Marta Chmielewska: Większość z nas straciła

Po zapoznaniu się z kolejnymi odsłonami pomocy deklarowanej przez państwo, większość z nas eventowców straciła - jeżeli jeszcze je miała - złudzenia. Musimy sami sobie radzić z kryzysem - mówi Marta Chmielewska, prezes SBE, z którą rozmawiamy o branży eventowej w czasach pandemii.

MMP: W jakiej sytuacji jest branża eventowa w Polsce po prawie dwóch miesiącach od wprowadzenia zakazu zgromadzeń?

Marta Chmielewska, prezes Stowarzyszenia Branży Eventowej, CEO Mea Group, managing partner w Ewenement: W polskiej branży eventowej jak w soczewce skupia się bardzo trudna sytuacja przedsiębiorstw – od tych mikro, przez MŚP, a na ogromnych firmach skończywszy. Za sprawą kryzysu wywołanego pandemią bardzo wyraźnie widzimy, w jak trudnym otoczeniu gospodarczym musimy sobie radzić na co dzień, a co dopiero w dobie zapaści. Agencje, podwykonawcy robią wszystko, aby chronić miejsca pracy, zespoły, bo ludzie są jednym z najważniejszych zasobów. Po zapoznaniu się z kolejnymi odsłonami pomocy deklarowanej przez państwo, większość z nas eventowców straciła – jeżeli jeszcze je miała – złudzenia. Musimy sami sobie radzić z kryzysem. W naszą branżę COVID-19 uderzył jako pierwszą i wszystko niestety wskazuje, że jego skutki będziemy odczuwać najdłużej. Odwołane 99% wydarzeń, zapowiedzi klientów, że dopiero w 2021 r. zdecydują się być może na spotkania. W sumie trudno się dziwić klientom, skoro branża MICE, kultura, sztuka, rozrywka nie są wymieniane, brane pod uwagę jako istotny element rodzimej gospodarki. Dodatkowo uderza w nas brak konkretów ze strony władz. Nadal nie wiemy, w którym momencie będzie możliwe oferowanie klientom – oczywiście wprowadzając wcześniej w życie nowe, gwarantujące bezpieczeństwo uczestników procedury, rozwiązania – eventów. Wiele znaków zapytania, a bez takiej wiedzy każdy plan ratunkowy dla firmy jest obarczony wielkim ryzykiem. Kwietniowe minibadanie, przeprowadzone przez SBE wśród naszych członków, pokazuje, że agencje drastycznie tną koszty, szukają oszczędności w każdym możliwym obszarze. Po dwóch miesiącach większość działających w branży MICE podmiotów jest na skraju utraty płynności finansowej, niektórzy rozważają nawet upadłość. Już koniec marca przyniósł zwolnienia pracowników, obniżkę pensji, niekiedy wysyłanie na bezpłatny urlop. Osoby prowadzące działalność gospodarczą stają przed ogromnymi dylematami, bo muszą budowane latami doświadczenie, relacje zderzyć z brakiem przychodów, zastanawianiem się jak przetrwać i nie zginąć pod nawałem zobowiązań, kosztów stałych itp. Moim zdaniem obecna sytuacja to największy kryzys w ostatnich kilkudziesięciu latach (niestety poważniejszy niż w 2008 r.), tym bardziej że dotyka tego, co stanowi clue naszej branży – kontaktów międzyludzkich, bezpośrednich relacji, wymiany doświadczeń. Odbudowa zaufania, pozbycie się obaw, powrót do spotkań w tzw. nowej normalności będzie dla naszej branży długim, żmudnym procesem. 

Jakie działania podjęły do tej pory sztaby MICE i SAR? 

Jeżeli mielibyśmy wskazać jakieś plusy pandemii, na pewno jest to integracja naszego środowiska, mówienie jednym głosem. Powstanie sztabu kryzysowego, w którego powołanie byłam zaangażowana, sprawiło, że głos branży został usłyszany po stronie rządowej. Także media dowiedziały się, jak ważna gałąź gospodarki stanowimy, że kilkaset tysięcy osób jest pracownikami branży MICE i pokrewnych. Zostaliśmy ciałem doradczym/konsultacyjnym zwłaszcza dla Ministerstwa Rozwoju. Występowaliśmy i nadal się to dzieje z konkretnymi propozycjami działań. Wskazujemy też, korzystając z eksperckiej wiedzy członków stowarzyszeń, izb, klubów gospodarczych, jakie rozwiązania mogą pomóc zwłaszcza micro i małym przedsiębiorstwom. Takie firmy w zdecydowanej większości tworzą branżę MICE i z myślą o nich podejmujemy również działania na szczeblu lokalnym. Przykładem może być Platforma Doradztwa Branżowego Stowarzyszenia Branży Eventowej, tj. odbywające się 2 razy w tygodniu spotkania online na Facebooku z ekspertami, podczas których można uzyskać odpowiedzi na konkretne pytania, dowiedzieć jak koleżanki i koledzy z innych firm radzą sobie z trudną sytuacją itp. Sztaby cały czas intensywnie działają, bo bardzo wiele jeszcze do zrobienia. Jesteśmy dopiero na początku drogi prowadzącej do tzw. nowej normalności. 

Jak wygląda współpraca agencji eventowych i ich klientów? Z jakimi reakcjami spotkał się Apel Branży Komunikacji Marketingowej i MICE?

Branża eventowa jest obecnie na etapie bardzo aktywnego zarządzania sytuacją kryzysową, tak w skali micro – poszczególnych agencji, hoteli, agencji turystycznych, firm transportowych, zajmujących się techniką itp., jak i makro – jako branża, stowarzyszenia, kluby gospodarcze. Działamy, jesteśmy kilka kroków do przodu, oferujemy rozwiązania i usługi dostosowane do nowej rzeczywistości. Przewidujemy, co możemy zrobić, żeby doprowadzić do odmrożenia naszej działalności. Nasi klienci z kolei są jeszcze raczej na etapie oswajania sytuacji, początku wdrażania rozwiązań zaradczych. Skupiają się – i jest to zupełnie naturalne – na swoim głównym biznesie. Słyszymy, że na ewentualne pochylenie się nad budżetem eventowym/marketingowym jeszcze przyjdzie czas. Apel o nie odwoływanie, ale przekładanie na później wydarzeń spotkał się z umiarkowanym odzewem. Klienci obserwują ogólną sytuację, jak zachowują się oddziały ich korporacji w innych krajach, wreszcie otrzymują rekomendacje z centrali. Ogólny trend jest taki, że czekamy na rozwój sytuacji, zobaczymy, co się wydarzy, choćby po uruchomieniu (częściowym) hoteli.  

Myślę, że jako branża musimy pójść o krok dalej i poza apelowaniem też jeszcze intensywniej rozmawiać z klientami, tłumaczyć im jakie rozwiązania już wdrażamy, aby móc oferować w erze ‘postcovidowej’ bezpieczne eventy. Musimy pełnić rolę edukacyjną. Niewiedza to strach, a przecież doskonale wiemy, że w ramach powrotu do normalności spotkania będą jednym z istotniejszych elementów. Te organizacje, firmy, które będą gotowe umożliwić spotkania - nie tylko online, ale i offline J swoim pracownikom, partnerom handlowym, klientom – kiedy będzie to dozwolone, zyskają przewagę konkurencyjną, ich marki zbudują lub umocnią pozycję. Człowiek jest istotą społeczną i kontakty międzyludzkie są niezbędne dla naszego zdrowia. Tak więc życzę nam wszystkim dużo zdrowia i optymizmu, i żebyśmy przetrwali do czasu, kiedy będziemy mogli robić to, co potrafimy najlepiej. 

Rozmawiała: Katarzyna Kacprzak

Katarzyna Kacprzak 419 Artykuły

Zajmuje się agencjami reklamowymi i eventowymi. Ma na oku studia produkcyjne i branżę OOH. Gdyby mogła wybrać byłaby kopistką w Bibliotece Aleksandryjskiej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.