Dla kogo złoty MacBook?

"Czy chcesz przez resztę życia sprzedawać słodzoną wodę, czy wolisz iść ze mną i zmieniać świat?" - zapytał Steve Jobs w 1983 r. Johna Sculleya z PepsiCo. Apple pokazał właśnie kolejne rekordowe wyniki. Ale czy nadal zmienia świat?

Każdy człowiek marketingu patrzy z uwagą na Apple, bo to największy fenomen biznesowy naszych czasów. Właśnie doszliśmy do momentu w historii firmy, kiedy prawie nikt nie ma wątpliwości, że obecny CEO Apple – Tim Cook jest w stanie poprowadzić spółkę do kolejnych sukcesów, bo liczby mówią same za siebie. Na przykład w III kwartale roku finansowego zysk Apple przekroczył 10 mld dolarów, a rezerwy gotówki osiągnęły rekordowe 203 mld dolarów. Średnia cena iPhone'a w ciągu ostatniego roku wzrosła o 100 dolarów, do kwoty 662 dolarów, podczas gdy inni producenci martwią się spadkiem cen. Ciekawe dane nadeszły niedawno także z firmy Canaccord Genuity, która policzyła, że iPhone przynosi aż 92 proc. zysku operacyjnego całej branży smartfonów, chociaż iPhone ma “tylko” 20 proc. globalnego rynku. IPhone 6 jest najlepiej sprzedającym się modelem w historii Apple, a ostatni kwartał był najlepszym w historii firmy “trzecim kwartałem” pod względem sprzedaży iPhone’ów, komputerów Mac i usług cyfrowych.
A jednak mam poczucie, że czegoś tej firmie teraz brakuje. Poczucie, że u steru spółki stanęli księgowy – Tim Cook, i główny designer – sir. Jonathan Ive, ale zabrakło wizjonera.
W marcu firma z wielkim szumem ogłosiła premierą nowego 12-calowego MacBooka, jak pisze w komunikacie “wymyśliła MacBooka na nowo”, bo oto nowy MacBook jest o 34 proc. cieńszy niż poprzednie modele. Zwiększono rozdzielczość ekranu i mechanizm touchpada. Po raz pierwszy mamy też piękną (?) metaliczną, złotą wersję obudowy. Zapewne znajdzie ona wielu nabywców w krajach Zatoki Perskiej i napompuje marże Apple. Ale czy ten produkt cokolwiek zmienia w naszym sposobie korzystania z komputera?
Przypominam, że pierwszy iPod był zrobiony z kawałka białego plastiku, a jednak zrewolucjonizował branże muzyczną, bo pokazał konsumentom, że nie trzeba korzystać z fizycznych nośników, a muzykę daje się łatwo kupić w sklepie iTunes. Podobnie iPhone zrewolucjonizował korzystanie z telefonu, a iPad otworzył nową kategorię urządzeń.
Biografowie Jobsa wskazują, że od początku jego ideą było oddanie użytkownikom do dyspozycji urządzeń niezawodnych, prostych w obsłudze, dzięki którym każdy może najlepiej wykorzystać swoją kreatywność. Owszem design był ważny, były one też droższe od konkurencji, ale pocienianie i pozłacanie laptopa nie było nigdy celem samym w sobie dla Apple. Kto pamięta jak ważną częścią biznesu firmy była edukacja? Powstawały całe serie tańszych komputerów dla szkół o nazwie eMac, z których z łatwością korzystały dzieci. Dziś na rynek edukacyjny wszedł Google z tanimi Chromebookami.
Zastanawia mnie też ubiegłoroczna akwizycja Beats Audio. Dlaczego firma, która była synonimem muzyki cyfrowej musiała się wspomagać akwizycją? “Bogatemu wszystko wolno”, ale Apple nigdy wcześniej nie kupił tak dużej spółki, przejmował czasem startupy. Dlaczego tak późno powstał serwis streamingowy Apple Music, chociaż wiadomo było już od dwóch lat, że sprzedaż plików muzycznych dramatycznie spada? Teraz musi stoczyć walkę ze Spotify i wieloma innymi.
Nie mam wątpliwości, że Apple robi świetne, a nawet najlepsze produkty i przynosi inwestorom dobre zyski. Jednak z kategorii innowatora i challangera stał się na naszych oczach typowym blue-chipem – wielkim, zyskownym i... przewidywalnym.  A czy kultowa kampania “Think Different” dziś pasowałaby do produktów Apple?

Tomasz Wygnański 674 Artykuły

W MMP prawie od 20 lat pisze o marketerach i strategiach marketingowych, a także o detalistach, BTL, digitalu i badaniach. Właściciel 8- kilogramowego kota.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.