NC+ musi zjeść żabę

Wprowadzenie platformy NC+ miało być jednym z największych wydarzeń na rynku telewizyjnym. Tymczasem ma szansę stać się jedną z największych klap, a sam prezes NC+ został zmuszony do dość upokarzającej korespondencji z twórcą antyfanpage'a. Kolejni menedżerowie rzucają papierami i odchodzą.

Wielomiesięczne przygotowania, tworzenie wspólnej oferty programowej, sprzedażowej pakietowej, łączenie dwóch firm, reorganizacja personalna i na samych końcu wielomilionowe inwestycje w produkt okazały się nie wytrzymać starcia z dość nieoczekiwanym przeciwnikiem, jakim okazał się twórca anty NC+. Przypomnijmy, że NC+ zamierza do końca 2015 r. zyskać co najmniej 3 mln abonentów (w momencie startu miał 2,5 mln abonentów) i wypracować 550 mln zł zysku EBITDA.
Koncern pogubił się w obliczu krytyki, i to we wszystkich obszarach. Nie tylko zabrakło szybkiej reakcji, menedżerowie wierzyli chyba, że problem sam się rozwiąże, ale także NC+prowadził bezradne działania public relations, próbując wyjaśnić sprawę w mediach. Jednym z takich przykładów było zorganizowania spotkania zarządu NC+ z dziennikarzami, ale tylko wybranymi. Jak przekazała mi przedstawicielka biura prasowego NC+, na spotkanie zostali zaproszeni dziennikarze, którym firma chciała dodatkowo wyjaśnić (...) niektóre elementy z nowej oferty (...). Nie wiem, czy powinnam się cieszyć, że nasza redakcja nie znalazła się w gronie zaproszonych, czyli jak rozumiem, dobrze odczytała propozycje pakietowe NC+, czy też byliśmy za mało agresywni, aby dostąpić zaszczytu bezpośredniego spotkania z przedstawicielami NC+.
Nie zmienia to jednak faktu, że platforma prowadzi dość niezrozumiałą politykę informacyjną, tym bardziej gdy zaczyna korespondować z twórcą antyfanpage'a poprzez media. Ten mężczyzna, jak na razie znany jako Dawid Zieliński, może być z siebie bardzo dumny. Jeszcze nigdy nie widziałam, aby prezes z francuskim rodowodem tak spokorniał i zabiegał o spotkanie z praktycznie "nieznaną" osobą. "(...) Mój zespół chętnie skontaktuje się z Panem w kwestii zaaranżowania podróży i pobytu w Warszawie". Czyżby desperacja prezesa NC+ jest już tak duża, że jest skłonny nawet opłacić przyjazd założyciela antyfanpage'a? Tylko czy szef NC+ chce zaprosić do dyskusji wszystkich "lajkowiczów"? W momencie pisania tego materiału było ich już ponad 54 tys. Adresat zaproszenia odrzucił je, co dodatkowo umniejszyło godności pana prezesa.
Mam dziwne przeczucie, że takie pokazanie swojej słabości nie pomoże poprawić wizerunku NC+. No chyba że może czegoś nie rozumiem, w takim razie bardzo chętnie spotkam się z zarządem NC+.
Atmosfera wewnątrz firmy, ale także jej odbiór na zewnątrz są fatalne. Dość niespodziewanie z pracy w platformie zrezygnowali m.in. Beata Mońka, wiceprezes, Kamila Barabasz, szefowa HR, i prawdopodobnie Marek Staniszewski, dyrektor wykonawczy pionu marketingu. Wszyscy dotychczas związani z Canal+ Cyfrowym, co przez niektórych obserwatorów odbierane jest jako szukanie kozła ofiarnego przez n-kowych partnerów w byłych menedżerach Canal+. Na dokładkę w związku z licznymi skargami od konsumentów UOKiK postanowił sprawdzić, czy ITI Neovision nie złamało prawa, jednostronnie zmieniając cenę i ofertę programową tym abonentom platformy N, którzy zawarli umowy na czas określony. Grozi mu kara do 10 proc. ubiegłorocznych przychodów.
Cała ta sytuacja zakrawa na powtórkę rewolucji francuskiej. Pytanie tylko, czy na szafot pójdą kolejni menedżerowie NC+, czy może cała platforma? Zapewne Cyfrowy Polsat i operatorzy kablówek z nieukrywaną przyjemnością przyglądają się tej nieudolnej ofensywie potomków Napoleona. Nie chcę źle wróżyć, ale na razie wszystko wskazuje na to, że czeka nas powtórka z Waterloo.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.