Oferty komórkowe "no limits" nie takim hitem?

W Playu abonamenty z nielimitowanymi rozmowami za 79 zł stanowią 15 proc. sprzedaży, a w Orange jedną dziesiątą. - Na tyle jest chłonny rynek - komentują analitycy.

Rzecznik sieci komórkowej Orange (TP SA) na swoim firmowym blogu podał, że oferty abonamentów za 79 zł z wliczonymi nielimitowanymi połączeniami do wszystkich sieci stanowią ok. 10 proc. wszystkich podpisywanych lub przedłużanych przez klientów indywidualnych umów. Jego zdaniem dowodzi to, że nie stały się one rynkowym hitem.

Na tę wypowiedź zareagował rzecznik sieci Play (P4), ujawniając, także na swoim firmowym blogu, że w Playu oferty "no limits" stanowią ok. 15 proc. podpisywanych kontraktów.

Przypomnijmy, że wprowadzenie ofert "no limits” na przełomie marca i kwietnia br. wywołało bezprecedensowy wyścig pomiędzy operatorami. Doszło wręcz do kuriozalnej sytuacji, kiedy to operatorzy (konkretnie Play i PTC, operator sieci T-Mobile) spierali się, kto od kogo skopiował ofertę i kto ją pierwszy wprowadził na rynek (różnica wynosiła kilka godzin). Wszyscy czterej operatorzy komórkowi bardzo mocno reklamowali te oferty w mediach.

Chłonność rynku

Czy 10-15 proc. to faktycznie mało czy dużo? Według Grzegorza Bernatka, analityka firmy Audytel, zajmującej się analizą rynku telekomunikacyjnego, ani dużo, ani mało, tylko tyle, na ile chłonny jest po prostu nasz rynek. Wskazuje on, że cena tych abonamentów podawana przez operatorów (79 zł) to chwyt marketingowy. Większość z nich kupowanych jest bowiem ze smartfonami, a więc i z pakietami transmisji danych w bezprzewodowym internecie. Wliczając te koszty, wysokość abonamentów to ok. 100 zł, a jeśli doliczyć ceny subsydiowania nowocześniejszych smartfonów, to zdecydowanie przekraczają już tę sumę.  

- Tymczasem badania konsumenckie prowadzone co roku przez Urząd Komunikacji Elektronicznej pokazują, że abonamenty komórkowe powyżej 100 zł płaci zaledwie 7,5 proc. klientów indywidualnych, ponad połowa zaś wybiera te w przedziale 50-100 zł - wskazuje Bernatek.

Poza tym te oferty "no limits” są tak skonstruowane, że bardziej się opłacają, gdy zmienia się operatora i przenosi numer, niż przedłużając umowę u dotychczasowego.

- Wskaźnik churn [liczba klientów rezygnujących z usług - dop. red.] u operatorów to ok. 1,5 proc., czyli przy bazie 24,5 mln klientów post-paid można liczyć, że ok. 400 tys. z nich zmienia w ciągu roku operatora. Do tego należy doliczyć średnio około milion, którym kończą się umowy, i to są ci, którzy fizycznie mogliby skorzystać z takich ofert, a przecież nie wszyscy oczywiście chcą - podsumowuje analityk Audytela. Zwraca ona także uwagę, iż statystyki pokazują, że ludzie najczęściej dzwonią jednak w ramach własnej sieci, a zryczałtowane oferty nielimitowanych rozmów wewnątrz sieci operatorzy mają od dawna, i to dużo, dużo tańsze.

Według danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej w I połowie br. numery z sieci do sieci przeniosło ponad 620 tys. użytkowników (post-paid i pre-paid razem).

Maciej Burlikowski 1185 Artykuły

W "Media & Marketing Polska" od 2000 r. Zajmuje się m.in. branżą telekomunikacyjną, usług finansowych, samochodami i energetyką. Uwielbia podróże dalekie i bliskie.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.