Ziemia to za mało

Najnowsza produkcja National Geographic "Mars" zmienia oblicze serialowej Ziemi i zbiega się z rebrandingiem kanału.


"Mars” to wydarzenie przełomowe nie tylko dla stacji National Geographic. Wydarzenie zapowiadane od tygodni wreszcie można podziwiać, a warto, bo i jest co. Dość powiedzieć, że tygodniami trwały przygotowania do premiery i zapowiedzi, a za produkcję serialu odpowiadają laureaci nagród Akademii i Złotych Globów, Ron Howard oraz Brian Grazer - twórcy takich filmów jak "Apollo 13” czy "Piękny umysł”. A to tylko początek smakowitości.

W 2033 r. z misją na Marsa wyrusza sześcioosobowa ekipa statku kosmicznego Dedalus. Wśród hydrogeologów, geochemików i robotyków swoje miejsce znalazły również dwie kobiety. Cały świat z zapartym tchem obserwuje lądowanie statku na Marsie, a emocje na Ziemi podczas obserwacji lądowania są jeszcze gorętsze od tych związanych z wyborami prezydenckimi w Stanach. W międzyczasie pojawiają się poważne problemy techniczne, ale ekipa jest gotowa za misję oddać życie, a czas na Czerwonej Planecie wykorzystać do ostatniego tchu. Okazuje się, że sama otoczka biznesowo-cywilizacyjna to tylko część potężnej kapsułki emocjonalnej, którą dzięki serialowi przyjmujemy. Jej oddziaływanie można obserwować na różnych płaszczyznach: od warstwy naukowej, przez fabularną, po koncertowo prowadzoną narrację emocjonalną.    
Ruch w sieci trwa już od kilku tygodni, bo premiera "Marsa” zbiega się z rebrandingiem stacji, która od teraz będzie posługiwała się hasłem "Sięgamy dalej”. Wielokanałowe działania promocyjne obejmują kampanię telewizyjną, outdoorową, SEM, kampanię display w największych portalach, w serwisach VoD, na witrynach o tematyce filmowo-telewizyjnej i w serwisach społecznościowych (Facebook, YouTube) oraz w reklamę w wybranych tygodnikach telewizyjnych. W ramach promocji serialu stacja sponsoruje audycję „Wenus kontra Mars” na antenie Radia Zet. A to wszystko okraszone konkursami, eventami czy możliwością odbycia wirtualnego spaceru w technologii VR.
Najmocniejszą bodaj stroną produkcji jest kapitalne połączenie warstwy fabularnej z dokumentalną. Śledzenie faktów święci triumfy w literaturze (weźmy pod uwagę ubiegłorocznego Nobla chociażby), rosnącym zainteresowaniem cieszą się i festiwale filmów dokumentalnych. Epoka opowiadania nie kończy się nigdy, bo przecież ludzkość opowiadała, zanim nauczyła się pisać. Dlatego połączenie tych dwu warstw to zabieg kongenialny i umożliwiający podążanie za narracją zarówno tym obytym, jak i tym "kosmicznie” początkującym. Warstwa dokumentalna obrazuje gatunkowe apetyty homo sapiens z czasów współczesnych (wypowiedzi tuzów astronautyki, robotyki, inżynierii jutra), ale i pokazuje swoistą międzyplanetarną konieczność przemieszczania się i poszukiwań ciągłych – to ważny aspekt niepominięty w produkcji.

Co ciekawe, National Geographic zadbało, żeby wyeksponować również polski udział w badaniach nad Czerwoną Planetą – w spotkaniu promocyjnym uczestniczyli m.in. konstruktorzy łazików i badacze (oraz badaczki) powierzchni Marsa.
Warstwa dokumentalna zadowoli zaostrzone naukowe apetyty. Liczba przepytanych na potrzeby produkcji naukowców i specjalistów z NASA robi wrażenie. W warstwie fabularnej z kolei jest wszystko to, co w amerykańskim kinie nęci, fascynuje i uzależnia: świetnie poprowadzona narracja, umiejętnie stopniowane napięcie, łyk historii, garść wiadomości naukowych i sprawnie splecione wątki pojedynczych ludzkich historii. To one najmocniej przypominają nam o tym, że może i sięgamy gwiazd, spacerujemy po księżycu, ale naszą przynależność do gatunku potwierdzają wciąż i niezmiennie: tęsknota, potrzeba bliskości i cielesność. Co, na szczęście i nasze gatunkowe nieszczęście, od wieków się nie zmienia.

Katarzyna Woźniak 239 Artykuły

Absolwentka polonistyki na toruńskim UMK ze specjalnością filmoznawczą. Na co dzień zdaje relacje z przesunięć na półkach rynku FMCG. Po godzinach - czytelniczka. Najbardziej lubi pisać o filmach i książkach, choć właśnie o nich pisze najrzadziej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.