Dlaczego najmłodsi wyborcy wybrali Andrzeja Dudę?

Wybory dobitnie pokazały, że zmiana pokoleniowa, która odświeżyła strukturę wyborców w Polsce, wymaga nowego podejścia i innego niż znany nam do tej pory języka debaty politycznej - pisze Sebastian Hejnowski, prezes zarządu MSL Group.

Osoby urodzone po 1989 r., a były to dla nich jedne z pierwszych wyborów, to pokolenie, dla którego takie wartości jak wolność, demokracja, wolny rynek, otwarte granice są dniem powszednim. Ich dzisiejsze postawy nie wynikają z pamiętanej przez ich rodziców walki o wolność, tylko z chęci do życia pomiędzy pracą i domem, możliwościami, jakie daje im otwarty świat. Patrząc na statystyki wyborcze zarówno pierwszej, jak i drugiej tury, w dużej mierze ich głosy zdecydowały o rozstrzygnięciu wyborów na korzyść Andrzeja Dudy.

Wyciągnąć można dwa wnioski. Po pierwsze, nowe pokolenie wyborców wymaga przede wszystkim dostrzeżenia ich codziennych problemów, spraw do załatwienia i dialogu. Wielu kandydatów, praktycznie z wyłączeniem Dudy i Kukiza, nie poświęciło sprawom najmłodszych tak wiele czasu i energii, jak ci dwaj pretendenci do urzędu prezydenckiego. To rosnąca grupa społeczna, o którą się upomnieli i z którą na bieżąco rozmawiali tylko nieliczni. Postawili na dialog, dotarcie bezpośrednie i tym wygrali.

Po drugie, sprawdziła się pewna obowiązująca przed konklawe maksyma, która mówi, że pewniacy wychodzą jednak w purpurze. Sztab Komorowskiego, który wierzył w sondaże popularności przed startem kampanii, nie dopuszczał głosu, który sugerował możliwą klęskę. Wystawienie kandydatów, którzy nie byli liderami partii, miało właśnie takie znaczenie. Zdecydowana większość sił politycznych liczyła się z wygraną ustępującego dziś prezydenta w cuglach jeszcze w pierwszej turze. Dopiero 10 maja nastąpiło otrzeźwienie, akcja-mobilizacja i zmiana podejścia.

To jednak nie wystarczyło, by wygrać wybory. Nie pomogła codzienna obecność we wszystkich mediach, nawet w talk-show Kuby Wojewódzkiego. Ostrzejszy język kampanii oraz straszenie PiS-em nie przekonało tych najmłodszych, ponieważ oni nie pamiętają IV RP i wszystkich tych wydarzeń, które miały miejsce ponad osiem lat temu. Upomniał się za to o nich, dostosował do nich język oraz sposób rozmowy i tym wygrał wybory kandydat PiS-u. Okazuje się, że głosowali na niego nie tylko sami wyborcy tej partii, jak miało to miejsce w poprzednich latach, kiedy na liderów tej formacji głosował tylko i wyłącznie jej żelazny elektorat. Przykładem takiego nowego podejścia, otwarcia się na nowych wyborców i pokolenia, bliskości z potencjalnym elektoratem może być fakt, że w powyborczy poniedziałek prezydent-elekt pojawił się w centrum Warszawy i częstował korzystających z metra kawą.

Co do obietnic wyborczych to wszystkie złożone deklaracje wyborcze będą zweryfikowane w nadchodzącej pięciolatce. Nowy prezydent musi mieć na uwadze, że młode pokolenia będą o tych obietnicach pamiętać i wraz z nowymi, wchodzącymi na polityczny rynek wyborcami rozliczą z nich przy urnach.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.