Nowy trend w cateringu dietetycznym - wiarygodność

Firm oferujących catering dietetyczny namnożyło się jak grzybów po deszczu. To dla klientów z jednej strony dobra wiadomość, ale z drugiej, jak teraz wybrać ten właściwy catering? I co to oznacza dla marketerów?

Moda na catering dietetyczny rozkręciła się na dobre. Z diet pudełkowych korzystają coraz liczniej nie tylko ci, którzy chcą schudnąć, ale także zapracowani pracownicy korporacji, single, zabiegani rodzice, amatorzy sportu, wegetarianie, bezglutenowcy i mnóstwo osób, którym zależy na zdrowym stylu życia.

Kiedyś w większości miast był wybór między tym droższym, a tym tańszym cateringiem, ewentualnie tym z fajną stroną FB albo znanym ambasadorem marki. Teraz można przebierać do znudzenia, a mimo to nie jest łatwo. Każda firma jest już związana z co najmniej kilkoma celebrytami, aktywnie prowadzi media społecznościowe i deklaruje, że jej diety są zbilansowane przez dietetyka, zawierają wszystko, co potrzebne, menu się nie powtarza, a posiłki są lepsze niż w restauracji. Klienci zrobili się więc bardziej krytyczni i dociekliwi, a marketingowcy i PR-owcy pracujący dla firm cateringowych stają przed zadaniem udowodnienia, że dieta pudełkowa to coś więcej niż smaczne jedzenie z dostawą.

– Nie obejdzie się bez mocnych dowodów, że nasze deklaracje mają solidne podstawy – mówi Aleksandra Kwiatkowska, odpowiedzialna za komunikację w LightBox, cateringu dostarczającym diety do większości miast w Polsce. – Jeśli chcemy udowodnić, że nasza dieta jest naprawdę zbilansowana, powinniśmy zamieścić na stronie internetowej i na pudełkach informację o wartości odżywczej każdego zestawu, a najlepiej też każdego posiłku. Wartość odżywcza to nie tylko kalorie, ale również bilans tłuszczów, węglowodanów i białka, informacje o zawartości błonnika czy soli. Wiadomo też, że dietę bilansuje się długoterminowo. Nie trzeba codziennie jeść wszystkich witamin i minerałów, ale w ciągu miesiąca już tak. Dlatego menu powinno być zaplanowane na kilka tygodniu do przodu i dobrze jest to pokazać na stronie www. Na koniec, skoro zatrudniamy dietetyków, warto, aby klienci mogli się dowiedzieć, jakie skończyli oni uczelnie, w czym się specjalizują itp. – tłumaczy Aleksandra Kwiatkowska z LightBox.

Czy oznacza to, że zatrudnianie influencerów i kampanie marketingu szeptanego tracą w tej branży rację bytu? Ani trochę, tyle że przy ostrej konkurencji przestają wystarczać. Znana twarz ambasadora marki jeszcze dwa lata temu była dla cateringu dietetycznego gwarancją wzrostu sprzedaży. Dziś ma za zadanie zwrócić uwagę potencjalnego klienta, ale nie można już liczyć, że słupki od razu wystrzelą w górę. Podobnie reklama online, która dominuje w tej branży ze względu na specyfikę sprzedaży i kontaktu z klientem, nie daje już tak spektakularnych efektów, jak kiedyś. To nie oznacza, że należy jej zaprzestać – wręcz przeciwnie. Warto też oczywiście nadal pokazywać się w miejscach, gdzie jest grupa docelowa, np. w dzielnicach biurowych, sieciach klubów fitness, czy imprezach dla fanów zdrowego stylu życia. Trzeba być jednak przygotowanym, że klient powie: „Sprawdzam!”, i to jeszcze przed zakupem.

Dlatego, choć moda na catering dietetyczny trwa w najlepsze, poprzeczka dla marketerów obsługujących tę branżę idzie mocno w górę, a kluczowym elementem przekazu staje się wiarygodność.

Paweł Piasecki 24 Artykuły

Specjalizuje się w e-commerce i nowych technologiach. Pracował m.in jako tłumacz i redaktor, przez ponad 5 lat przygotowywał codzienny serwis prasowy dla przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Miłośnik muzyki klasycznej i jazzu.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.