Los niezależny - wydanie poprawione

Mówi się, że druga powieść po debiucie jest najważniejszym sprawdzianem dla autora. Jeśli faktycznie tak jest, "Costello. Przebudzenie" Liliany Hermetz dowodzi, że mamy do czynienia ze sprawną pisarką o wyrazistym głosie i dużej odwadze.


Elizabeth Costello to światowej sławy pisarka powstała pod piórem noblisty Johna Maxwella Coetzeego. Jest znana m.in. ze swoich kontrowersyjnych teorii na temat jedzenia mięsa, które porównuje do holocaustu zwierząt. Ma stałą potrzebę weryfikacji tego, co robi i mówi. Ba, próbuje za każdym razem przynajmniej odrobinę podważyć to, co z taką oczywistością przed chwilą wyłożyła. W salach wykładowych imituje własną sytuację, w życiu bierze się w nawias i cudzysłów, rewiduje pojęcia, rozbija idiomy, bacznie przygląda się słowom. Jak prawie każda twórcza jednostka jest wyobcowana ze względu na poglądy i pisarską niezależność. Napisana na nowo Costello w powieści Hermetz podróżuje przez wczesnojesienną, słoneczną Europę, która jest ponadnarodowa, a granice między ludźmi wyznaczają tylko ich ciała. Z tych granic napisana Costello zaczyna ludzi wytrącać, silnie z nimi rezonuje. Kontakt z nią wprowadza w życie słuchaczy i jej towarzyszy wątpliwości, nowe spojrzenia, wybudza ich z letargu i konwencji. Costello bywa medium, które uruchamia wyobraźnię, tumani i przestrasza, bo otwiera na innego w sobie. Bywa też postacią z kabaretu – dystansuje się, ironizuje, kpi sama z siebie. Nade wszystko Costello wymyka się spod kontroli Kreatora (osobowości twórczej Coetzeego) i narratora w powieści Hermetz, a przechodzi na własny rachunek prawdopodobieństwa.

O ile Coetzeego "Elizabeth Costello” można określić pochwałą wątpliwości, o tyle w książce Hermetz najważniejsze są zagadnienia ciała i próba zmierzenia się z trudnościami, jakie przysparza moszczenie się we własnej skórze. Costello nie boi się podczas wykładów zadawać słuchaczom intymnych pytań o jakość ich relacji z samymi sobą i własnym ciałem. Zastanawia się, jak z ciałem radzi sobie język i obserwuje nieporadne (albo tchórzliwe) ucieczki w kicz albo sterylną nomenklaturę medyczną. Oto niemłoda już kobieta zaczyna swojemu ciału się przyglądać i w nie wsłuchiwać. Elizabeth, wciąż klucząca w gąszczu "izmów" i nieustannie odpowiadająca na potrzebę zachowania logicznej ciągłości wywodu, zmaga się z coraz głośniej domagającym się uwagi ciałem. Costello pyta o to, jak się w nim odnajdujemy i kiedy pomyśleliśmy o nim ostatnio jak o podmiocie, a nie o narzędziu. Pytania o ciało w powieści rozsadzają granice płci, języka, tożsamości nawet. Wskazują na trudność w tworzeniu więzi, budowaniu prawdziwej bliskości. Ciało - to co nam dane na pewno i do końca - jest wciąż obszarem dla nas nieznanym. To z nim relacja jest najtrudniejsza, bo jego potrzeby wciąż tłumimy, wyciszają je społeczne konwenanse, kulturowe zasieki. Dlatego nie zawsze znamy jego granice i możliwości – bo wolimy ich nie znać.  

Język powieści płynie. Doświadczamy tu smaków, zapachów, tekstur i faktur. Costello prowadzi flirt z rzeczywistością i przepychanki z językiem. Costello i narratorka zadają pytania najtrudniejsze, bo naiwne. Hermetz ma dar zadawania pytań – te przecież, odpowiednio sformułowane, są dużo ważniejsze od odpowiedzi. Język prowadzi nas przez meandry zagadnień dotyczących sposobów, wymiarów istnienia, zależności pomiędzy ciałem a duchem, obostrzeń języka i pułapek klisz językowych. Costello zatrzymuje się przy nich, przygląda się im, rozbija je i rozważa konstrukcję na nowo. W powieści Hermetz słowa dziwią się swojemu sąsiedztwu, gra pomiędzy gestem pisarskiej kreacji a powstającą frazą nabiera wyrafinowanego odcienia.

Książkę można spokojnie czytać bez znajomości prozy Coetzeego. Niemniej jednak wprowadzenie dodatkowego kontekstu nadaje jej smaku i otwiera na kolejne interpretacje. Czytelnikom parającym się historią i teorią literatury (choć nie tylko) dostarczy niebywałego materiału do cennych przemyśleń. Zastanawiające, że w dotychczasowych recenzjach "Costello. Przebudzenie” na pierwszy plan nie wysunęła się niebywale istotna płaszczyzna autotematyczna. Opowieść o pisaniu powieści. O tym, jak bohater zaczyna żyć swoim własnym życiem, a narrator i Kreator nie mają wówczas nic do powiedzenia. Costello mówi: "Moja pisarska tożsamość, hm, skomplikowana sprawa. Nie zawsze zależy ode mnie”. Oto bohaterka stworzona przez pisarza z Południowej Afryki ożywa ponownie pod piórem pisarki z Polski (choć jej zachodnio brzmiące nazwisko każe sieciowym księgarniom umieszczać "Costello. Przebudzenie” na półce z literaturą zagraniczną). Hermetz daje bohaterce drugie życie. Dosłownie, bo pisarka postanawia postać „ucieleśnić” (a może pozwala jej się ucieleśnić?), dać jej poczuć swoje ciało, dopuścić je do głosu. Z czułości dla literackiej bohaterki biorą się też zmiany w biografii Costello: w powieści Hermetz ma córkę, nie syna, ma ze swoim dzieckiem dobry kontakt. Costello Hermetz to zadbana i elegancka kobieta, która zamiast przydeptanych czółenek wybiera buty na obcasie w szpic, przywdziewa koronki, naciera z uwagą ciało balsamami, wybiera tkaniny oddziałujące na zmysły. Niby mimochodem zadaje pytania o pisarską tożsamość, trochę drwiąc z Hermetz i Coetzeego, a trochę prowadząc z nimi wyrafinowaną grę. Potęga pisarskiej "ręki śmiertelnej” pozwala Costello przyjaźnić się z Houellebecqiem, który czule zwraca się do Costello per "Stara Wiedźmo”.  

Powieść rodzi również pytania o to, czym jest, czym bywa albo czym powinna być literatura. Jako że Hermetz jest teatrolożką, podobnie jak w debiutanckiej powieści "Alicyjka” (Wydawnictwo Nisza, debiut nagrodzony Nagrodą Conrada) widać w "Costello. Przebudzeniu” wyraźne ciążenie w kierunku masek, przebieranek i gry z odbiorcą. Welon ironii, wyrafinowanego dystansu i dyskretnego humoru nadaje "Costello” zaskakującej lekkości. Wszystko, co o powieści Hermetz się powie, będzie brzmiało nazbyt kostycznie, rodem z akademickich wywodów. A przecież rozważania Costello są nam jak najbardziej bliskie - intymne do tego stopnia, że stanowią strefę tabu – językowego i kulturowego. I taka właśnie jest ta książka – bliska, do smakowania i odkrywania. Istotna lektura - szczególnie w czasach wzmożonych dysput o czelności bycia i urody Brigitte Macron.

Liliana Hermetz, "Costello. Przebudzenie", W.A.B., Warszawa 2017

Katarzyna Woźniak 171 Artykuły

Absolwentka polonistyki na toruńskim UMK ze specjalnością filmoznawczą. Na co dzień zdaje relacje z przesunięć na półkach rynku FMCG. Po godzinach - czytelniczka. Najbardziej lubi pisać o filmach i książkach, choć właśnie o nich pisze najrzadziej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.