Zaświat w bezżałobie

"Uprawa roślin południowych metodą Miczurina" Weroniki Murek to obiecujący debiut, którego akcja umieszczona jest na pograniczu światów.


W świecie opowiadań Weroniki Murek wszystko jest możliwe. Zmarłym zdarza się fakt zejścia z tego świata przeoczyć. Czasem spotykają się w większej grupie, żeby powspominać ziemskie rozkosze, jak kubek ciepłego mleka wypity na ganku domu. Towarzyszą przygotowaniom do ostatniej drogi i rozmawiają z domownikami o swoim przejściu na drugą stronę. Nie zawsze się z nim zgadzają, próbują coś jeszcze poprawić, zmienić, choćby to, żeby nie być pochowanym w czerwonym swetrze. Bohaterami są ludzie prości, zmarli, dzieci, które pomyliły sny i zagościły w świecie kogoś innego. Po wsi chodzi wróżbita i przewiduje przyszłość. Jeśli ktoś ją ma. W jednym z opowiadań Matka Boska przez całą wieczność dzierga Jezusowi skarpety na drutach, ciamka herbatniki i cierpi na niedosłuch. Murek konstruuje lewitujące fragmenty rzeczywistości, które mogą istnieć wszędzie bądź nigdzie. W większości dialogów wybija czytelnika z bezpiecznego rytmu lektury, doszywając do akcji surrealistyczne elementy albo odginając podszewkę rzeczywistości i wietrząc ją zaświatowym podmuchem.
Prozie Murek towarzyszy atmosfera dziecięcego zdziwienia, daleka jednak od naiwności. „To niesłychane, jak bardzo ludzie umierają” - mówi jeden z bohaterów, a wtedy w prozie debiutantki z gracją objawia się Leśmian z jego zastępami bohaterów "niedoumarłych".
Debiut nie przetwarza współczesnych popkulturowych konwencji związanych z zaświatami, konstruuje własne, oparte na źródłach ludycznych. Świat przedstawiony sprawia wrażenie niespójnego, niezgodnego, wciąż coś w nim zgrzyta i się nie zgadza. Wprowadza to do narracji charakterystyczny niepokój, a raczej fabularny ruch i drgania.

Iwan Miczurin, radziecki hodowca i sadownik, wierzył, że dzięki modyfikacjom genetycznym człowiek może sprawić, że przyroda stanie się mu posłuszna i podległa. Tytuł zbioru powstał podobno przypadkiem, ale ów przypadek doskonale wpisuje się w konwencję całości. Bohaterowie Murek spacerują pomiędzy życiem a śmiercią, buntują się przeciwko umieraniu, czasem udaje im się los przechytrzyć i powrócić do żywych, wymodlić zmartwychwstanie choćby dla psa. Ludzkie rośliny skłaniają się to w stronę życia, to śmierci. Tylko zamysł naukowca co do kształtu ich przyszłości trudno przejrzeć, bo i ten na stałe niezakotwiczony. Intrygujący i obiecujący debiut.   

Weronika Murek, Uprawa roślin południowych metodą Miczurina, Wyd. Czarne, Wołowiec 2015

Katarzyna Woźniak 234 Artykuły

Absolwentka polonistyki na toruńskim UMK ze specjalnością filmoznawczą. Na co dzień zdaje relacje z przesunięć na półkach rynku FMCG. Po godzinach - czytelniczka. Najbardziej lubi pisać o filmach i książkach, choć właśnie o nich pisze najrzadziej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.