Nowe stare gwiazdy

Stonowane kolory, spokojne ciche dźwięki, nowoczesne wnętrza bynajmniej niekojarzące się z rządowymi budynkami. Nowi bohaterowie - trzy uładzone wystylizowane panie...

Stonowane kolory, spokojne ciche dźwięki, nowoczesne wnętrza bynajmniej niekojarzące się z rządowymi budynkami. Nowi bohaterowie - trzy uładzone wystylizowane panie (dla porządku: Joanna Kluzik-Rostkowska, Aleksandra Natalli-Świat i Grażyna Gęsicka), których nadgorliwa artykulacja liczb i nazwy pewnej partii na P jest niewiarygodnie sztuczna. Zero agresji i szukania układów, bo nacisk położony jest na kwestie gospodarcze. Nieźle dobrane stroje. Łagodniejsze oblicze jednego z dobrze nam znanych z polityki bliźniaków. W takim oto całkiem nowym opakowaniu zaprezentował się w końcówce stycznia PiS. Autorzy "redesignu" to Michał Kamiński, rzecznik prezydenta Kaczyńskiego, i Adam Bielan, rzecznik partii.

Tak unowocześniony polityczny produkt ma się w przyszłości ponoć lepiej sprzedawać niż oklepane twarze "zderzaków" w stylu panów Gosiewskiego czy Ziobry. I trzeba przyznać, że to chyba najspokojniejsza z dotychczasowych kampanii PiS-u, chociaż do mnie bardziej przemówiłaby trochę odświeżona, młodsza kadra. Czy "nowe otwarcie" okaże się skuteczne? Nie szaty zdobią człowieka...

Ugłaskać media

Ofensywa reklamowa PiS-u nie dziwi, zważywszy na to, że partia straciła kontrolę nad mediami publicznymi na rzecz swoich jeszcze niedawnych koalicjantów z LPR i Samoobrony. Musiała nawet przełknąć gorzką pigułkę i wrócić na antenę TVN, który wcześniej skutecznie bojkotowała przez kilka miesięcy, chociaż nie od dziś wiadomo, że nieobecni nie mają racji bytu.

Zresztą dopiero po utracie wpływów w TVP PiS zaczął odkrywać, jak należy współpracować z mediami. Nie mówi już o dziennikarzach tylko w kontekście "układu" (i tak nigdy nie było jasne, o jaki układ chodzi). W mediach mają się wypowiadać nie przypadkowi członkowie partii, ale politycy kompetentni w danej dziedzinie (tak naprawdę chodzi o poprawę własnego wizerunku).

A kiedy w wirze oszczędności budżetowych PO proponuje np. zniesienie na pewien czas dotacji budżetowej dla partii politycznych, co znacznie ograniczyłoby ich możliwości reklamowania się w mediach - PiS jest oczywiście przeciwny takim cięciom. W końcu kryzys nie kryzys, reklamować się zawsze warto, a przy okazji kasę znienawidzonych jeszcze niedawno mediów zasilić milionami złotych.

Wracając do mediów publicznych - partia Kaczyńskiego, jako że znalazła się tam w odstawce, po raz pierwszy głośno przyznała, że funkcjonują one pod naciskiem politycznym. I trzeba pozbyć się tego obłudnego systemu, likwidując KRRiTV i przekazując TVP i PR pod kuratelę rządu. Premier Tusk chyba na razie nie połknął haczyka, skoro nazwał prezesa PiS-u "największym psujem" w historii mediów publicznych, przypominając "nocny szturm" poprzedniej koalicji na KRRiTV.

Kto kogo przyćmi

Niezastąpiony Janusz Palikot (dla nieuważnych - wyróżniliśmy go tytułem Człowiek Roku w naszej "Kronice 2008" za niepowtarzalny i konsekwentny marketing) nie byłby sobą, gdyby nową reklamówkę PiS-u pozostawił bez komentarza. Na swoim Poletku pan P. uraczył czytelników wizją tego, jak wyglądałaby nasza rzeczywistość, gdyby w 2007 r. nie było wyborów. Tekst naprawdę zabawny, polecam.

Chętnych do zaistnienia w mediach i przyćmienia nowej odsłony PiS-u w minionych dniach było jeszcze więcej. Uwagę Polaków niespodziewanie zaczął przykuwać były premier Kazimierz Marcinkiewicz, któremu śmiało można przyznać tytuł twarzy tygodnia w tabloidach. Od razu okrzyknięto go Dodą polskiej polityki. Ale taki naiwny udział w medialnym show na temat miłosnych podbojów chyba się Marcinkiewiczowi nie opłacił, skoro zaczął się wycofywać z wcześniejszych deklaracji politycznych o starcie do Europarlamentu. Opłaciło się być celebrytą za wszelką cenę?

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.