Postprodukcja w czasach lockdownu [rozmowa]

Usiedliśmy przy wirtualnym stole z zespołem studia LocoMotive. Rozmawiamy o pracy zdalnej, gotowaniu i branży produkcyjnej.

Ania Dragun: Kiedy w marcu zapadły decyzje o tym, że zostajemy w domach, nikt z nas nie wiedział, jak długo to potrwa. Optymiści mieli nadzieje - „pewnie dwa tygodnie i wracamy do pracy”, pesymiści natomiast, przywołując za przykład Chiny, przewidywali - prawdopodobnie do czerwca posiedzimy w kwarantannie.

Przemek Drosik: Na samym początku nie poczuliśmy wielkiej różnicy, każdy z naszego zespołu pracuje czasem zdalnie, więc byliśmy już przyzwyczajeni do telekonferencji czy komunikacji e-mail. Z ciekawością podeszliśmy do przeniesienia naszej pracy w całości do online'u. Pomogły nam w tym narzędzia takie jak Zoom czy Microsoft Teams. Zatem pierwsze kilka dni było dla nas nawet zabawne. Traktowaliśmy to jako ciekawe doświadczenie, do którego podchodziliśmy z dużym entuzjazmem, tworząc liczne screenshoty rozmów z człowiekiem ziemniakiem, człowiekiem stopą czy konferencje z Hawajami w tle.

Ania Dragun: Przemek jest w naszym zespole pozytywnym duchem i cały czas zaraża nas pozytywną energią, motywując do działania. Dzięki temu już na początku lockdownu stworzyliśmy nasz projekt #zdolnizdalni. Chcieliśmy zadbać o bezpieczeństwo naszego zespołu i pokazać, że mimo trudnych warunków, wciąż pracujemy. Przy okazji świąt wielkanocnych, naszą kartkę nagraliśmy również zdalnie. Przejęły nas też bardzo problemy ludzi pracujących w szpitalach, dlatego ruszyliśmy z „LocoPaczką”. Wydaje mi się, że dość szybko udało nam się zaadaptować do nowej normalności.

Przemek Drosik: Z mojej perspektywy to była sytuacja, na którą nie mamy wpływu, więc nie chciałem skupiać się tylko na jej negatywnych stronach. To nie znaczy jednak, że nie pojawiły się żadne trudności.

Małgorzata Nocoń: No właśnie, dla mnie na przykład najtrudniejsze było to, że nie mogłam szybko zweryfikować mojej pracy, czy rozwiązać jakiegoś zagadnienia. Na wszystko trzeba było czekać. Najgorsze były pierwsze zdalne nagrania dźwiękowe, gdzie każda osoba z agencji była u siebie w domu i miała swoje zdanie na temat nagrania, jakie zrobiliśmy. Zdarzało się, że uwagi i komentarze nie były do końca jasne i spójne i nie wiedzieliśmy, które mamy wprowadzać. Dla mnie to był duży stres. Doskwiera mi też brak kontaktu face to face, brakuje mi niewerbalnych znaków. Na szczęście mamy opcje na „widywanie się” przez internet. Znajduję jednak też plusy tej sytuacji. Miałam wczoraj spotkanie przed produkcyjne. Kiedyś byśmy prawdopodobnie spotykali się na żywo, co zajęłoby wraz z dojazdem 2 godziny, a omawiania rzeczy dla nas istotnych, było co najwyżej na 15 minut. Teraz całość zajęła 30 minut wraz z problemami technicznymi. Wszystko można było załatwić szybciej i sprawniej. Tylko ważne, jednak jest, aby się widzieć. Zdzwonki w takich sytuacjach nie są aż tak efektywne.

Monika Jaworska: Ja jestem przyzwyczajona do zdalnej pracy, produkcję i postprodukcję wykonywałam z różnych zakątków świata. Najtrudniejsza zdawała się jedynie technologia, podłączanie się pod serwery, opanowanie nowych programów do zdalnej komunikacji. Teraz moja praca po opanowaniu pierwszych trudności wydaje się bardziej efektywna, mogę się skupić na jednej rzeczy, działam szybciej, mam czas na przerwy, posiłki. Jest czas na spokojne i konkretne briefingi członków zespołu przez telefon. Wydaje mi się też, że każdy jest trochę spokojniejszy i ma więcej czasu na pracę, decyzje, nowe pomysły. Klienci też wydają się być spokojniejsi, wyrozumiali, rozmowy z nimi przez telefon są bardziej przyjacielskie.

Alma Asuai: Moja praca jest bardziej efektywna, kiedy pracuję z domu, ale z drugiej strony dbanie o relacje z osobami, z którymi pracuję, jest niezmiernie ważne. Spojrzałabym na to holistycznie. Mniej efektywna praca jednego dnia w biurze może mieć bardzo dobry wpływ zarówno na samą pracę w dłuższej perspektywie jak i na ludzi. Rozmowy i spotkania są potrzebne, z umiarem. Trzeba znaleźć równowagę. 

Andrzej Jękot: Dla mnie praca zdalna jest tak samo efektywna. Dostajemy zadania i termin ich wykonania, którego trzeba się trzymać. Łatwiej teraz przesunąć sobie część zadań na wieczór, a w południe ugotować normalny obiad. Jedynie komunikacja jest odrobinę wolniejsza, bo nie można pokazać komuś z zespołu, od razu swojej pracy na monitorze i na gorąco jej omówić.

Grzegorz Pająk: Ja też byłem przyzwyczajony do pracy zdalnej, wideokonferencji i długich rozmów telefonicznych, ale jednak lockdown bardzo wpłynął na moją pracę. Często wyjeżdżałem na zdjęcia poza Polskę, co jest obecnie niemożliwe. Jednak zamknięcie granic wpływa na mnie kreatywnie i może to jest ten czas, aby lepiej poznać nasz kraj. Mamy przepiękne plenery do zdjęć zaczynając od Tatr poprzez jeziora mazurskie aż po przepiękne plaże. Chcę się teraz skupić na odkrywaniu Polski pod kątem zdjęć / video.

Rafał Paruszewki: A ja teraz usypiam córkę, a przed chwilą pracowałem przy projekcie i za chwilę znowu usiądę do komputera. Praca w domu, gdzie jest cała rodzina i pies nie należy do najłatwiejszych, ale nie marudzimy, wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji. W tej  jest mieć świadomość, że pracujesz z super ludźmi, że zawsze można na nich liczyć, że nie tracą ducha, tylko prą do przodu. Spokojnie merytorycznie wesoło i konkretnie.

Yakin Komarynsky: Według mnie, więcej czasu zajmuje komunikacja pomiędzy członkami zespołu, ale nie powiedziałbym, że jest mniej efektywna. Za to widzę, że praca trochę zwolniła. Wydłużyły się niektóre terminy, ale ja uważam, że to bardzo dobrze. Każda ze stron ma więcej czasu na przemyślenia, czego często brakowało w poprzedniej „szybkiej” rzeczywistości. Praca w postprodukcji jest już na tyle rozwinięte, że niemal wszystko można zrobić zdalnie. Używamy nowych technologii, żeby zastąpić plany zdjęciowe, które nie mogą się odbyć w czasie epidemii. Możemy symulować drogą komputerową postaci. Szukamy rozwiązań i dobrze sobie z tym radzimy.

Przemek Drosik: Radzimy sobie i chcemy też pomóc naszym klientom. Widzimy, że jest teraz mniej produkcji w naszej branży, co jest oczywiście zrozumiałe. Nie ma możliwości przeprowadzenia teraz planu zdjęciowego w tradycyjny sposób. Nie możemy liczyć na to, że za kilka tygodni sytuacja wróci do znanej nam rzeczywistości, musimy tworzyć nową. Naszą odpowiedzią na znalezienie się w „nowej normalności” jest udział w inicjatywie Gimme Shelter Studio, w którym supervisowaliśmy bezpieczny plan na podstawie nowych technologii takich jak live tracking kamery, live previz w silniku 3d Unreal, ekrany LED czy greenscreen z kluczowaniem live.

Paulina Legodzińska: To wszystko daje nam i naszym klientom nowe możliwości. Na pewno jest mniej klasycznych realizacji, ale za to pojawiają się projekty oparte na animacji czy motion designie. Poza tym wydaje mi się, że nasze relacje z klientami są teraz bliższe. Każdego z nas dotyka aspekt izolacji, poza tematami związanymi z pracą mówimy sobie o tym, jak nam mija czas w domu, co robimy z dziećmi, a nawet gdzie i jak mieszkamy. To zdecydowania rozluźnia atmosferę.

Ania Dragun: Pandemia rzeczywiście zatrzymała wiele projektów w branży, bo nie wszystko da się łatwo przełożyć na pracę zdalną. Nasze środowisko jest jednak bardzo otwarte na zmiany i szybko się adaptuje. Wszyscy uczymy się jak żyć i pracować w tych warunkach. Słyszymy i też sami doświadczamy tego, że ciężko zadbać teraz o work-life balance. Myślę, że znalezienie równowagi jest tutaj kluczowe, właśnie po to, aby praca była efektywna, a życie miało smak.

Uczestnicy rozmowy: Anna Dragun, Przemysław Drosik, Małgorzata Nocoń, Monika Jaworska, Andrzej Jękot, Grzegorz Pająk, Rafał Paruszewki, Yakin Komarynsky, Alma Asuai.

Katarzyna Kacprzak 419 Artykuły

Zajmuje się agencjami reklamowymi i eventowymi. Ma na oku studia produkcyjne i branżę OOH. Gdyby mogła wybrać byłaby kopistką w Bibliotece Aleksandryjskiej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.