Marka do wzięcia

Gdzie jest granica legalności wykorzystania nazwy? Hoop wprowadził napój o nazwie Viagra, Polmos wykorzystał nazwę papierosów Jan III Sobieski na...

Gdzie jest granica legalności wykorzystania nazwy?

Hoop wprowadził napój o nazwie Viagra, Polmos wykorzystał nazwę papierosów Jan III Sobieski na własnych wyrobach. Prawo określa granicę między bezprawnym zawłaszczeniem nazwy i wizerunku a legalnym jej wykorzystaniem. Gdzie ona leży?

Dwa przypadki używania marki jednej firmy przez drugą spowodowały różne reakcje. British American Tobacco pozwało do sądu Polmos Sieradz i spółkę Belvedere, zajmującą się dystrybucją. Przedmiotem sporu jest prawo do znaku towarowego Jan III Sobieski. Na wódce Polmosu nie tylko bezprawnie użyto zarejestrowanej nazwy, ale zdaniem BAT, etykieta jest łudząco podobna do opakowania papierosów - ten sam kolor i krój czcionki.

Z kolei koncern farmaceutyczny Pfizer nie zamierza występować przeciw Hoop International, producentowi napoju Viagra. Hoop nie wypiera się, że jego Viagra nawiązuje do słynnego leku, nie tylko nazwą, ale i odniesieniami na etykiecie. Dlaczego firmy tak odmiennie reagują na podobne sytuacje i co mówi na tem temat prawo?

Dwie ustawy. W Polsce rejestracją znaków towarowych zajmuje się Urząd Patentowy na podstawie ustawy o znakach towarowych. Ustawa mówi, że zakaz używania zarejestrowanego lub znanego znaku dotyczy jedynie podobnych rodzajowo towarów. Urząd rejestrował takie same znaki dla różnych kategorii, dla różnych podmiotów. Był przypadek zarejestrowania papierosów Mercedes, mimo wcześniejszej rejestracji dokonanej przez Mercedes Benz. Głośna była sprawa rejestracji Tchibo przez osobę, która później próbowała odsprzedać ją właścicielowi, gdy ten wszedł z kawą na rynek. Romuald Karyś, rzecznik prasowy Urzędu Patentowego, powiedział, że obecnie takich przypadków jest mniej. Urząd może odmówić rejestracji znaku znanego lub jakiegokolwiek znaku dla innej kategorii produktów na podstawie art. 8 wspomnianej ustawy (znaki sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego).

Zarejestrowanie znaku daje lepszą ochronę, ale nie jest tego niezbędnym warunkiem: chronione są też znaki powszechnie znane bez rejestracji. Irena Wiszniewska w książce ,Polskie prawo reklamy" pisze o akceptacji poglądu, że niedopuszczalna jest rejestracja znaków sławnych także poza granicami podobieństwa towarów, czyli towarów innych kategorii.

Firmy, które uważają, że ich znak jest używany bezprawnie, również w przypadku towarów niepodobnych, mogą bronić interesów na podstawie ustawy o zaniechaniu nieuczciwej konkurencji. Tak zrobił Rothmans, który wystąpił przeciw producentowi kawy o nazwie Golden American i wygrał. Wiszniewska uważa, że "nie ma uzasadnionych racji, które przemawiają za rejestracją lub używaniem znaków o ugruntowanej pozycji na rynku dla towarów i usług innego rodzaju".

BAT nie odpuści. Producent papierosów, który pozwał Zakłady Przemysłu Spirytusowego w Sieradzu i dystrybutora, domaga się od pozwanych zaprzestania używania znaku. BAT uważa, że firmy dopuściły się czynu nieuczciwej konkurencji, a ich działanie zmierza do pasożytniczego wykorzystania renomy marki Jan III Sobieski. Świadczą o tym: identyczne oznaczenie, kolor i takie samo rozłożenie wyrazów. Ponadto Belvedere i powiązana z nią spółka Euro-Agro "podjęły wcześniej intensywne próby uzyskania zgody powoda na wykorzystanie znaku" - czytamy w oświadczeniu BAT. Jednak nie otrzymały jej, a mimo to sprzedają wódkę. "Podłączając się pod znany znak, producent i dystrybutor zamierzali uzyskać przewagę rynkową" - dodaje BAT.

Viagra bez rozgłosu. Pfizer wie o napoju Viagra, ale nie zamierza wystąpić przeciw Hoop International. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że powodem decyzji jest przekonanie, że taki rozgłos wokół Viagry jest niepotrzebny. Koncern sprowadza lek z USA do Polski tylko na indywidualne zamówienia. Podjął kroki do uzyskania zgody na sprzedaż w aptekach. Viagra będzie tylko na receptę. Szkodliwość działań Hoop jest więc żadna, w dotarciu do środowiska medycznego zaszkodzić może niezdrowa sensacja.

O tym, że Hoop nie narusza zasad dopuszczalnej konkurencji ze wspomnianego wyżej powodu (całkowitej odmienności produktów i stosowania różnych narzędzi marketingowych), przekonany jest też Jędrzej Szynkarczuk, dyrektor marketingu firmy. Sądzi on, że jeśli ktoś chce całkowicie chronić markę, może ją zarejestrować we wszystkich kategoriach na skalę międzynarodową. "Jeśli tego nie robi, to znaczy, że dopuszcza wykorzystanie marki przez innego producenta w obszarze, który go nie interesuje" - mówi Szynkarczuk.

Napój Viagra zawdzięcza sukces słynnej imienniczce, przyznaje Szynkarczuk. Dodaje, że wiele było jego elementów - niższa od konkurencji cena (opakowanie 0,5 l w cenie 0,25 l Red Bulla), dobrze zdefiniowana grupa docelowa, zainteresowanie nowością. Promocji nie było nie tylko dlatego, że Viagra cieszyła się wystarczającą znajomością. Trwają prace nad produktem: zmienią się butelka i etykieta. "Możliwe, że zmieni się i nazwa" - dodaje Szynkarczuk. Okazało się, że ważna część grupy docelowej - kobiety, które piją dużo kawy w biurach - nie sięga po Viagrę, bo krępuje ją nazwa. Póki co i napój Hoopa, i Viagra Pfizera czekają na rejestrację. Jakub Stępień

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.