Kino na rozbiegu

Dystrybutorzy i sieci kinowe dopiero co ogłosili kolejny rekord frekwencyjny w kinie. Styczeń już zapowiada dalsze wzrosty i trwanie wznoszącej fali kinowej. Wciąż cieszy doskonała kondycja polskiego kina i niezawstydzająca frekwencja na polskich produkcjach.

Radość dystrybutorów i sieci kinowych nie zna granic. W ubiegłym roku padł kolejny rekord. W Polsce w 2016 r. kina odwiedziło 51,6 mln widzów. To od czasu transformacji najnowszy rekord – prawie 7 mln więcej niż w ub.r. i 15 mln więcej niż w 2013 r.
W sukcesie mają swój znaczny udział polskie produkcje – w ub.r. przyciągnęły ok. 12 mln widzów. Największym zainteresowaniem cieszył się film Patryka Vegi "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" (2,7 mln). W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych filmów znalazły się również: "Planeta singli" (1,9 mln widzów), "Wołyń" (1,4 mln widzów) oraz "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach" (1,1 mln widzów).
Popularne tytuły polskie minionego roku to również: "Moje córki krowy" (734 tys.), "Ostatnia rodzina" (500 tys. widzów) czy "Jestem mordercą" (170 tys. widzów).

Nowy rok zaczął się mocno - przyzwoicie frekwencyjnie i intrygująco pod względem jakościowym. W kolejny rok wchodzimy oczywiście podekscytowani nominacjami do Oscarów (w tym rekordowym "La La Landem" z 14 nominacjami), ale i zapowiedziami naprawdę apetycznych polskich produkcji, o których już głośno za granicą. W połowie stycznia pod względem frekwencyjnym po filmie "Sing" dobrymi wynikami cieszyła się polska komedia "Po prostu przyjaźń" w reżyserii Filipa Zylbera. W ciągu dwóch tygodni produkcję zobaczyło już blisko 386 tys. osób. Najwyżej notowana premiera wystartowała z trzeciego miejsca. Jest nią thriller Macieja Żaka – "Konwój". Produkcja z Robertem Więckiewiczem i Januszem Gajosem przyciągnęła przed ekrany 69 203 widzów. Ostatni film Andrzeja Wajdy "Powidoki" w pierwszy weekend wyświetlania przywiódł do kin nieco ponad 60 tys. widzów. Najciekawsze produkcje wciąż jednak przed nami.
Początek roku to chociażby bomba w postaci świetnej "Sztuki kochania", czyli opowieści o pracy organicznej Michaliny Wisłockiej. Dystrybutorem filmu jest Next Film, czyli jedna ze spółek Agory. Równolegle do premiery filmu Agora wznowiła zbójecką książkę Michaliny Wisłockiej i rozsiała ją po księgarniach i Empikach. Filmu Maria Sadowska wstydzić się nie musi, bo powstał naprawdę wyśmienity towar eksportowy o nieoczywistej osobowości naukowczyni i niepokornym umyśle. W scenariuszu zagubiły się nieco wątki dzieci pochodzących ze skomplikowanego układu damsko-męskiego, ale osią "Sztuki kochania" pozostaje problem, z którym jeszcze kilkadziesiąt lat po historii Wisłockiej w Polsce wciąż musimy się borykać. Nie chodzi tylko o społeczną hipokryzję i niechęć do korzystania z osiągnięć współczesnej medycyny, ale nade wszystko współczesny status kobiety i odmawianie jej prawa do równego traktowania zarówno w obszarze zawodowym, jak i zwyczajnie ludzkim. Film na pewno zachwyci feministki, da do myślenia panom, a czas dystrybucji jest dla Next Film wręcz wymarzony - przecież już teraz nie tylko Europa maszeruje, ale następnego dnia po tym jak Donald Trump objął stery w Stanach na ulice wylały się w głośnym proteście miliony kobiet. Tego ruchu przeoczyć się już nie da, choćby najmożniejsi tego świata próbowali go pominąć milczeniem albo uznać za foch. Polska produkcja z powodzeniem może być oglądana za granicą, bo i zdjęcia dopracowane, i scenografia Aleksandry Osadzińskiej kapitalna, i dialogi nieprzaśne. Świetnie obsadzona "Sztuka kochania" – rewelacyjna, zmysłowa i wyrazista kreacja Magdaleny Boczarskiej, zaskakująco nieirytujący Piotr Adamczyk, świetny Eryk Lubos, zadziorny Szyc i rozbrajający Arkadiusz Jakubik – zapowiada (miejmy nadzieję) kolejny rekordowy rok w historii polskiego kina.
Lada moment na ekrany wejdzie również "Pokot" w reżyserii Agnieszki Holland na motywach powieści w wielu kręgach wyklętej Olgi Tokarczuk - "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Główną bohaterką jest mieszkająca w Sudetach, emerytowana inżynierka Janina Duszejko. Z zamiłowania astrolożka i wegetarianka już nawet jako zapowiedź postaci zachęca całe rzesze internetowych trolli do... gorących polemik. Pewnego dnia Janina odnajduje ciało swojego sąsiada kłusownika. Ponieważ jedyne ślady wokół domu, to ślady saren, a policja rozkłada ręce, Duszejko na własną rękę rozpoczyna śledztwo. Miejmy nadzieję, że film wywoła tyleż zachwytów, co gorących dyskusji.

Przepięknie zrealizowany zwiastun "Marii Skłodowskiej Curie" jest również zapowiedzią kolejnego doskonałego polskiego filmu o wielkiej Polce. 20 stycznia poznaliśmy zwycięzców Bavarian Film Awards, najważniejszych obok German Film Awards niemieckich nagród filmowych. Wśród zdobywców prestiżowych wyróżnień znalazł się właśnie film "Maria Skłodowska-Curie”. Obraz z Karoliną Gruszką został nagrodzony za najlepszą reżyserię i najlepszą scenografię. W filmie będziemy oglądać również kreacje Izabeli Kuny, Piotra Głowackiego, Jana Frycza czy Daniela Olbrychskiego. Do regularnej dystrybucji „Maria Skłodowska-Curie” trafi 3 marca.
Bavarian Film Prize to przyznawane przez rząd Bawarii od 1980 r. nagrody za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kinematografii. Razem z German Film Awards stanowią najbardziej prestiżowe nagrody filmowe w Niemczech. Laury dla filmu "Maria Skłodowska-Curie” to kolejny polski akcent w historii imprezy. W 2003 r. jury przyznało nagrodę honorową, która powędrowała do Romana Polańskiego za jego obraz "Pianista”.
Cieszmy się, bo hype na polskie kino trwa. I na razie prym wiodą w nim kobiety.

Katarzyna Woźniak 234 Artykuły

Absolwentka polonistyki na toruńskim UMK ze specjalnością filmoznawczą. Na co dzień zdaje relacje z przesunięć na półkach rynku FMCG. Po godzinach - czytelniczka. Najbardziej lubi pisać o filmach i książkach, choć właśnie o nich pisze najrzadziej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.