MIPTV 2015: Polska w cieniu

Polska oferta telewizyjna nie była szeroko dyskutowana na zakończonych właśnie targach telewizyjnych w Cannes. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie inaczej.

W tegorocznych targach telewizyjnych MIPTV w Cannes wzięło udział ponad 11 tys. osób - "delegatów”, jak lubią mówić organizatorzy imprezy - z ponad 100 krajów. Na targach pojawiło się ponad 4 tys. kupujących, w tym ponad tysiąc związanych z rynkiem digital (czyli spoza tradycyjnego grona przedstawicieli branży telewizyjnej).
Wśród „delegatów” byli też Polacy. Było też - pierwszy raz na MIPTV, a drugi na targach TV w Cannes w ogóle - polskie stoisko. Skromne, ale było. Inicjatywa powstała dzięki współpracy z Wydziałem Promocji Handlu i Inwestycji (WPHI), zagraniczną jednostką Ministerstwa Gospodarki przy Ambasadzie RP w Paryżu oraz dzięki Polskiej Izbie Komunikacji Elektronicznej (PIKE) i Fundacji Piksel. Partnerem polskiego stoiska była - znana tylko wąskiemu gronu ekspertów - firma producencka Blue Angels.  
Oczywiście w Cannes były też inne podmioty i osoby z Polski spoza stoiska narodowego. Wśród zarejestrowanych na MIPTV znalazły się m.in.: Telewizja Polska (własne stoisko), TVN (własne stoisko), Polsat, SPI, Cyfrowy Polsat, BBC Worldwide Polska, Discovery Polska, ITI Neovision, Polo TV, Fokus TV, Telewizja Puls, mniej i bardziej znani producenci filmów, seriali telewizyjnych i formatów, w tym m.in.: ATM Grupa, Apple Film, Rochstar, Endemol, Golden Media, Multimedia Bank, Kinikon, Tako Media czy dystrybutorzy, m.in.: NFK Distribution, studio dubbingowe Start International. Były też firmy z sektora nowych mediów: Daftcode, Evio Polska, Google Polska, Grupa Wirtualna Polska i Media Klaster Foundation.
Wydaje się więc, że reprezentacja to godna i szeroka. Rzeczywiście. Ale też... niewidoczna.
Czasy, gdy polskie firmy organizowały (lub przynajmniej współorganizowały) mniej lub bardziej formalne eventy na targach telewizyjnych w Cannes minęły. Miejmy nadzieję, że nie bezpowrotnie.
W tym roku wśród panelistów konferencji towarzyszących targom był tylko jeden Polak, dodajmy od razu: raczej debiutant na tynku produkcji TV. Organizatorzy konferencji zauważyli też polski sukces izraelskiego formatu "Little Mom”, który jako serial "Nie rób scen” jest hitem wiosennej ramówki TVN.
Szeroko o polskim rynku i polskich produkcjach jednak nie dyskutowano. Zadziwiające, że od lat polskie formaty nie pojawiają się w targowych prezentacjach "The Fresh Formats Around the World”. A regularnie trafiają tam produkcje z takich rynków naszego regionu - jak Węgry czy Rumunia.

Gdzie są polskie formaty?

W czasie konferencji MIP Formats, towarzyszącej targom telewizyjnym MIPTV 2015, szwajcarska firma badająca lokalne rynki telewizyjne The WIT przedstawiła najnowsze produkcje serialowe cieszące się największym zainteresowaniem widzów i producentów TV. W zestawieniu opracowanym przez The WIT, dotyczącym rynków najbardziej zainteresowanych zakupem i realizacją formatów serialowych, Polska znalazła się na liście top 5. Poza Polską i Ukrainą (na każdym z tych rynków obecnie emitowane jest w stacjach TV po sześć nowych formatów serialowych) w czołówce znalazły się jeszcze USA (17 produkcji serialowych) oraz Turcja i Rosja (po siedem produkcji). Zestawienie powstało na podstawie danych z I kwartału br.  
W zestawieniu krajów, które „eksportują” swoje rodzime formaty, Polski jednak nie było. Trudno się temu dziwić. Na wszystkich polskojęzycznych antenach telewizyjnych dominują formaty zachodnie. Rodzime próbuje promować jedynie TVP. Wśród propozycji formatowych TVP są przede wszystkim nowe seriale: “Blondynka”, “Ranczo”, “Głęboka woda”, “Strażacy” i “Londyńczycy”. Ofertę uzupełnia show rozrywkowe “Wielki test”.
Nie sposób nie zauważyć, że są to najczęściej produkcje z wyraźnym kolorytem lokalnym, który zazwyczaj trudno przełożyć na licencyjne realizacje zadowalające widzów z innych krajów. Ale warto pochwalić Telewizję Polską za pionierskie zaangażowanie. Warto, by tym śladem poszli też inni duzi nadawcy.


Polska może inspirować


Miejmy nadzieję, że najlepsze dla Polski edycje targów MIPTV są ciągle przed nami. Warto trzymać kciuki i realnie wspierać takie inicjatywy jak wspólne polskie stoisko czy pawilon.
Warto też wspierać wszelkie inicjatywy, w tym zagraniczne, na których pojawia się polski wątek.  Rozmawiałem na polskim stoisku z Polakami odpowiedzialnymi za realizację tej inicjatywy, gdy podeszły do nas dwie producentki z Finlandii. Przyszły z konkretnym pomysłem - współpracy przy projekcie serialu o... polskiej księżnej sprzed 500 lat - Katarzynie Jagiellonce, żonie fińskiego księcia Jana, a potem królowej Szwecji. Annę Jagiellonkę owszem znamy, ale Katarzynę? „Skąd to nagłe zainteresowanie Polską i polską księżną?” - zapytaliśmy fińskie producentki. „Nagłe?” - zdziwiły się Finki. - „Przecież księżnej Katarzynie Finowie tak wiele zawdzięczają. To ona przywiozła z Polski do naszego kraju widelce i nauczyła nas posługiwać się nimi. Każdy Fin to wie. Mamy więc dług wobec Polski” – wyjaśniły producentki.
Miejmy nadzieję, że polskie stacje telewizyjne lub polscy producenci wesprą tę inicjatywę i inne równie ambitne. Widziałem trailer fińskiego serialu. Warto mu kibicować. To nieczęsta okazja pokazania Polski i Polaków w innym świetle niż to, jakie często na co dzień rzucamy sami na siebie.  

Piotr Machul 223 Artykuły

Zajmuje się tematyką mediową, głównie telewizyjną i radiową. Przeżył kilkuletni romans z copywritingiem. Zdecydowanie woli dziennikarstwo. Dziwne, że nie mieszka w czeskiej Pradze, bo uwielbia to miasto.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.