Myślimy o powrocie do biura [Łukasz Zarębski, Cut The Mustard]

Nie ma momentu, w którym możemy zamknąć komputer, drzwi biura i znaleźć się w domowej rzeczywistości, wolnej od pracy - mówi Łukasz Zarębski, client service supervisor w Cut The Mustard.

Ogólnonarodowy lockdown związany z pandemią COVID-19 jest niezwykłym i wykraczającym ponad nasze wyobrażenia wydarzeniem, które istotnie wpływa na funkcjonowanie wszystkich organizacji - sklepów, usług, fabryk, korporacji. W całym tym zamieszaniu musiały odnaleźć się również agencje kreatywne, które często charakteryzują się luźną strukturą, elastycznym czasem pracy czy kreatywnym „burzowaniem się” na papierosie. Dlatego gdy przyszły pierwsze sygnały o pojawieniu się koronawirusa w Polsce zaczęliśmy opracowywać procedury, które pozwolą nam na odnalezienie się w tej niecodziennej rzeczywistości. W pewien sposób byliśmy na to już przygotowani, gdyż jeszcze przed erą COVID-19 planowaliśmy prace w cyklach tygodniowych oraz korzystaliśmy z narzędzi do organizacji zadań jak Basecamp czy Harvest. Jednak nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych środków. Stąd w momencie przejścia na pracę z domu wprowadziliśmy codzienny call agencyjny przez Hangout, poranną rozbiegówkę, na którym możemy luźno porozmawiać i zacząć wspólnie dzień. Spotkania te okazały się doskonałym miejscem poleceń nowości serialowych czy niekończących się dyskusji - kiedy do fryzjera, czy wystawiają mandaty za bieganie i czy można już do lasu. Można powiedzieć, że to pozwoliło nam poznać się bardziej - podejrzeć jak wyglądają nasze kuchnie, kto ma dzieci krzyczące nad uchem, szczekającego psa, a kto hałas samochodów za oknem.

Co do samej organizacji pracy zaczęliśmy pracować blisko modelu scrumowego, choć oczywiście z modyfikacjami i z uwzględnieniem specyfiki naszej organizacji. Wprowadziliśmy planowania trzy razy w tygodniu, na których jednocześnie sprawdzamy, co zostało wykonane przez dni od ostatniego spotkania. W szczegółach wiemy co, się wydarzy i jakie zadania są przypisane do kreacji i akantów w danym tygodniu. O ile to możliwe planujemy prace już na dwa tygodnie. Dodatkowo pod koniec dnia, już w ograniczonym liczebnie teamie, sprawdzamy, co zostało wykonane, na co musimy zwrócić bardziej uwagę, jakie nieplanowane zadania pojawiły się w ciągu dnia. Oczywiście pewne rzeczy się nie zmieniły,
nadal spotykamy się na statusach, wymyślamy koncepty, już nie twarzą w twarz, ale przez Hangouta czy Slacka.

Zachowaliśmy naszą efektywność pracy, a możliwe, że nawet ją poprawiliśmy. Na pewno widzimy, że mamy więcej czasu przenosząc spotkania z klientami z biur na Hangouta. I mamy wrażenie, że jakość kontaktu nie ucierpiała w żadnym stopniu. Oczywiście czasem czujemy znużenie, bo tak naprawdę nigdy nie wychodzimy z pracy. Nie ma momentu, w którym możemy zamknąć komputer, drzwi biura i znaleźć się w domowej rzeczywistości, wolnej od pracy. Dlatego, choć pracuje nam się równie efektywnie jak przed domową izolacją, już planujemy powrót do biura. Wiemy, że rzeczywistość biurowa będzie też inna niż dotychczas, przepisy nakładają na nas obostrzenia jak rozsunięcie biurek czy zachowanie reżimu sanitarnego. Ostateczna decyzja o powrocie i jego terminie będzie na pewno uzależniona od sytuacji z rozwojem pandemii oraz decyzji administracyjnych.

Cała ta sytuacja nauczyła nas tego, że można przygotować się na każde, nawet ekstremalne zdarzenie, trzeba tylko planować i być elastycznym tak, aby dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości.

Tekst: Łukasz Zarębski, client service supervisor w Cut The Mustard

Komentarze

  • odpowiedz

    zapomniał wspomnieć o obniżkach pensji xDDDD

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.