Śmiałe pomysły podbijają Cannes

Kamera w piłce służąca do transmisji meczów czy urządzenie zwiększające słyszalność syreny ambulansu to niektóre pomysły z ostatniego festiwalu Cannes, o których opowiada Adam Marzec, concept director w 180heartbeats 
+ Jung v. Matt.

Adam Marzec, concept director w 180heartbeats 
+ Jung v. Matt
Adam Marzec, concept director w 180heartbeats 
+ Jung v. Matt
Dla mnie najciekawszym wydarzeniem 60. Festiwalu Kreatywności 
w Cannes były prezentacje Innovation Lions. Po raz pierwszy w historii twórcy mogli osobiście zaprezentować pomysły jurorom (i publiczności) 
w formie 10-minutowego pitchu, po którym następowała seria pytań. Doświadczenie o tyle ciekawe, że można było poznać twórców 
i fascynujący proces powstawania oraz wdrażania rozwiązań. Podczas dwóch dni mogliśmy uczestniczyć w 21 prezentacjach innowacyjnych projektów o różnym poziomie wdrożenia.
Zobaczyliśmy m.in. kilkanaście kolejnych prototypów Tech-ball, opracowywanej przez Sapient Nitro z Londynu. Panowie wyznaczyli sobie ambitny cel zrewolucjonizowania transmisji piłkarskich i pracują 
nad wprowadzeniem kamery do wnętrza piłki.
Ekipa z londyńskiego oddziału AKQA zaprezentowała Nike Kinnect training, czyli wirtualnego trenera osobistego wykorzystującego technologię śledzenia ruchu w konsolach Xbox. Grey z Ekwadoru pokazał Radio Ambulance - wspaniałe urządzenie, które za pomocą prostego wzmacniacza i anteny kierunkowej zakłóca odbiór radiostacji 
w samochodach na drodze karetki i tym samym zwiększa zasięg syreny ambulansu do 2 kilometrów.
Japończycy z Dentsu eksperymentują z kamerami Sony 360°Spherical Vision Camera, umożliwiającymi produkcję materiałów wideo reagujących na ruchy głowy widza.
Mieliśmy też przyjemność poznać naukowca z IBM Research - Almaden, który wspólnie z nowojorskim oddziałem Ogilvy stworzył najmniejszy film świata. "A Boy and his Atom", mikroskopowa animacja stworzona z poruszonych atomów, opowiada historię chłopca, który zaprzyjaźnia się z napotkanym atomem.
Podczas prezentacji mieliśmy komu kibicować - Polska była świetnie reprezentowana przez dwie ekipy. Chłopaki z K2 opowiedzieli o PZU Drive, nowatorskim urządzeniu, które samodzielnie poinformuje ubezpieczyciela o wszelkich usterkach samochodu.
Z kolei dziewczyny z naszego Getin Bank zachwyciły jurorów nowym produktem banku - kartą z elektronicznym wyświetlaczem, który pokazuje saldo na rachunku właściciela karty. Projekt został nagrodzony Lwem.
To nie lada osiągnięcie, bo jury Innovation Lions pod przewodnictwem Davida Drogi przyznało w sumie tylko cztery nagrody - jedno grand prix i trzy Lwy. Grand prix trafiła do Barbarian Group, twórcy Cider - opensource'owego oprogramowania używanego przez kreatywnych koderów z całego świata. Lwa zgarnęła również rosyjska firma Yota, która postanowiła zmierzyć się z problemem słabej wydajności baterii 
w smartfonach. Yota zamierza wprowadzić nowy model telefonu z dwoma ekranami - jeden to standardowy dotykowy LCD, podczas gdy na odwrocie znajdziemy ekran zrobiony z energooszczędnego papieru elektrycznego EPD (takiego jak np. w Kindle). Innovation Lion trafił również do ekipy z De-De (studia deweloperskiego z grupy Droga5) za Thunderclap - socialmediowy wzmacniacz używany przez brandy, polityków i organizacje pozarządowe. Warto wspomnieć, że De-De współpracuje z programistami z całego świata, w tym również 
z Warszawy.
Jak zatem wypadliśmy w tegorocznym Cannes? Innovation Lion w połączeniu z trzema Lwami w branded content & entertainment to, moim zdaniem, całkiem niezły wynik. Co prawda nie jesteśmy jeszcze Brazylią czy USA, ale okazało się, że świetnie radzimy sobie w najbardziej przyszłościowych kategoriach.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.