Xiaomi będzie walczyć ceną

Marka buduje sobie społeczność wiernych ambasadorów.

Kolejny chiński producent smartfonów - firma Xiaomi - chce mocniej niż do tej pory powalczyć o polski rynek.

Według danych firmy IDC Xiaomi ze 122,6 mln szt. sprzedanych w ub.r. smartfonów jest już 4. światowym dostawcą, po Samsungu, Huawei i Apple. Także w Polsce marka osiągnęła 4. pozycję z udziałami przekraczającymi już 6 proc., po Samsungu, Huawei i LG.

Xiaomi nie ma na razie budżetu marketingowego porównywalnego z Samsungiem czy Huawei, ale buduje społeczność fanów marki, którzy mają być jej ambasadorami np. w social mediach, na forach, blogach etc. Firma prowadzi działania komunikacyjne w digitalu, ale nie ma na stałe współpracującej agencji.

Strategią Xiaomi jest walka o zdobycie rynku przystępnymi cenami, przy jak najlepszych parametrach (specyfikacje) i dbałości o wykonanie (design) telefonów. I tak np. najnowszy flagowy smartfon Mi 9, który zbiera świetne recenzje w branżowych mediach, kosztuje 1,9-2 tys. zł, podczas gdy flagowe modele np. Samsunga czy Huawei z podobną specyfikacją są nawet dwukrotnie droższe. Podobnie model Redmi Note 7, ze średniej półki, ma ceny od 800 do 1000 zł (w zależności od ilości pamięci), podczas gdy modele konkurencyjnych marek, z podobną specyfikacją, kosztują co najmniej 50 proc. drożej.

Tony Chen, general manager Xiaomi na region CEE, zapowiada, że celem firmy jest oferowanie konsumentom "doświadczenia z używania" smartfonów jak najlepszych flagowych modeli za jak najniższą cenę. Producent szczególny nacisk kładzie na jakość wyświetlaczy, funkcje fotograficzne (zaawansowane aparaty) i atrakcyjny wygląd.

Xiaomi zostało założone w 2010 r., w Polsce jest obecne od końca 2016 r.

Maciej Burlikowski 1228 Artykuły

W "Media & Marketing Polska" od 2000 r. Zajmuje się m.in. branżą telekomunikacyjną, usług finansowych, samochodami i energetyką. Uwielbia podróże dalekie i bliskie.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.