Dźwięk słychać nawet na odległość

W Juice trzy z czterech studiów dźwiękowych działają obecnie w warunkach home office. O tym, jak firma radzi sobie w tej wyjątkowej sytuacji, pisze Leszek Wolany, sound managing director, Juice Sound.

Na ogół studia dźwiękowe są pełne ludzi. Realizatorzy, produkcja, klienci i lektorzy wspólnie wykorzystują twórczą energię. Trochę jak w ulu, a do tego głośno i wyraziście - w końcu jesteśmy w pomieszczeniach bezkompromisowo stworzonych po to, żeby było w nich głośno. Kontrolowane pod względem akustycznym warunki umożliwiają obiektywną ocenę brzmienia ścieżki dźwiękowej a wspólna praca daje możliwość eksperymentowania i obserwowania na bieżąco, jak modyfikacja poszczególnych elementów wpływa na ostateczny kształt udźwiękowienia.

Dostosowane do nowych warunków studio dźwiękowe Juice. Fot.: Juice.
Dostosowane do nowych warunków studio dźwiękowe Juice. Fot.: Juice.
Dziś prawie wszyscy pracujemy zdalnie - cały świat przestawił się w ciągu chwili. Mamy dziesiątki narzędzi, tak naprawdę nie wiadomo z czego wybierać. Cyfryzacji w firmach nie mogli do końca przeprowadzić CEO razem z CTO, zrobił to więc za nich wirus. Komunikację produkcyjną, mamy opanowaną od dawna. Nie tylko na zewnątrz, ale także pomiędzy producentem a realizatorem komunikujemy się elektronicznie.

Jednak nam w studiu dźwiękowym Juice pozostało pytanie - jak przenieść specjalistyczne pomieszczenie do czyjegoś domu?

Sytuacja nie była łatwa. Skoro jednak przed pandemią mogliśmy sprawnie realizować projekty z klientami z Nowego Jorku, Dubaju czy Hamburga, wiedzieliśmy, że damy radę także teraz. Na początku lockdownu jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiliśmy było zaktualizowanie naszej bazy lektorów o informacje czy posiadają sprzęt nagraniowy i są w stanie łączyć się z nami z domu. Zrobiliśmy wszystko, żeby ta zmiana przebiegała gładko. Konsultujemy i doradzamy w zakresie technologii oraz akustyki wszystkim współpracującym z nami artystom.

Sami też musieliśmy się dostosować i przenieść realizację w tryb home office. Przenieśliśmy znaczną część sprzętu - komputery to oczywistość, choć to nie laptopy, które można łatwo spakować do torby. Do tego dorzuciliśmy trochę studyjnych gratów i okazało się, że naprawdę można!

Pokazaliśmy to przy produkcji dla T-Mobile „Nie zapominamy”, wyreżyserowanej przez Tomasza Knittla, która powstała w całości bez wychodzenia z domu. Nie tylko dźwięk, ale także zdjęcia, montaż i postprodukcja. A my dołożyliśmy do tego swoje brzmienie. Ekipo Papaya Films, DDB Warszawa, Xantus i wszyscy biorący w tym udział - czapki z głów!

Kuba Pietrzak w domowym studio przy produkcji dla T-Mobile „Nie zapominamy”, która powstała w całości bez wychodzenia z domu. Fot.: Juice.
Kuba Pietrzak w domowym studio przy produkcji dla T-Mobile „Nie zapominamy”, która powstała w całości bez wychodzenia z domu. Fot.: Juice.
W Juice trzy z czterech studiów dźwiękowych działają obecnie w warunkach home office. W naszej siedzibie pozostało jedno działające studio, ostatni bastion, który traktujemy ze szczególną ostrożnością. Otoczyliśmy się żelem odkażającym do rąk, płynami, którymi regularnie czyścimy klamki, włączniki i inne powierzchnie, których dotykamy. Maseczki i rękawiczki są już w drodze do nas. Oprócz tego mamy generator ozonu, którym regularnie odkażamy wszystkie pomieszczenia. W biurze są zwykle dwie osoby, wypada po trzy pomieszczenia na głowę. To znacznie więcej niż zalecane dwa metry od siebie.

Dzięki wcześniejszym doświadczeniom pracy z klientami z całego świata nawet na chwilę nie straciliśmy ciągłości pracy. Poziom artystyczny również na tym nie ucierpiał. Wiemy, że jako zespół wyjdziemy z tego silniejsi, z jeszcze większym doświadczeniem. Tego, oraz zdrowia, sobie i wszystkim życzę!

Tekst: Leszek Wolany, sound managing director, Juice Sound

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.