Opiekunowie mitów

"Agencja złudzeń" to zgrabna powieść amerykańskiego copywritera Johna Kenneya. Na pierwszym planie - agencyjna absurdalna codzienność. Na drugim - rodzinny dramat i love story.

Fin Dolan  zawsze marzył o tym, żeby robić rzeczy wielkie. Dzieciństwo nauczyło go tworzyć w głowie optymistyczne scenariusze wydarzeń, o których wolałby zapomnieć. Twórcze osobowości marzycieli chętnie wykorzystuje reklama na potrzeby tworzenia kampanii o dającej szczęście czekoladzie albo wzruszających spotów o walce z rakiem. Fina poznajemy w momencie rozpoczęcia pracy nad kampanią biodegradowalnych i nietoksycznyh pieluch, które oczywiście takimi nie są. Na zawodowe napięcie przed Super Bowl nakłada się trudna sytuacja zdrowotna ojca, z którym nie widział się od wielu lat. Do Fina wracają trudne wspomnienia z przeszłości, a na drugim planie toczy się odziany w błyskotliwe amerykańskie dialogi cichy romans z asystentką działu kreatywnego.  
Debiutancka powieść zdolnego nowojorskiego copywritera to zgrabna i niegłupia historia o życiu branży, karmieniu się złudzeniami, bezskutecznej ucieczce przed samym sobą i gotowości do mierzenia się z porażką.
Obyczajowe powieści amerykańskie niejednokrotnie zdają się uszyte według wzorca, skrojone jak u najlepszego krawca, gładkie pod względem narracyjnym, z odpowiednim rozłożeniem akcentów, inteligentnymi dialogami, sprytnymi rozwiązaniami fabularnymi i oczywiście miastem w tle. Nie inaczej jest z "Agencją złudzeń” - dobrze oddaje branżowe karmienie się pozorną sprawczością i złudzeniami, euforię tworzenia, spadek wydajności i zderzenie z nierealnymi wymaganiami klienta. Pocieszające jest to, że bóle i rozterki są dla branży niemal identyczne w każdym zakątku świata.
Nie bez znaczenia jest również krwista, wyrazista konstrukcja psychologiczna postaci, doskonale oddająca nie tylko rozterki głównego bohatera i jego zmagania z demonami przeszłości, ale również ukazująca branżowy koloryt i galerię nieoczywistych osobowości zasiedlających działy kreatywne agencji reklamowych.
Sam autor przyznaje, że wielką rolę w tworzeniu "Agencji złudzeń” odegrała redaktorka – w materii książki widać żelazną konsekwencję i pewną rękę. W powieści nie brakuje retrospekcji, flashbacków z pamięci głównego bohatera, geograficznych i czasowych ruchów, które bez wątpienia powieść zagęszczają, nadając jej charakter gotowego scenariusza filmu. Łatwo się zaczytać i przejechać stację.
Tytuł oryginału brzmi "Truth in Advertising”. Dobrze się stało, że nie został przełożony dosłownie, bo przez to na polskiej półce raczej by nie rokował (chyba że wśród tkliwych nihilistów). Polski tytuł jest może nieco zbyt pompatyczny w pierwszym wydźwięku, ale ostatecznie dobrze oddaje zarówno atmosferę powieści, jak i branżowe wnioski po latach pracy. Na uwagę zasługuje sprawne tłumaczenie, odwzorowujące rytmiczny, jędrny, świeży styl Kenneya, typowy dla zaczepnych felietonów w „New Yorkerze” czy branżowych mediach, jak Agency Spy. Powieść obfituje nie tylko w trafne passusy, dowodzące, że Kenney to świetny obserwator i felietonista, ale również twórca kapitalnych bon motów: „Clio to ważna nagroda. Nazwa pochodzi z greckiej mitologii, co wydaje mi się trafione, jako że sedno naszej pracy polega na tworzeniu i pielęgnowaniu mitu” czy „gdy Bóg zaczął się nudzić człowiekiem, wymyślił alkohol”.

Co istotne: książka może być świetnym pomysłem na wzbudzenie szacunku wśród ludzi do branży reklamowej nieprzekonanych. Dowodzi, że pracować w niej mogą efektywnie tylko wyposażeni w zbawczą siłę dystansu, autoironii, psychicznej wytrzymałości i odporności na nieskończoną ilość absurdów, której tylko Monty Python byłby w stanie z gracją sprostać. 

 


John Kenney, Agencja złudzeń, przeł. Magda Białoń-Chalecka, Bukowy Las, Wrocław 2016

Katarzyna Woźniak 215 Artykuły

Absolwentka polonistyki na toruńskim UMK ze specjalnością filmoznawczą. Na co dzień zdaje relacje z przesunięć na półkach rynku FMCG. Po godzinach - czytelniczka. Najbardziej lubi pisać o filmach i książkach, choć właśnie o nich pisze najrzadziej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.