Serialowy binge watching z MMP

Celowo pomijamy (poza jednym wyjątkiem) największe hity i skupiamy się narzeczach mniej oczywistych.

Seriale to dziś ważny temat każdego spotkania towarzyskiego. I jak się okazuje – są takie, które można traktować niemal jak lekturę obowiązkową, wielkie produkcje mocno wspierane reklamą przez Netfliksa czy HBO. Fenomen seriali polega jednak na czymś innym, na tym, że w tej ogromnej ofercie każdy może znaleźć coś oryginalnego. Dlatego na wspomnianych spotkaniach ze znajomymi nierzadka jest sytuacja, kiedy jedna osoba opowiada z przejęciem o swoim ulubionym tytule, a reszta nie wie zupełnie, o co chodzi. Ale właśnie na tym polega fenomen seriali, że są to często rzeczy niemainstreamowe, może nawet dziwne. 
 
Tym razem swoje ulubione tytuły rekomendują dziennikarze naszego magazynu. Mamy nadzieję, że Czytelnicy w tym wyborze znajdą coś dla siebie. 
 
"Wielkie kłamstewka", reż. Jean-Marc Vallée, Andrea Arnold, HBO
 
Schemat narracyjny – pozornie oczywisty. Babskie grono przyjaciółek przeżywa mniejsze lub większe życiowe frustracje, dopóki na drodze do amerykańskiej wersji lagom nie stanie trup. W drugim sezonie zaskakująco inteligentnie poprowadzonej fabuły serialu zmienia się rozkład sił, postaci dodatkowo psychologicznie się komplikują. Wszystkie bohaterki dojrzewają do zmian w sobie i wokół siebie. Odkąd na ekranie objawia się Meryl Streep, obsada jeszcze bardziej zwiera talenty w szeregach i gra jeszcze bardziej wyśmienicie. Oniryczne zdjęcia, wybitna ścieżka dźwiękowa, interesujące scenografia i kostiumy – "Wielkie kłamstewka" to angażujący serial (całkowicie unisex) z wyrazistym tłem społecznym i misternie skonstruowaną intrygą. 
 
"Czerwony Urbex 
podróż przez ruiny komunizmu", Arte
 
Francuska produkcja opowiada o najważniejszych, choć nieco już zapomnianych przemianach w architekturze bezpośrednio kojarzonych z czasami komunizmu w Europie Wschodniej. Krótkie filmy skupiają się na wybranych budowlach, które można nazwać ikonami minionej epoki. Możemy poznać m.in. gruzińskie tajne sanatorium Stalina, albańskie piramidy tyrana czy dawny mołdawski cyrk. Widzowie poznają w nich historie budowli brutalizmu popadających w ruinę. Te imponujące i groźne symbole bloku sowieckiego wciąż budzą fascynację. Seria ta oferuje osiem eksploracji opuszczonych ruin przeszłości. To niesamowita odskocznia od pięknych widoków riwiery francuskiej czy klasycystycznych Włoch. Obrazy z "Czerwonego Urbexu" na początku wywołują niepokój, ale po dłuższym zastanowieniu zaczyna się rozumieć, że to ludzkie marzenia o budowaniu potęgi wyrażonej w formach i bryłach budowli.
 
Ta propozycja to tylko jedna z wielu dostępnych w darmowym serwisie Arte. Warto zagłębić jego archiwa, ponieważ tak dobrej oferty filmowej i dokumentalnej trudno szukać w mainstreamie. 
 
"Iwan Groźny z Treblinki", Netflix
 
Z najnowszych produkcji dokumentalnych na Netfliksie wyróżnia się pięcioodcinkowy "The Devil Next Door" o Johnie (Iwanie) Demianiuku – sadystycznym operatorze komór gazowych, który w pełni zasłużył na przydomek Iwan Groźny.  Około czterech godzin oglądania łącznie, ale wciąga tak, że chce się obejrzeć za jednym posiedzeniem. O amerykańskim serialu było głośno w związku z listem premiera Morawieckiego do Netfliksa, w którym poprosił o korektę współczesnej mapy Polski z zaznaczonymi na niej obozami zagłady, co mogło sugerować współodpowiedzialność naszego kraju. „Iwan Groźny z Treblinki” (dosłowne – i w tym wypadku ciekawsze – tłumaczenie angielskiego tytułu to „Diabeł z sąsiedztwa”) jest oczywiście lekcją historii, ale powstrzymajcie ziewnięcia – to przede wszystkim fascynujący thriller prawniczy. Serial opowiada bowiem głównie o pełnym gwałtownych zwrotów akcji procesie Demianiuka, który ciągnął się latami w Izraelu, a potem w Niemczech. W szerszym wymiarze to rzecz o poszukiwaniu prawdy, zawodnej pamięci, trudnościach, jakie sędziowie i świadkowie mają z wyłączeniem własnych, niezwykle silnych emocji, o tym, jak niebudzące wątpliwości ustalenie tożsamości podejrzanego i wymierzenie sprawiedliwości sprawcy (czy aby na pewno sprawcy) staje się praktycznie nieosiągalne. I w tle gier prawnych niedające się ogarnąć rozumem potworności Zagłady.
 
"Dolina Krzemowa", HBO
 
Na początku grudnia HBO wyemitowało ostatni odcinek ostatniego, szóstego sezonu tej rewelacyjnej komedii o start-upie Pied Piper. Warto obejrzeć ją od pierwszego docinka. "Dolina Krzemowa" to obowiązkowy tytuł dla każdego fana technologii, ale także wszystkich, którzy chcą wniknąć głębiej w świat amerykańskich firm technologicznych tworzących naszą rzeczywistość. Bo serial ten jest nie tylko niesamowicie śmieszny, ale jego scenariusz powstał z dużą znajomością tego, co faktycznie dzieje się dzisiaj w internecie i IT. Wiele pojawiających się w filmie niby fikcyjnych firm i postaci jest wyraźnie wzorowanych na rzeczywistych bohaterach z Krzemowej Doliny i bez trudu te pierwowzory można rozpoznać. 
 
Popularność serialu w branży jest tak duża, że twórca Google Larry Page na sowim blogu ukrył link do adresu Hooli.xyz – fikcyjnej firmy z serialu wyraźnie wzorowanej na Google. Z kolei w ostatnim odcinku ostatniej serii pojawia się sam Bill Gates. Wracając do humoru, to jest on wielowymiarowy – niesamowicie zagrane postacie prezentujące różne charaktery, zabawne sytuacje i język. Serial nie boi się niepoprawności politycznej, wręcz wyśmiewa się z obsesji amerykańskich firm na tym punkcie. Nie brakuje żartów z kwestii rasowych czy na temat fasadowych projektów typu women empowerment. 
 
Tę krótką recenzję kończymy hashtagiem znanym wszystkim fanom "Doliny": #alwaysblue 
 
"Przyjaciele", Netflix
 
Ten serial na pewno nie jest niszowy, to jedna z najbardziej popularnych produkcji wszechczasów. Włączamy go jednak do naszego zestawienia, bo wielu młodszych Czytelników może go po prostu nie znać. 
 
"Przyjaciele" dla mnie nie są tylko o szóstce znajomych z Manhattanu. Są o ludziach, którzy w pewnym momencie życia zastępują rodzinę, są blisko na dobre i złe w nawet najbardziej absurdalnych sytuacjach.  
 
Jedna z naszych redakcyjnych koleżanek wyznała, że po wielokrotnym obejrzeniu 10 sezonów wciąż śmieje się z żartów w serialu. Czasem już nawet ich nie ogląda, ale słucha jak radia. "Przyjaciele" stali się fenomenem, bo są o uniwersalnych prawdach dotyczących dorastania, miłości i więzi. Poza tym serial symbolizuje to, co pokoleniu 30-latków kojarzy się ze "starymi, dobrymi czasami". Przypominamy przy okazji kilka ciekawostek: 
 
– NBC płaciła wytwórni Warner Bros. 7 mln dol za jeden odcinek dziewiątego sezonu "Przyjaciół" (24 odcinki).
 
– Podniesiono wtedy wynagrodzenia obsady do 1 mln dol. Nigdy wcześniej nikt nie nakręcił tak drogiego półgodzinnego odcinka w TV.
 
– "Przyjaciół" na antenie CBS zastąpił "Apprentice", w którym jurorował Donald Trump, well...
 
– Z pierwszej sprzedaży praw do emisji "Przyjaciół" Warner Bros. zgarnął 1 mld dol. (podobno).
 
– Odcinek "Ten ze stołem aptekarza" przedstawiany jest jako przykład najskuteczniejszego zastosowania lokowania produktu w historii telewizji (polecam sprawdzić case Pottery Barn firmy Williams-Sonoma).
 
– W 1996 r. Coca-Cola Company przeznaczyła 30 mln dol. na kampanię reklamową Diet Coke z udziałem obsady "Przyjaciół". Ta współpraca bardzo pomogła marce, ale zaszkodziła serialowi (polecam case całej kampanii "Who's Gonna Drink the Diet Coke?"). "New York Times", pisząc o tym, używał określeń "obszar" w przestrzeni "sieciowej" na "stronie World Wide Web".
 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.