Kali ukraść... samolot?

Czy na wspólnym europejskim rynku są równi i równiejsi?

W latach 2012-13 polski rząd wsparł bankrutujące wtedy Polskie Linie Lotnicze LOT 527 milionami zł pomocy (ok. 130 mln euro po ówczesnym kursie). Chociaż Najwyższa Izba Kontroli (NIK) negatywnie oceniła rezultaty tej pomocy, zarzucając spółce, że plan restrukturyzacyjny nie zagwarantował trwałego powrotu do rentowności,to z perspektywy czasu trzeba przyznać, że pomogło to LOT-owi wykaraskać się z kłopotów. Skargę na pomoc polskiego państwa dla LOT-u złożyła do Komisji Europejskiej irlandzka linia lotnicza Ryanair. Bezskutecznie.

Nasz narodowy przewoźnik unowocześnił flotę, kupując w sumie kilkanaście samolotów Boeing 787 Dreamliner, i sukcesywnie zwiększał liczbę przewożonych pasażerów - z 5,5 mln w 2015 r. do 10,5 mln w 2018 r. W ciągu 9 miesięcy ub.r. przewiózł z i do kraju już niemal tylu pasażerów co Ryanair (8,99 mln do 8,77 mln).

Na początku tego roku LOT ogłosił, że kupi niemieckie linie lotnicze Condor, specjalizujące się w wakacyjnych lotach czarterowych. Na tamtejszym rynku wywołało to mały szok, że oto firma z "biednej" Polski przejmuje największe tego typu niemieckie przedsiębiorstwo (choć w kłopotach). Lufthansa zagroziła skargą do Komisji Europejskiej i zerwała współpracę z Condorem.

Potem jednak przyszła pandemia koronawirusa, która praktycznie zamroziła rynek lotniczy na całym świecie. Zamknięte granice, puste lotniska, wstrzymany ruch, poza lotami pomocowymi.

Raczej musimy się pogodzić, że w tym roku normalnych wakacji nie będzie.

W tej sytuacji władze LOT-u podjęły jedyną racjonalną decyzję, rezygnując z zakupu Condora. Owszem, fakt przejęcia niemieckiego przedsiębiorstwa przez polską firmę mile łechtał narodową dumę, być może nawet udałoby się uzasadnić to biznesowo, choć obie spółki mają zdecydowanie różną flotę, Condor - starszą, no i działają w innych segmentach rynku - LOT to przewoźnik regularny, a Condor - czarterowy. Niemniej w tej sytuacji linie lotnicze muszą kroić budżety na przetrwanie, a nie na ekspansję.

W dobie kryzysu linie lotnicze będą wymagały dofinansowania. I to już się zaczyna. Francuski rząd właśnie ogłosił, że wpompuje 7 miliardów euro (!) w pomoc dla Air France KLM. 3 mld euro w gotówce i 4 mld - w formie gwarantowanych kredytów. Z kolei rząd holenderski (KLM są holenderskie) zapowiedział 2-4 mld euro pomocy.

Skoro przy 130 mln euro pomocy sześć lat temu LOT musiał zawiesić kilkadziesiąt rentownych połączeń i zmniejszyć częstotliwość na kolejnych - były to tzw. środki kompensacyjne, które miały wynagrodzić konkurencji pomoc publiczną dla polskiej firmy - to jakie środki Komisja Europejska narzuci przy 11 mld euro (!) dla Air France KLM? Ano zobaczymy...

PS.: Nie mam złudzeń, że LOT po raz kolejny wyciągnie rękę do rządu po pomoc publiczną. Na 11 mld euro nie ma jednak co liczyć...

Maciej Burlikowski 1358 Artykuły

W "Media & Marketing Polska" od 2000 r. Zajmuje się m.in. branżą telekomunikacyjną, usług finansowych, samochodami i energetyką. Uwielbia podróże dalekie i bliskie.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.