Fwd: Golden Drum Awards Notification

E-mail z takim tematem dotarł do nas 3 października o 9 rano. W treści tylko jedno zdanie: "It is our great pleasure to inform you that you have been awarded at the 19th Golden Drum Festival". O Golden Drum pisze Mateusz Książek, senior copywriter DDB Warszawa.

Mimo lakonicznej formy to najprzyjemniejszy mail roku. Z programu pocztowego przełączamy się na wyszukiwarkę połączeń lotniczych, potem hoteli i lecimy. Z Warszawy do Wiednia, z Wiednia do Lublany, a z Lublany wypożyczonym samochodem do Portoroža.

Miasto przywitało nas piękną pogodą. Słońce i słoweńskie wybrzeże zawsze były ważną częścią festiwalu. Po odebraniu akredytacji wybraliśmy się na dłuższy spacer. Usiedliśmy w słynnej restauracji Pavel 2. Przyszło nam jeść w towarzystwie bardzo głośnej i bardzo licznej grupy emerytów z Włoch. To dało nam do myślenia. Zawsze bowiem początek października w Portorožu należał do uczestników festiwalu i tylko oni byli widoczni. Zastanawialiśmy się więc, czy to włoski ZUS ma się tak dobrze, czy też frekwencja spadła?

Single Channel
Niestety, mała liczba osób na wieczornej gali Single Channel rozwiała nasze wątpliwości. W tym roku jest nas zdecydowanie mniej. Sama uroczystość nie różniła się znacznie od innych tego typu imprez. W tym roku statuetki wręczał Paweł Heinze i jako przewodniczący jury merytorycznie uzasadniał przyznanie każdej nagrody. Mieliśmy przyjemność być kolejnym polskim akcentem na scenie, bo pierwszą złotą statuetkę konkursu otrzymała praca "Rozkład jazdy McDonald’s". W kolejnej kategorii – mobile także znalazła się polska praca, tym razem z Leo Burnett. Jednak konkursy kreatywne to nie olimpiada. Na scenę wychodzi się tylko po złoto, a prace nagrodzone srebrem wyświetlane są na ekranie. Leo Burnett dostała srebro, zatem tylko ekran, a nie scena. Grand prix w tej kategorii otrzymała kampania "Parking Douche" zrealizowana przez rosyjską agencję Look At Media. I to właśnie ta praca zdobyła w tym roku najwięcej laurów. Katya Bazlievskaya z Look At Media mogłaby właściwie oszczędzić sobie spacerów i zostać na scenie. Prawie w każdej kategorii miała bowiem do odebrania złoto lub grand prix. Zresztą podobnie było następnego dnia. "Parking Douche" to kampania mobilna piętnująca kierowców nieprawidłowo parkujących samochody. Taki "karny kutas", tylko nowocześniejszy. Kampanię nagrodzono w tym roku Złotym Lwem w Cannes i znów sprawdziła się zasada, że praca zauważona w Cannes najczęściej dostaje też nagrodę w Portorožu. Tak było w przypadku kampanii "Romanians Are Smart" czy "Blood Relations". Nieskromnie dodam, że dotyczyło to także naszego "Rozkładu jazdy McDonald’s".

Wracając jednak do gali Single Channel, było na niej jeszcze kilka polskich akcentów. Na ekranie pojawiły się nagrodzone srebrnymi bębnami prace Greya, Euro RSCG i Leo Burnett. Z przyjemnością usłyszeliśmy też kampanię radiową "Budziki" zrealizowaną przez DDB Warszawa dla McDonald’s. Dwa złota dla "Rozkładu jazdy" i srebro dla "Budzików" uplasowały McDonald’s na trzecim miejscu wśród wszystkich marek, których kampanie nagrodzono. Była to też jedyna globalna marka w tym zestawieniu. W Portorožu nadal bowiem dominują marki lokalne i organizacje charytatywne.

Najmniej emocji wzbudziły kategorie, które jeszcze do niedawna były na Golden Drum najważniejsze, czyli print i film. Wystawa printu wyglądała jak muzeum. W zasadzie wszystkie pomysły już wcześniej widziałem, i to w lepszej egzekucji. Współczuję jury, bo chyba nie bardzo miało co nagradzać. Podobnie było z filmem. Blood Relations otrzymał grand prix, ale chyba bardziej z rozpędu, bo akurat to nie film był najbardziej wartościową częścią tej genialnej skądinąd kampanii.

Po gali udaliśmy się na oficjalną imprezę. Naszym zdaniem był to najsłabszy punkt programu. Tandetna muzyka pamiętająca jeszcze pierwszą edycję festiwalu i atmosfera mocno "na bogato" dały się jakoś znieść przez pierwszą godzinę. Ale gdy hostessy zaczęły rozdawnictwo kolorowych opasek fluorescencyjnych, przelała się szala goryczy i o skandalicznie wczesnej porze wróciliśmy do hotelu.

Drugi dzień rozpoczęliśmy późnym śniadaniem na plaży. Dla niewtajemniczonych plaża w Portorožu nie jest piaszczysta czy żwirowa, ale betonowa. Nie ma z czego lepić babek, a do zimnego o tej porze Adriatyku prowadzą tylko betonowe schodki. I właśnie na tych schodkach przy pięknej pogodzie i dobrym winie upłynął nam czas do drugiej, chyba ważniejszej gali.

Multi Channel
Ze sceny przywitali nas goście honorowi – prezydent Słowenii Danilo Türk, mer Piranu Peter Bossman oraz przewodniczący jury Michael Kutschinski. Gala była powtórką. Znów oglądaliśmy "Parking Douche", "Romanians Are Smart" i "Blood Relations" w różnych odsłonach i różnych kategoriach. Tego wieczoru byliśmy już jedynymi Polakami na scenie. Wiele dyskutowano o tym, czy powinno się przyznawać grand prix w każdej kategorii. Ale punkt widzenia zależy od tego, czy siedzi się na widowni, czy stoi na scenie. Muszę przyznać, że słowa "Direct Campaigns Grand Prix goes to DDB Warsaw" sprawiły nam ogromną radość. Zatem nie jestem obiektywny i nawet nie będę próbował być. Inne polskie agencje zaprezentowały się dość dobrze. Miłą niespodzianką były dwie srebrne statuetki dla Hypermedia Isobar za kampanię "Dotknij dźwięku". Również bardzo nas ucieszył powrót do gry Young & Rubicam. Po kilku latach przerwy agencja wyraźnie zaznaczyła swoją obecność. Z trzech nagrodzonych srebrnymi bębnami kampanii moim zdaniem najoryginalniejsza była akcja "Doping TV" – kanał telewizyjny emitowany w pokojach hotelu Hyatt specjalnie dla piłkarzy reprezentacji. Ciekawe użycie kontekstu Euro 2012 i emocji związanych nie tylko z kibicowaniem, ale i z graniem. W konkursie towarzyszącym festiwalowi młodzi kreatywni z polskich biur Scholz & Friends i Leo Burnett zajęli kolejno drugie i trzecie miejsce. Zadaniem uczestników było zaprojektowanie plakatu na przyszłoroczną, jubileuszową edycję festiwalu. Tytuły agencji roku i niezależnej agencji roku zdobyła Look At Media i znów Katya pojawiała się na scenie częściej niż prowadzący galę. Fascynujące, jak jedną, jedyną kampanią można tak wiele zdziałać. Ale to w pełni zasłużony sukces, bo "Parking Douche" to jedna z niewielu prac na Golden Drum, która nie naśladowała zachodnich kreacji.

Multikulti
Co roku po gali finałowej słoweński odpowiednik KTR-u zaprasza na imprezę w lobby hotelu Bernardin. Wiadomo, wszyscy sobie nawzajem gratulują, ściskają ręce, sącząc darmowe drinki. Nic ciekawego. Wokalistka wykonywała przeboje Adele, momentami niebezpiecznie ocierając się o karaoke. W końcu przyszedł moment, gdy kelnerzy ukryli ostatnie butelki i trzeba było się przenieść. Wybór padł na knajpki w Piranie. I tak, dyskutując o "Parking Douche", "Blood Relations" i sprytnych Rumunach spędziliśmy noc, świętując pierwsze grand prix w naszych nie takich już krótkich karierach. Tym razem udało nam się obejrzeć wschód słońca nad Adriatykiem.

Podsumowując, Golden Drum nie ma już takiego rozmachu jak jeszcze kilka lat temu. Nie zmienia to faktu, że poziom nagrodzonych prac jest nadal bardzo wysoki. Dlatego, korzystając z okazji, gratuluję wszystkim polskim agencjom, które zdobyły nagrody w 19. Golden Drum. Życzę też wszystkim kreatywnym, by przed kolejną edycją otrzymali e-mail z tematem "Golden Drum Awards Notification".


Mateusz Książek, senior copywriter DDB Warszawa, pracuje w zespole z Magdaleną Drozdowską. Razem zdobyli m.in. Srebrne Lwy w Cannes oraz statuetki Golden Drum w tej i ubiegłorocznej edycji festiwalu.
 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.