Duża radość, duży kłopot

Historia ostatnich lat pokazuje, jak trudno agencjom podnieść się po utracie klientów z branży telekomunikacyjnej. Wielkość ich budżetów sprawia, że...

Historia ostatnich lat pokazuje, jak trudno agencjom podnieść się po utracie klientów z branży telekomunikacyjnej. Wielkość ich budżetów sprawia, że agencje organizują swoje życie według potrzeb takiego klienta, tak rozbudowują swoje struktury, by sprostać jego wymaganiom, zatrudniają kolejnych pracowników. Rosną w siłę i... w koszty. I gdy potem taki klient decyduje się na odejście, agencje przeżywają traumę. Większość z nich potrzebuje poważnej terapii. Niektórym proces pozbierania się zajmuje kilka lat.

Young & Rubicam po stracie Idei (PTK Centertel, dzisiaj Orange) przeżyła największy kryzys w swojej historii, zakończony ostatecznie wielkimi porządkami i zmianą managementu. Odejście Orange z Grey Worldwide Warszawa przyniosło w finale to samo - sprzątanie i zmiany managementu. W przypadku tych obu agencji można powiedzieć, że kryzys został już definitywnie zażegnany, ale oba wypadki ilustrują, jak niebezpieczny jest każdy rodzaj uzależnień.

Z kolei - sięgając głębiej do historii ? dla nikogo nie było tajemnicą, że to posiadanie w portfolio takiego klienta jak Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci Era, uratowało w Polsce likwidowaną agencję D'Arcy przed wcieleniem do Leo Burnett (jak to miało miejsce globalnie) i pozwoliło na stworzenie i utrzymanie własnej marki - czyli G7. Zresztą w wypadku G7 raz po raz powracają spekulacje na temat jej przyszłości - w razie gdyby PTC jednak zmieniła zdanie i poszukała sobie innego partnera. Ilekroć Saatchi & Saatchi, drugi reklamowy partner PTC (od działań dla biznesu), zrobi coś więcej niż zazwyczaj - wszyscy patrzą na G7 uważnie (notabene ostatnio coraz uważniej).

No i oczywiście wielce pouczająca jest historia Testardo Red Cell, która z agencji średniej wielkości urosła do dużych rozmiarów i mocno okopała swoją pozycję na rynku - właśnie dzięki pozyskaniu obsługi Orange i TP SA. Tylko patrzeć, jak agencja Brain, zwycięska w potyczce o budżet startującego operatora P4, wyrośnie na kolejną znaczącą agencję.

Nie można w tym kontekście nie wspomnieć o problemach, z jakimi boryka się aktualnie agencja BBDO Warszawa po stracie całego biznesu TP SA (wspominaliśmy o tym szerzej w poprzednim numerze).

Czemu o tym wszystkim piszę? Bo lada moment możemy być świadkami kolejnych przeformatowań w niektórych agencjach - zarówno na plus, jak i na minus. Wkrótce bowiem rozstrzygnie się przetarg Tele2 (drugi po Telekomunikacji Polskiej SA pod względem wielkości operator stacjonarny w kraju). Od 2003 r. za obsługę budżetu reklamowego firmy była odpowiedzialna agencja JWT (choć nie realizowała już ostatniej kampanii). Wystartował także przetarg Polkomtela SA, operatora sieci komórkowej Plus i Simplus - dotychczas obsługiwanego przez agencje Mather, PZL, Wunderman, File i Advert, który wiele może zmienić w układzie sił.

Znowu czekają nas radości; ale może i dramaty, jeżeli któraś ze zwycięskich agencji za bardzo się uzależni.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.