Autoryzacja - kość niezgody

Zmiany dotyczące zasad autoryzacji wywiadów mogą mocno namieszać w branży PR.

Rząd pracuje nad nowelizacją prawa prasowego. Zdaniem autorów projektu ustawy zmiany są nieuniknione, bo wymusza je wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który w 2011 r. uznał zapisy dotyczące prawa do autoryzacji zawarte w ustawie Prawo prasowe za niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Nowelizacja może mieć wpływ nie tylko na pracę dziennikarzy i wydawców, ale także na branżę PR i jej klientów.

Wymóg uzyskania przez dziennikarza autoryzacji wypowiedzi wynika z art. 14 ust. 2 Prawa prasowego i dotyczy jedynie dosłownie cytowanej wypowiedzi, a nie opracowania cudzej wypowiedzi. Oznacza to, że dziennikarz nie musi uzyskać autoryzacji, jeżeli tylko parafrazuje wypowiedź swojego rozmówcy. Dosłowny cytat wymaga autoryzacji, o ile osoba udzielająca wypowiedzi o to się zwróci – w takim przypadku publikacja cytatu mimo braku autoryzacji podlega sankcji karnej w postaci grzywny albo ograniczenia wolności.

-  Jest to jedna z osobliwości przyjętego w polskim prawie rozwiązania, na które Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił uwagę w swoim orzecznictwie, tj. im wierniej oddana jest wypowiedź, tym większe jest ryzyko kary po stronie dziennikarza. Ponadto obecne brzmienie art. 14 ust. 2 Prawa prasowego pozwala osobie żądającej autoryzacji na wymuszanie zmiany treści publikacji, a w skrajnych przypadkach nawet na blokowanie publikacji. Obecne przepisy nie wyznaczają bowiem ram czasowych ani merytorycznych dla autoryzacji - mówi Bolesław Matuszewski, partner w kancelarii prawnej BMG Adwokaci.

- Na podstawie oficjalnych informacji nt. projektu ustawy Prawo prasowe można wnioskować, że procedura autoryzacji nie zniknie, ale zmienią się zasady jej przeprowadzania – ocenia Dawid Michnik, partner w firmie doradczej Attention Marketing. – Należy się spodziewać, że ustawodawca będzie chciał uniemożliwić uczestnikom wywiadów prasowych blokowanie publikacji poprzez odmowę autoryzacji tekstu – dodaje.

Ekspert zwraca uwagę, że nawet niewielka zmiana w zasadach autoryzowania wypowiedzi i wywiadów prasowych będzie miała duży wpływ na codzienną pracę wewnętrznych działów komunikacji i public relations oraz firm doradztwa komunikacyjnego czy agencji PR.

- Częstą praktyką w wielu firmach i instytucjach jest bardzo mocne ingerowanie w treść wypowiedzi i wywiadów na etapie ich autoryzacji – mówi Dawid Michnik z Attention Marketing. - Wielu dziennikarzy już przyzwyczaiło się do tego, że ze spotkania z prezesem czy menedżerem firmy wychodzą z określonym materiałem, z którego redagują wywiad, a po autoryzacji wraca do nich zupełnie inna rozmowa, przeładowana korporacyjną nowomową i komunikatami marketingowymi. Nawet drobna zmiana akcentów w zasadach autoryzowania materiałów może wymusić na firmach lepsze przygotowywanie się do wywiadów – dodaje Michnik.

- Autoryzacja w formie, która istnieje w polskim prawodawstwie, jest chyba właściwa tylko naszemu systemowi prawnemu i medialnemu. W innych państwach znaczenie dla zakresu odpowiedzialności dziennikarza ma interes społeczny, rzetelność przekazu oraz wierność cytatu względem oryginalnej wypowiedzi, tj. czy to, co zostało opublikowane, rzeczywiście odpowiada cytowanej wypowiedzi. W Polsce z kolei jest tak, że sankcja karna grozi za sam fakt publikacji bez autoryzacji, bez względu na to, czy cytat jest wierny, nawet jeżeli cytowana wypowiedź pochodzi od osoby publicznej i dotyczy sprawy o znaczeniu istotnym dla społeczeństwa. Ten szczególny formalizm rozwiązań prawa polskiego został poddany krytyce przez Trybunał w Strasburgu - dodaje Bolesław Matuszewski z BMG Adwokaci.

Jeśli zmiany w prawie ograniczą prawa rozmówcy względem dziennikarza, wzrośnie wartość doświadczonych i wykwalifikowanych doradców komunikacyjnych, którzy będą w stanie przygotować swojego klienta od strony warsztatowej do, często stresującego, spotkania z dziennikarzem.

- Już teraz obserwujemy większe niż zazwyczaj zainteresowanie warsztatami medialnymi. Nasi klienci nie tylko chcą lepiej zrozumieć potrzeby dziennikarzy, ale także sami chcą w sprawny i zrozumiały sposób komunikować często o skomplikowanych zagadnieniach dotyczących np. świadczonych przez nich usług. Większość z nas uważa, że potrafi się wypowiadać, natomiast między opowiadaniem a stosowaniem przesłań komunikacyjnych istnieje przepaść, która pozwala odróżnić wytrawnego mówcę od innych. Dobry warsztat medialny burzy wiele nawyków, które wynieśliśmy chociażby z naszego systemu edukacji. Wprowadzane zmiany wymuszą jeszcze większą odpowiedzialność nie tylko za to co, ale i jak mówimy - dodaje Adam Sanocki, trener prowadzący warsztaty medialne oraz partner zarządzający w firmie doradczej Attention Marketing.

Złagodzenie wymogu uzyskania autoryzacji wypowiedzi może przyczynić się także do częstszego korzystania przez osoby cytowane z instrumentów prawnych zmierzających do ochrony ich dóbr osobistych już po publikacji.

- Częściej bowiem będzie dochodziło do sytuacji, w której istotą problemu nie będzie formalny brak autoryzacji, a treść wypowiedzi oraz sposób jej przytoczenia. Jest to jednak ochrona udzielana dopiero po publikacji. Przed publikacją osoba udzielająca wypowiedzi będzie musiała bardziej niż dotychczas dbać o dobór słów, ewentualnie korzystać z instytucji zabezpieczenia roszczenia o ochronę dóbr osobistych, np. przez zakaz publikacji, choć w przypadku osób publicznych skorzystanie z tego rozwiązania może okazać się trudne ze względu na interes publiczny przemawiający za publikacją - dodaje Bolesław Matuszewski z BMG Adwokaci.

Geneza zapowiadanych zmian w prawie - Lokalny spór dziennikarza i posła

Wszystko zaczęło się 7 maja 2003 r., kiedy to lokalna „Gazeta Kościańska” opublikowała nieautoryzowany fragment wywiadu z miejscowym posłem. Parlamentarzysta nie chciał autoryzować przygotowanego przez redakcję pisma wywiadu i blokował jego publikację. Jerzy Wizerkaniuk, redaktor naczelny i współwłaściciel „Gazety Kościańskiej”, podjął więc decyzję o publikacji fragmentu wywiadu wraz z wykonanymi w czasie rozmowy zdjęciami, bez autoryzacji.

Sprawa trafiła do sądu, który uznał redaktora winnym zarzucanego mu czynu, wskazując, że działał on z zamiarem złamania prawa, ale był motywowany chęcią wypełnienia swojego obowiązku dziennikarskiego poprzez podanie wywiadu do publicznej wiadomości. Uwzględniając ostatni czynnik, sąd warunkowo umorzył postępowanie i nałożył na dziennikarza obowiązek przekazania symbolicznej kwoty na cele charytatywne.

Walka przed TK i zdanie odrębne prof. Rzeplińskiego

Redaktor naczelny „Gazety Kościańskiej” nie poddał się jednak i postanowił skierować sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie TK mieli zbadać, czy zapisy ustawy Prawo prasowe z 1984 r., przewidując grzywnę lub ograniczenie wolności dla dziennikarzy i wydawców, którzy nie zwrócą się do swoich rozmówców z prośbą o autoryzację wywiadu, nie stoją w sprzeczności z gwarantowaną w Konstytucji RP z 1997 r. wolnością słowa.

W czasie postępowania przed TK o opinię poproszeni zostali Rzecznik Praw Obywatelskich, Prokurator Generalny i Marszałek Sejmu, którzy doszli do wniosku, że obowiązek autoryzacji stoi w sprzeczności z Ustawą Zasadniczą. Jednak Trybunał Konstytucyjny, na którego czele stał wówczas dr Bohdan Zdziennicki, uznał, że zapisy ustawy są zgodne z Konstytucją RP. Do wyroku Trybunału dołączone zostało zadnie odrębne sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, w którym czytamy, że:

„Zaskarżone przepisy stanowią niekonieczną oraz nadmierną ingerencję ustawodawcy w wolność prasy w imię ochrony dobra osobistego innej osoby. Zaskarżone przepisy nie były konieczne do ochrony tego dobra już w momencie ich uchwalenia i tym bardziej są niekonstytucyjne w demokratycznym państwie prawnym”.

Ustawa z 1984 r. niezgodna z Europejską Konwencją Praw Człowieka

Jerzy Wizerkaniuk postanowił walczyć dalej i wytoczył państwu polskiemu proces przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. 5 lipca 2011 r. Trybunał w Strasburgu przyznał rację dziennikarzowi, uznając zapisy ustawy Prawo Prasowe za niezgodne z postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Trybunał w Strasburgu stwierdził, że przepisy ustawy Prawo prasowe „dają osobom, z którymi przeprowadzono wywiad 'nieograniczone prawo zapobiegania opublikowania przez dziennikarza wywiadu uznanego za kłopotliwy lub niepochlebny, niezależnie od tego, jak jest prawdziwy lub dokładny” i „mogą sprawić, iż dziennikarze będą unikać stawiania wnikliwych pytań z obawy, że ich rozmówca może później zablokować publikację całego wywiadu, odmawiając autoryzacji lub wybierać rozmówców uznanych za współpracujących, ze szkodą dla jakości debaty publicznej”.

W opisie nowelizacji prawa prasowego, za którą z ramienia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiada wiceminister Jarosław Sellin, znaleźć można zapis, że „projektowana ustawa wprowadza szczegółową regulację dotyczącą autoryzacji i poświęca tej instytucji nowy art. 14a. W proponowanym ust. 1 utrzymuje się dotychczasową zasadę, zgodnie z którą dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi. Zachowuje się także obecnie obowiązujący wyjątek, zgodnie z którym autoryzacja nie jest wymagana w odniesieniu do wypowiedzi, które zostały już opublikowane.”

Dawid Michnik, Attention Marketing

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.