TV.Disco ma szansę zaspokoić gusta Polaków [WYWIAD]

Ewa Czekała, prezes zarządu 4Fun Media, ujawnia, że w uruchomienie nowej stacji muzycznej nadawca zainwestował na razie poniżej miliona złotych. Potencjalną widownię TV.Disco ocenia na 5 mln Polaków.

MMP: TV.Disco miała ruszyć przed wakacjami, jednak wystartuje z opóźnieniem. Z czego ono wynika?

Ewa Czekała: Trudno mówić o opóźnieniu, ponieważ realny termin uruchomienia stacji jest uzależniony od tego, jak długo toczy się proces koncesyjny w KRRiTV, a na to nie mamy przecież wpływu.

Koniec września br. wydaje się idealnym terminem na start nowej telewizji. Faktycznie już od paru tygodni jesteśmy przygotowani do uruchomienia kanału. Poprzedziły je badania preferencji muzycznych Polaków, które pokazały duże zapotrzebowanie na tego typu muzykę.

TV.Disco będzie prezentowała muzykę lat 70., 80. i 90. Będzie ona pogrupowana w pasma tematycznie nawiązujące do tamtego okresu. Pomysł nowej telewizji tematycznej wziął się z sukcesów, jakie na polskim rynku odniosły filmy typu "Mamma Mia!", "Gorączka sobotniej nocy" czy przeróbki starych hitów z dawnych lat: Madonny "Hung Up!" z przeróbką ABBY czy ostatni wielki przebój "Barbra Streisand" Duck Sauce, to znowu nowa wersja Boney M. Tego typu muzyki w tak dużej ilości i tak zróżnicowanej nie gra na razie żadna telewizja na rynku polskim. Szczątkowo pojawiała się do tej pory w VH1.

Nasze badania pokazały, że blisko połowa Polaków z grupy komercyjnej słucha takiej muzyki, a także chętnie będzie ją oglądać. Kanał będzie miał standardową ramówkę stacji muzycznych.

Czy będzie on tak samo interaktywny jak 4fun.tv?

Generalnie tak, choć będzie to dostosowane do profilu stacji i będzie dotyczyć nieco innych tematów. W tym kanale będziemy mocno nastawieni na pozyskiwanie kontentu np. od widzów, którzy na antenie będą chcieli pochwalić się swoimi prywatkami. Ten pomysł i wiele innych, którymi chcemy zaskakiwać widzów, będą pojawiać się w TV.Disco stopniowo, wraz z rozwojem stacji.

Kim będzie widz TV.Disco?

Zawartość programową stacji dedykujemy dwóm grupom docelowym. Jedną z nich są osoby w wieku 16-34 lat, a drugą 35-49 lat. Dla młodszych widzów chcemy grać więcej muzyki typowo imprezowej. Dla widzów starszych zaproponujemy np. polskie sztosy czy muzykę biesiadną. Na pewno nie pojawi się jednak disco polo z najniższej półki. Sięgniemy tylko po klasykę tego gatunku.

Ile dotychczas 4Fun Media zainwestowały w ten kanał?

Doświadczenie zdobyte przy uruchomieniu przed ośmiu laty 4fun.tv i rockowego kanału Rebel:tv w 2010 r. pozwala nam optymalizować koszty uruchomienia kolejnej telewizji. Korzystamy przy tym z posiadanych już aktywów, w tym zebranego kontentu oraz sprawdzonych rozwiązań technologicznych. Przykładowo pracujemy na własnym systemie emisyjnym, stąd wprowadzenie kolejnego kanału muzycznego nie wiąże się z dużymi nakładami. Oczywiście pewne koszty są stałe i nie da się ich uniknąć, jak np. rozwiązania graficzne, badania rynkowe oraz inwestycje w oprogramowanie. Niemniej jednak na razie jest to kwota poniżej 1 mln zł.

Środki, jakie inwestujemy w TV.Disco, pochodzą z emisji giełdowej, którą przeprowadziliśmy na jesieni ubiegłego roku. Wtedy obiecaliśmy naszym nowym akcjonariuszom nowe telewizje jako jeden z celów wejścia na giełdę i strategiczny kierunek rozwoju naszej grupy kapitałowej.

Kwota poniżej miliona złotych to niewiele jak na uruchomienie nowego kanału. Jakie środki i na co zamierzacie jeszcze przeznaczyć w tym roku?

Głównym kosztem, jaki należy jeszcze przewidzieć, jest umieszczenie sygnału nowej stacji na satelicie, co będzie nas kosztować dodatkowe kilkaset tysięcy złotych. Telewizja będzie dostępna w modelu free to air. Obecnie prowadzimy rozmowy z sieciami kablowymi i platformami.

Jakie widzi Pani ryzyko projektu TV.Disco?

Wyniki badań oraz pozytywny odbiór pomysłu przez nadawców są na tyle przekonywające, że nie boję się uruchomienia tej stacji. Więcej obaw miałam przy tworzeniu Rebel:tv, która jest stacją bardziej niszową. TV.Disco ma duży potencjał. Szacujemy jej grupę widzów nawet na ok. 5 mln osób.

Czym chcecie się odróżnić od uruchomionej w tym roku przez ZPR-y stacji Polo TV?

Z informacji, jakimi dysponujemy, oraz obserwacji dotychczasowej ramówki Polo TV wynika, że nie będziemy konkurować między sobą pod względem programowym. Oczywiście pojawią się pewne punkty styczne, np. muzyka disco polo, ale nie będą one aż tak widoczne, gdyż TV.Disco skupiać się będzie głównie na muzyce disco z lat 70., 80. i 90.

Widzowie jednak coraz rzadziej oglądają muzykę w telewizji. Mamy tu przykłady MTV czy Vivy. Czy nie jest to niebezpieczne dla debiutującego kanału?

Wyniki oglądalności naszych kanałów nie potwierdzają tej tezy. 4fun.tv ma mocną drugą pozycję na rynku telewizji muzyczno-rozrywkowych, a jej udziały rynkowe systematycznie rosną. Jeszcze szybciej przybywa widzów w Rebel:tv, choć w tym przypadku startujemy z dużo niższego pułapu, więc i wzrosty – co zrozumiałe – są bardziej spektakularne.

Jestem przekonana, że widzowie ciągle czekają na nowe propozycje muzycznych kanałów tematycznych, szczególnie gdy są one bardziej sprofilowane i dobrze trafiają w ich gusta.

Są także i zagrożenia, co pokazuje przykład MTV, który w ostatnich latach skoncentrował się na rozrywce, i to zrealizowanej nie w polskich warunkach. Dlatego w TV.Disco planujemy programy typu reality, ale na pewno będą one związane z muzyką i polskim widzem.

Kiedy rozpoczniecie sprzedaż reklam w TV.Disco?

Najwcześniej w styczniu. Wejdziemy do oferty Premium TV [broker działający w strukturach TVN - przyp. red.].

Jak się sprawdza współpraca z TVN w ramach Premium TV?

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie są wyniki finansowe, jakie co kwartał prezentujemy. Nie jest tajemnicą, że sprzedaż czasu reklamowego jest procentowo głównym źródłem naszych przychodów. Dodatkowo zdynamizowaliśmy także sprzedaż projektów specjalnych. Obecnie pracujemy nad poszerzeniem oferty dedykowanej poszczególnym klientom.

Wymiernego dla nas znaczenia nabrała pomoc, jaką TVN nam oferuje przy różnego rodzaju akcjach, które generują nam dodatkowe przychody, ale także wzmacniają świadomość naszego brandu.

Czy w przypadku kanałów muzycznych znaczenie przychodów z działań niestandardowych będzie rosło?

Sprzedaż spotowa jest uwarunkowana wskaźnikami. Akcje niestandardowe są nie tylko dodatkowym sposobem na zarabianie pieniędzy, ale także pozwalają generować kontent bez naszego wkładu finansowego. To korzyść obustronna, ponieważ reklamodawcy oczekują wzrastającego zaangażowania konsumentów. Jesienią pojawi się pierwszy tego typu projekt w Rebel:tv.

Czy przy obecnej liczbie stacji muzycznych na polskim rynku debiutanci mają jeszcze szanse?

Obecnie widz jest w bardzo komfortowej sytuacji. Ma ogromny wybór. Jednak bardzo często Polacy, podobnie jak ja, nie mają stricte ulubionych kanałów, a bardziej sugerują się ich programami. I to one decydują, jaką stację oglądają w danej chwili.

Mamy mnóstwo kanałów z serialami, i to takimi na wysokim poziomie. Dlatego walka o widza polega teraz na generowaniu atrakcyjnego kontentu. Sama marka stacji jest już coraz mniej istotna. Co pokazuje np. rebranding Discovery Travel & Living na TLC. Dlatego wciąż można wprowadzać nowy kanał, z atrakcyjną ramówką.

Dlatego też nasze działania promocyjne też są nakierowane na reklamę programów.

Jak widzi Pani rywalizację stacji muzycznych z YouTube?

Nasza strategia przewiduje dużą intensyfikację działań w internecie. Dlatego doceniamy jego siłę i traktujemy nie jako zagrożenie, ale uzupełnienie i uatrakcyjnienie naszej oferty dla widzów.

YouTube jest oczywiście miejscem, gdzie szuka się swojego ulubionego klipu, ale musi się go wcześniej gdzieś zobaczyć. Tam nie ma playlist. My także zamieszczamy tam swoje programy, np. "Kartony", które wciąż doskonale się oglądają. Odcinki np. "Kapitana Bomby" zyskują w krótkim czasie po kilkaset tysięcy odsłon! To dowód na to, że nowoczesna telewizja musi być obecna także w internecie.

Czy można widzów namówić na płacenie za kontent muzyczny?

Tu mogą się sprawdzić systemy abonamentowe. W ogóle opłaty za kontent będą dużym problemem, gdyż jest ogromna konkurencja ze strony innych serwisów. Dla młodzieży płatny kontent raczej nie ma szans wprowadzenia.

Wasz debiut na giełdzie był znacznie poniżej oczekiwań. Czy to były dobry moment i dobra decyzja?

Rzeczywiście nie wypadł okazale, jednak poprzedziła ją bardzo udana sprzedaż akcji. Musieliśmy nawet redukować zapisy o 30 proc. Do spółki wpłynęło dzięki temu dokładnie tyle środków, ile zaplanowaliśmy. Dlatego decyzję o wejściu na giełdę i moment jej realizacji należy ocenić wyłącznie pozytywnie.

Obecnie notowania są poniżej ceny emisyjnej, ale nie ma to bezpośredniego przełożenia ani na wyniki spółki, ani na harmonogram realizowanej strategii. Jestem przekonana, że długoterminowo akcje naszej firmy będą rosły i to odpowiedni moment, aby w nie inwestować. Wzrosty stymulować będzie także skup akcji własnych, który – mamy nadzieję – zostanie uchwalony przez walne zgromadzenie akcjonariuszy, które planujemy na 29 września. Naszym celem jest 23 zł za akcję i co najmniej na tyle określamy obecną wartość spółki.

Czy w swoim rozwoju zamierzacie skupić się tylko na telewizjach muzycznych?

Nie, chcemy także poszerzać nasze portfolio o nowe projekty. Chcemy to zrealizować w pierwszym półroczu 2012 r. I nie będzie to przedsięwzięcie związane ze sportem.

Czy przedstawiciel TVN we władzach spółki może coś oznaczać?

Tak, mianowicie to, że do współpracy w radzie nadzorczej udało się nam pozyskać ekspertów medialnych, co przełoży się na szybszy rozwój naszych kolejnych projektów. Jeśli pytanie ma podtekst z obszaru fuzji i przejęć, mogę ujawnić, iż prowadzimy takie rozmowy ze spółkami, których produkty pozwolą nam tworzyć ofertę do osób 16-49 lat, z szeroko pojętych mediów, głównie internetowych. Jesteśmy nakierowani wyłącznie na projekty rentowne. Do końca roku prawdopodobnie coś się wyjaśni.

Rozmawiała Joanna Dziwisińska

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.