Co redaktor usłyszał o cudzych mężach

edaktor mieszka w Warszawie. To niestety zaburza perspektywę. Redaktor jednak bardzo często wyjeżdża na łono i spotyka tam ludzi, którzy...

edaktor mieszka w Warszawie. To niestety zaburza perspektywę. Redaktor jednak bardzo często wyjeżdża na łono i spotyka tam ludzi, którzy z łona pochodzą i na łonie żyją. Na łonie natury, oczywiście. Co mówią ludzie z łona? Ano że oni tego świata to już w ogóle "nie rozumią". W radiu zagraniczne piosenki, w telewizorze pokazują rzeczy, które nie wiadomo do czego służą (białe z niebieskim sznurkiem, a jak nalać na to wody, to się nawet w ręce nie zmieści), a gazety pełne są obrazków, które chyba redaktorki tworzą z mebelków dla dzieci (kto to widział - biały dywan w domu?).

Przypomniałam sobie reklamę radiową piwa Strong. Bohaterem jest mechanik. Jak wiadomo, dla każdego mechanika najważniejsze w życiu są: rodzina, dom, koledzy i silniki. A jak silnik zagra, to mechanikowi należy się nagroda: kufelek piwa, po pracy, w kulturalnym towarzystwie. A nie jak mąż mojej rozmówczyni (i mąż jej sąsiadki, a właściwie mężowie wszystkich jej sąsiadek): pięć kufelków, przed pracą i do tego z łachmytami spod budki. Kobiety z łona to by bardzo chciały, żeby ich mężowie tak się zachowywali i pachnieli jak ci z reklam. Ale oni nie chcą. Jedna pani Krysia to nawet kupiła swojemu wodę zagraniczną, ale on ją tylko zbeształ, że forsę wydaje na bzdury. Forsę to trzeba wydawać na chleb, ziemniaki, boczek, kiełbasę zwyczajną i na to piwo, co pokazywali, że tak dobrze buja. No i żeby dzieciaki miały co na siebie włożyć. A zapachy to lepiej zostawić dla facetów luksusowych (ha, ha). Ale gdzie ci do nich, Kryśka. No i Kryśka płakała całą noc nad swoim losem.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.