5G odeśle anteny satelitarne do lamusa?

Telewizja internetowa rośnie w siłę.

Była 4:35 nad ranem we wtorek 10 lipca 1962 r., gdy ze stacji amerykańskich sił powietrznych na Przylądku Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Delta, która wyniosła na orbitę ważącego 77,5 kg satelitę Telstar 1. Dwa dni później za jego pośrednictwem przesłano sygnał telewizyjny ze Stanów Zjednoczonych do Francji. Tak narodziła się telewizja satelitarna. Była to też pierwsza w historii komercyjna misja kosmiczna, oprócz NASA zaangażowały się w nią bowiem także firmy AT&T, Bell Labs, BBC oraz brytyjska i francuska poczta. Dzień przed startem Delty na wyspie Johnston na Pacyfiku armia amerykańska przeprowadziła test głowicy termojądrowej na wysokości 400 km nad Ziemią. To były czasy zimnej wojny, kosmicznej rywalizacji pomiędzy mocarstwami i wyścigu zbrojeń. Związek Radziecki pomiędzy październikiem 1961 r. a listopadem 1962 r., w ramach tajnego programu "Projekt K", przeprowadził eksplozje pięciu głowic nuklearnych na wysokościach od 60 do 300 km. To prawdopodobnie wysoko naładowane elektrony uszkodziły satelitę Telstar 1, który przestał nadawać w grudniu 1962 r. Inżynierowie przywrócili mu sprawność, ale na krótko – definitywnie przestał działać w lutym 1963 roku. Nie zahamowało to jednak rozwoju przemysłu telewizji satelitarnej.

Obecnie nad naszymi głowami krąży ok. 2 tys. satelitów komunikacyjnych, które przekazują sygnał radiowy, telewizyjny, telefoniczny i dane (internet). Oprócz nich na orbitach znajduje się ok. 3 tys. satelitów meteorologicznych, nawigacyjnych, naukowych i wojskowych.

Do Polski telewizja satelitarna zawitała późno – pod koniec lat 80. XX w. Na początku za pomocą indywidualnie sprowadzanych i instalowanych przez przedsiębiorczych rodaków anten satelitarnych. Można było dzięki nim oglądać kanały z kreskówkami bez dubbingu oraz niemieckie filmy i programy. Taka partyzantka trwała przez blisko dekadę. Dopiero w 1998 r. rozpoczęła działalność pierwsza w Polsce platforma satelitarna Wizja TV, która zajęła się dystrybucją indywidualnych zestawów odbiorczych (produkcji Philipsa). Miała w ofercie 16 kanałów po polsku. Rok później wystartowała platforma Polsat Cyfrowy. Dzisiaj poprzez satelity do naszego kraju dociera ok. 200 polskojęzycznych kanałów telewizyjnych.

Rynek (wciąż?) stabilny

Według szacunku firmy Nielsen ok. 5,1 mln gospodarstw domowych w kraju ogląda telewizję dzięki sygnałowi z satelity. 4,9 mln zadowala się skromniejszą, ale za to bezpłatną ofertą naziemnej telewizji, a 3,9 mln korzysta z telewizji kablowej.

Działają u nas dwie platformy telewizji satelitarnej: Cyfrowy Polsat, który ma ok. 3,4 mln abonentów, i Canal+ (ITI Neovision) z nieco ponad 2 mln abonentów. Telewizję satelitarną oferuje także firma telekomunikacyjna Orange Polska, która ma 450 tys. jej abonentów, w większości są to klienci platformy Canal+.

Był czas, gdy wielu zadawało sobie pytanie, czy internet "zabije" tradycyjną telewizję? Dziś wydaje się już, że tę dyskusję mamy za sobą. Telewizja ma się świetnie. Telewizyjne produkcje serialowe przeżywają renesans. To konsument decyduje, co i jak chce oglądać. Producenci telewizyjni dostosowują modele biznesowe, w tym także dystrybucji, do współczesnych przyzwyczajeń. Nad VoD telewizja wciąż ma przewagę w transmisjach na żywo, np. imprez sportowych czy popularnych widowisk typu talent show.
Sytuacja platform satelitarnych wydaje się stabilna. Obaj główni dostawcy bilansują rachunek rosnącymi wpływami z usług typu multiroom i VoD. Na razie w zasadzie nie ubywa im abonentów, a jeśli już mówi się o odpływie klientów, to trzeba podkreślić, że tempo tego odpływu jest niewielkie. Eksperci szukają dziś odpowiedzi na pytanie: jak długo ten stan potrwa? Telewizja przenosi się bowiem do internetu. Dlaczego? Technologia satelitarna w domach służy wyłącznie od odbioru telewizji, tymczasem internet to medium wszechstronne. Nie tylko do rozrywki (telewizja, wideo, gry), ale także pracy, zakupów, nauki i komunikacji. Kierunek wydaje się oczywisty. Wyraźnie pokazuje to podejście Orange Polska: w 2011 r. miał 0,5 mln abonentów telewizji satelitarnej i 100 tys. internetowej (IPTV). Obecnie ma 450 tys. abonentów TV-sat i 540 tys. IPTV. Z kolei prezes T-Mobile Polska jeszcze w ub.r., przed jej wejściem na rynek usług stacjonarnych, pytany, czy jego firma jest zainteresowana telewizją satelitarną (np. na Słowacji T-Mobile jest jej dostawcą), odpowiadał, że nie, gdyż uznaje tę technologię za przestarzałą i stawia na telewizję i wideo przez internet i tylko taką udostępniła.

– Migracja z telewizji satelitarnej do usług OTT w najbliższych latach będzie w dużej mierze uzależniona od dostępności infrastruktury telekomunikacyjnej, szczególnie na obszarach wiejskich, gdzie dominuje telewizja satelitarna – wskazuje Ewelina Rabsztyn, dyrektor telewizji i kontentu Orange Polska. – Rozwój infrastruktury światłowodowej oraz technologii 5G, w których Orange Polska ma znaczny udział, pozwoli konsumentowi na wybór pomiędzy tradycyjną telewizją satelitarną a usługami OTT. Musimy pamiętać jednak, że poza kwestiami infrastrukturalnymi barierami wejścia do świata OTT są również dostępność urządzeń typu telewizor SmartTV, przyzwyczajenie konsumenta do tradycyjnego modelu konsumpcji telewizji czy trudności z „nauczeniem się” nowego modelu telewizji. Dotyczy to w szczególności starszej części naszego społeczeństwa.

OTT rośnie w siłę

Wydaje się, że także obaj główni krajowi dostawcy telewizji satelitarnej szykują się już na tę zmianę, choć żaden z nich nie przyznaje się do tego otwarcie. Cyfrowy Polsat, który oprócz tego, że jest największym dostawcą, to jest również największym nadawcą telewizji w kraju (nadaje 37 kanały), latem ub.r. uruchomił usługę telewizji w modelu OTT, czyli dostępnej przez internet, niezależnie od kogo ma się sieć. Warunkiem jest jednak zakup dekodera za 299 zł. Pakiety: od 20 do 60 zł/mies., wiele dodatkowo płatnych pakietów tematycznych (filmowe, sportowe, dziecięce itp). W ten sposób oferuje 92 kanały telewizyjne na żywo i bogaty kontent VoD. Firma nie zdradza, ilu abonentów tej usługi udało jej się pozyskać w ciągu roku. Podaje jedynie, że świadczy ponad 5,4 mln usług płatnej telewizji w różnych technologiach.
Olga Zomer, rzecznik prasowy Cyfrowego Polsatu, mówi: – W ramach tej bazy następuje oczywiście w naturalny sposób powolna wymiana technologiczna, ale jesteśmy do niej przygotowani i zgodnie z naszą ideą strategiczną dajemy klientom możliwość wybrania najdogodniejszego dla nich sposobu dostępu do naszych treści TV. Poza telewizją satelitarną oferujemy usługi IPTV, telewizję internetową OTT, serwis Ipla czy usługi IPTV od Netii – wyjaśnia. Należąca do grupy CP firma telekomunikacyjna Netia podaje, że ma ponad 250 tys. abonentów IPTV.

Zdaniem Polsatu telewizja satelitarna cały czas jest bardzo popularna i przy polskiej demografii dla wielu osób jest i będzie przez długie lata głównym, a może nawet jedynym dostępnym źródłem telewizji. Przy tym w wielu gospodarstwach domowych usługa multiroom zastępuje popularne w przeszłości podwójne instalacje antenowe.

– Jednocześnie dużo uwagi poświęcamy rozwojowi nowych usług dostępu do naszych treści – IPTV czy telewizji internetowej OTT, ponieważ technologia satelitarna jest dojrzała, a metody konsumpcji treści będą ulegały zmianie – przyznaje Olga Zomer.

W maju br. z telewizją przez internet ruszył także Canal+. Bez umowy, bez dekodera, pakiety: od 10 do 50 zł/mies., także wybór ofert dodatkowych. W ten sposób Canal+ oferuje dostęp do 75 kanałów telewizyjnych na żywo i biblioteki VoD ok. 37 tys. filmów, odcinków seriali i programów. Także ta firma broni się przed określaniem telewizji satelitarnej mianem technologii schyłkowej, jednak Grzegorz Skowron-Moszkowicz, dyrektor ds. budowania wartości klienta w Canal+, przyznaje: – Mocno stawiamy na technologię OTT. Ma ona wiele zalet, takich jak choćby pauzowanie, wznawianie i przewijanie programów nadawanych na żywo, ich cofanie w dowolnym momencie, odtwarzanie wybranych programów z telewizji na żywo nawet do dwóch tygodni wstecz i wiele innych. Także jego zdaniem telewizja satelitarna tak szybko nie odejdzie do lamusa, a operatorzy wciąż będą dbali o obecnych abonentów swoich platform. – Posiadaczom naszych dekoderów przygotowujemy upgrade oprogramowania, który pozwoli im korzystać z wielu nowoczesnych funkcji – zapowiada Skowron-Moszkowicz.

Problem z kasą

Bariery w rozwoju telewizji OTT, o których mówią dostawcy, to przede wszystkim demografia. W Polsce obecnie 60% osób (23,1 mln) mieszka w miastach, a 40% na wsi (15,3 mln). O ile w miastach infrastruktura kablowa jest już rozwinięta dobrze lub bardzo dobrze, o tyle na obszarach słabo zurbanizowanych dostęp do telewizji jest w zasadzie wyłącznie przez antenę naziemną (DVB-T) lub satelitarną. Być może ten problem rozwiąże nowa generacja łączności komórkowej 5G. Obiecuje ona bowiem o wiele wyższe prędkości transmisji danych niż obecnie, spokojnie wystarczające do transmisji na żywo sygnału nie tylko w jakości HD, ale i 4K i 8K. Tyle że nie wiadomo, kiedy sieć 5G w Polsce powstanie. Rozpoczęty w marcu br. przetarg (aukcja) na częstotliwości radiowe do jej budowy został najpierw zatrzymany przez epidemię koronawirusa, a następnie unieważniony. W międzyczasie odwołano prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), który go zorganizował. Nowy prezes, który dopiero ma zostać wybrany w konkursie, będzie musiał go zacząć od nowa. Przedstawiciele firm telekomunikacyjnych przekonują, że 5G przyspieszy odchodzenie od telewizji satelitarnej, ale ich zdaniem dopiero rozwój infrastruktury 5G na obszarach poza dużymi miastami przyspieszy ten proces. No i trzeba też pamiętać o urządzeniach umożliwiających dostęp do sieci 5G. W tej chwili zdecydowana większość nie obsługuje tej technologii a te, które obsługują, są drogie i mało popularne.

Kolejnym problem są prawa autorskie i tzw. pola eksploatacji. Otóż nadawcy telewizyjni, kupując od producenta film czy serial, płacą za prawo do ich emisji, a stawki zależą od tego, w jaki sposób się ona odbywa. M.in. dlatego nadawcy z tzw. wielkiej czwórki, czyli TVP1, TVP2, TVN i Polsat, nie kwapią się do wykupowania praw do pokazywania wszystkiego w internecie, bo im się to po prostu nie opłaca.
– Jedną z dużych przeszkód w rozwoju telewizji linearnej w modelu OTT jest brak dostępności kanałów wielkiej czwórki i innych popularnych kanałów nadawanych przez TVP, TVN oraz Polsat, a dostępnych chociażby w telewizji naziemnej – przyznaje Ewelina Rabsztyn z Orange Polska. – Należy zakładać, że odwrócenie się konsumentów od telewizji satelitarnej w stronę usług OTT będzie procesem długotrwałym i dosyć złożonym. W Orange obserwujemy co prawda spadek liczby klientów telewizji satelitarnej, ale oni najczęściej migrują do telewizji świadczonej przez nas w technologii IPTV.

Teoretycznie ustawa o radiofonii i telewizji przewiduje zasadę must carry/must offer, dotyczy ona nadawców: TVP, Polsat, TVN i Telewizja Puls, które miały koncesje telewizyjne jeszcze w czasach telewizji analogowej, przed przejściem na nadawanie cyfrowe. Ale obejmuje ona tylko ich wybrane, główne kanały, a kwestia rozpowszechniania przez internet nie została w ustawie ujęta. Z tej zasady korzysta np. portal Wirtualna Polska, oferując przez internet telewizję, także kanały wspomnianej wielkiej czwórki. Dla dostawcy rodzi to jednak hipotetyczny problem, bo co w sytuacji gdy producent wystąpi z roszczeniem do nadawcy, że jego film lub serial jest pokazywany w internecie, a nadawca nie wykupił prawa do takiego rozpowszechniania. Nadawca zaś wskaże na dostawcę, który oferuje jego program przez internet, i kwestia odpowiedzialności będzie niejasna.

Trzecim, i kto wie czy nie największym, problemem (barierą) w upowszechnieniu TV OTT może być model biznesowy. Nadawcy utrzymują się z reklam. W ub.r. do podziału mieli 4,3 mld zł. W firmach takich jak wspomniany Nielsen czy np. Kantar zbierane i analizowane są dane na temat oglądalności i wyemitowanych bloków reklamowych. One stanowią podstawę rozliczeń pomiędzy reklamodawcami a nadawcami. Robi się to automatycznie – to maszyny "nasłuchują" reklam i je zliczają. W sytuacji gdy program idzie przez internet, te maszyny "głuchną", nie słyszą wyemitowanych reklam, więc z punktu widzenia nadawców model biznesowy, mówiąc potocznie, "leży". Oczywiście jest już technologia pozwalająca wychwytywać reklamy w telewizji online. Co więcej, pozwala ona na daleko lepsze targetowanie, pytanie kto miałby zapłacić za ich instalację? Sam Cyfrowy Polsat czy sam Canal+. A dlaczego nie wszyscy nadawcy? To m.in. jedna z palących potrzeb jak najszybszego powstania jednoźródłowego badania mediów, które w sposób wiarygodny i miarodajny dla całego rynku będzie mierzyło równocześnie reklamy w tradycyjnej telewizji i online. Gdy te warunki zostaną spełnione, to dostawcy telewizji chętnie przejdą na nowocześniejszą technologię.

– W zasadzie co do technologii to można powiedzieć, że jesteśmy agnostykami. Może być dowolna. Nie zamierzamy jednak niczego nikomu narzucać i będziemy dostarczać rozrywkę telewizyjną w taki sposób, w jaki naszym klientom będzie wygodnie ją odbierać – mówi Skowron-Moszkowicz z Canal+.

Podobne zapewnienia składa Olga Zomer z Cyfrowego Polsatu: – Mocno zmieniło się znaczenie słowa telewizja, które jeszcze kilka lat temu jednoznacznie kojarzyło się z telewizorem, tradycyjnym źródłem sygnału i ramówką. Dziś telewizja to wszelkiego rodzaju treści wideo, tzw. kontent, do którego chcemy mieć dostęp w ramach powszechnie dostępnych technologii i urządzeń. Internet bardzo mocno rozwinął się w ciągu ostatniej dekady, co działa także na korzyść telewizji. Ona również przeszła duże zmiany. Proszę spojrzeć na wszystkie serwisy VoD i streamingowe, usługi PPV, IPTV czy OTT. To wszystko to nadal telewizja tylko odbierana w inny sposób. Dziś możemy ją odbierać na różne sposoby, co nasza firma umożliwia, a klienci chętnie z tego korzystają – podkreśla.

Rynek telewizji czeka przeobrażenie. Raczej będzie to ewolucja, a nie rewolucja. A Telstar 1, choć nieczynny, wciąż krąży nad Ziemią.

Maciej Burlikowski 1387 Artykuły

W "Media & Marketing Polska" od 2000 r. Zajmuje się m.in. branżą telekomunikacyjną, usług finansowych, samochodami i energetyką. Uwielbia podróże dalekie i bliskie.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.