Nowy król reklamy

Zmienił się porządek rzeczy w Adlandzie - donosi "Advertising Age". WPP Group zdetronizowała Omnicom Group pod względem przychodów w skali...

Zmienił się porządek rzeczy w Adlandzie - donosi "Advertising Age". WPP Group zdetronizowała Omnicom Group pod względem przychodów w skali globalnej.

O ile pamiętam, szef WPP Martin Sorrell już od co najmniej dwóch, trzech lat zapowiadał, że to jego cel. Pytanie tylko, czy koszt osiągnięcia tego celu nie był zbyt wysoki. Tak się bowiem składa, że WPP ma także największe długi do spłacenia - 8,2 mld dol., a więc więcej niż pozostałe trzy największe holdingi świata razem wzięte: Omnicom, Interpublic i Publicis. Zysk netto WPP także jest niższy niż Omnicomu, a biorąc pod uwagę to, że Interpublic i Publicis mogą się pochwalić zaledwie połową jej przychodów (13,6 mld dol. versus 7,0 mld dol. i 6,9 mld dol.), to proporcjonalnie ich zyski są też znacznie bardziej imponujące niż WPP.

Grupa Sorrella przebiła Omnicom w ubiegłym roku o zaledwie 200 mln dol. Duży wpływ miało na to doliczenie do bilansu dwumiesięcznych przychodów przejętego w październiku ub.r. Taylor Nelson Sofres za 1,9 mld dol. Gdyby doliczyć cały rok Taylora, to wynik WPP zamknąłby się na poziomie 15,4 mld dol., a to zdecydowanie dystansuje ten holding od Omnicomu. Wiemy więc mniej więcej, czego spodziewać się w tym roku.

Wysoki, zakumulowany przez lata akwizycji (Grey Global Group, 24/7 Real Media, TNS), dług WPP zaniepokoił agencje ratingowe, jak Standard & Poor's, które obniżyły jego notowania. Ogólnie jednak analitycy giełdowi są przychylni strategii Sorrella i mówią raczej zgodnym głosem: "Kupuj - akcje znaczy się".

Jednak wielkie zobowiązania finansowe wymagają na ogół bardzo ostrożnej polityki finansowej ze strony spółki. Jak donoszą przedstawiciele niektórych agencji należących do WPP, często mimo wygranego budżetu nie mogą zatrudniać nowych osób. "Oszczędności" to na pewno kluczowe słowo w obecnej strategii grupy, tym bardziej że ogólny klimat gospodarczy też nie sprzyja rozrzutności. Jaki więc będzie rzeczywisty koszt poniesionych nakładów i wynikających z tego oszczędności, okaże się za jakiś czas. Wiadomo bowiem, że jakość produktu to esencja biznesu reklamowego i należy tylko życzyć sir Sorrellowi, aby w swojej pogoni za wielkością o tej podstawowej prawdzie nie zapomniał.

Sorrell jest jednak optymistą i w sumie trudno, aby nim nie był. WPP za jego panowania przechodziła już bardzo poważny kryzys z początkiem lat 90. Jej akcje sięgnęły dna, wielu sugerowało, że Sorrell powinien zrezygnować, bo spółka za chwilę padnie. WPP dźwignęła się jednak, i to głównie dzięki agresywnym akwizycjom.

Sorrell zresztą wierzy głęboko, że konsolidacja trwa, a obecny krajobraz świata reklamy jest tymczasowy. Przewiduje, i słusznie, że za chwilę połączą siły Havas i Aegis, a niewiele później również Interpublic - która mniej więcej do 2000 r. dzierżyła palmę pierwszeństwa, potem osłabiona po skandalu z kreatywną księgowością - poszuka sobie partnera.

Zresztą Interpublic - holding numer 3 - już odczuwa oddech Publicisu na karku, choć trzeba przyznać, że rok 2008 był dla niej łaskawy, bo odnotowała 6,2 proc. wzrostu. Znając ambicje Maurice'a Levy'ego, szefa Publicisu, można się spodziewać, że myśli on bardzo intensywnie, jak by w tym roku tę sytuację zmienić. Giganci reklamy na pewno nie powiedzieli ostatniego słowa.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.