Powroty w nowym i w starym stylu

"Machina" dzisiejsza nie przypomina tej pierwszej i wcale nie chce jej przypominać. Na grzbiecie nowa ?Machina? pisze "byliśmy subiektywni", nawiązując...

"Machina" dzisiejsza nie przypomina tej pierwszej i wcale nie chce jej przypominać. Na grzbiecie nowa ?Machina? pisze "byliśmy subiektywni", nawiązując do hasła magazynu w pierwszym wcieleniu "jesteśmy subiektywni".

Z roli outsidera z nowofalowej pozycji, którą zajmowała kiedyś, ?Machina? przeniosła się do świata wielkiego biznesu, stając się właśnie elementem w układance swego wydawcy - Platformy Mediowej "Point Group", który ogłosił plany giełdowe. W jego rękach mająca nową tożsamość ?Machina? nabiera rozpędu. Już ma swoje radiowe ramię, za chwilę ma mieć telewizyjne. Point Group w ogóle ma wielkie zamiary. Chce wyprzedzać i kreować trendy, być firmą prawdziwie multimedialną, działać na Wschodzie i Zachodzie. W pogoni za nowinkami technologicznymi nie zapomni jednak o mediach tradycyjnych, w jej planach jest nawet miejsce na gazetę codzienną. Realizacja założeń Point Group będzie wdzięcznym tematem do obserwowania i odnotowywać będziemy wyniki, do jakich dojdą zorientowani na sukces szefowie tego wielowątkowego wydawnictwa.

"Machina" wróciła po czterech latach. Rzadko zdarzają się powroty. Próbowało "Marie Claire" i nie udało się. Nie próbowały "She", "Madame Figaro", "Gracja". Nie miał drugiej odsłony "Cash". Nie zanosi się na powrót "Foyer". Dłuższymi lub krótszymi zapiskami w kronikach mogą jedynie pochwalić się "Ekran", "Na przełaj", "Życie" (po dwakroć) czy "Express Wieczorny".

Nie każdy może wracać i powroty zobowiązują. Furtka pozostaje otwarta dla projektów, po których jest żal. To wyjątkowy, niepoliczalny kapitał, kredyt zaufania, który dostaje się z marszu w momencie powrotu. Odnowiony produkt wystawia się nieodzownie na krytykę. Jest porównywany, mierzony wzdłuż i wszerz, ważony co do grama. Nie wiem, czy wydawca "Machiny" podliczył, ilu dawnych czytelników magazynu regularnie sięga po jego nową wersję po to, żeby ją nie tylko przeglądać, ale żeby znaleźć w niej treści dla siebie. W deklaracji "byliśmy subiektywni" trudno jednak odczytać intencję głębokiego ukłonu w stronę starej gwardii.

Wiosną przyszłego roku do TVP mają natomiast wrócić filmy z kanonu, które nie przemykają z prędkością pociągu InterCity, ale zostają w pamięci, wzbogacają, pobudzają do myślenia i - na szczęście - nie mają podkolorowanej wersji. Sprawcą stanie się nowy kanał TVP Film, który przez 20 godzin na dobę będzie nadawał polską i światową klasykę, ale też nie zapomni o premierach i debiutach. "Ta filmowa oferta powinna zmienić oblicze krajowej telewizji, a już na pewno pozycję kina w programach publicznego nadawcy" - pisze Jacek Cieślak, dziennikarz "Rzeczpospolitej". TVP Film będzie zatem nowością, ale częściowo w formule powrotu do Felliniego, Antonioniego, Altmana, do naszych mistrzów. Ich filmy nie rozbiegną się po ramówce, ale pod wspólnym szyldem znajdą stałe, przeznaczone sobie miejsce.

Mimo że jeszcze go nie ma, po TVP Film mniej więcej wiadomo, czego można się spodziewać. Odświeżona "Machina", choć obecna na rynku od kilku miesięcy, jest większą zagadką jako magazyn, ale zwłaszcza jako część superambitnej strategii Point Group.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.