"She" zmienia pozycję

Niemal po roku od debiutu polskiej edycji "She" wydawca Hearst-Marquard Publishing wyciągnął wnioski dotyczące pozycjonowania tego tytułu. Kryzys dotknął ,She"...

Niemal po roku od debiutu polskiej edycji "She" wydawca Hearst-Marquard Publishing wyciągnął wnioski dotyczące pozycjonowania tego tytułu.

Kryzys dotknął ,She" na początku br. Drastycznie spadła sprzedaż. Na starcie wynosiła 115 tys. egz., w ub.r. 85 - 90 tys. Numer kwietniowy rozszedł się w 61 tys. egz. Czytelnictwo średnio wynosiło 1 proc. Po "She" sięgały kobiety młodsze, niż się spodziewano. Wpływy reklamowe dawały "She" dalszą pozycję w jej segmencie, nie tylko za "Twoim Stylem", ale też za "Elle", "Marie Claire", "Panią". "Rynek traktujemy poważnie - podkreśla Oliver Voigt, prezes międzynarodowych wydań magazynów kolorowych JM Marquard Media. - Nasze tytuły od pierwszego numeru są w ZKDP i dlatego nie ukrywamy tego, co dotknęło <>."

Nie ma jednak mowy o zawieszeniu magazynu. Trwają prace nad jego nową koncepcją. Polska "She" opuszcza segment pism luksusowych, ale daleko jej będzie do formuły "Claudii". Znajdzie swoje miejsce pomiędzy tytułami ekskluzywnymi i nastawionymi na typowe poradnictwo. "Wzmacniamy część poradniczą - podkreśla Oliver Voigt - ale potraktujemy ją w sposób lżejszy, przyjazny dla czytelniczek". W odmienionym "She" znajdą się też m.in. teksty o prywatnym życiu gwiazd, część z nich z zasobów Hearsta.

Koncepcję wypracowuje dotychczasowy zespół "She" na czele z Ewą Czaczkowską. Odeszła z niego na własną prośbę Katarzyna Gintowt, dyr. artystyczny. Wydawca będzie zadowolony, gdy za jakiś czas "She" będzie się sprzedawać w min. 100-tys. nakładzie. Tymczasem przekonał się, że rynek w Polsce dojrzał i nie ma mowy o łatwych debiutach. KP

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.