Progressive Web Apps - alternatywa dla aplikacji mobilnych

Jeden serwis pozwala obsłużyć użytkowników z aplikacji mobilnych i serwisu internetowego niezależnie od urządzenia, z jakiego korzystają. Dobrze zrealizowana, wpisująca się w strategię marketingową aplikacja to rozwiązanie win-win - przekonuje Jędrzej Marciniak, chief technology officer, Kamikaze.

Kilka lat temu zaczął się bum na aplikacje mobilne. Każda większa firma marzyła o własnej aplikacji, dzięki której byłaby w stałym kontakcie ze swoim użytkownikami. Niestety wiązało się to z otwarciem kolejnego kanału komunikacji z użytkownikami. A jak wiadomo, każdy kanał wymaga zasilania informacjami. Najwytrwalsi starali się utrzymać angażujący kontent zarówno na stronie WWW, w mediach społecznościowych, jak i w aplikacji mobilnej. Jeżeli użytkownik nie czuł pożytku z korzystania z aplikacji, bo np. zawierała identyczne informacje jak strona WWW lub funkcje, które oferowała nie przemawiały za poświęceniem (cennego wówczas) miejsca na telefonie, to jej przygoda kończyła się równie szybko jak zaczynała. Firma zostawała wtedy z „martwym” kanałem, który generował tylko niepotrzebne koszty.

Rozwiązaniem tego problemu były progresywne aplikacje webowe (PWA). Dzięki nim można było w łatwy sposób zamienić własną stronę internetową w aplikację działającą online i offline, dostępną bezpośrednio pod charakterystyczną ikoną na ekranie smartfona. Jedną z największych zalet PWA jest możliwość zbudowania aplikacji webowej dostępnej na wszystkich urządzeniach (z wyjątkiem wearables i niektórych Smart TV). Dodatkowo nie trzeba zaczynać nowego projektu budowy całego programu od zera, można go oprzeć na istniejącej stronie WWW.

Dodając strukturę oraz minimalne wymagane funkcjonalności PWA, dostajemy gotowe rozwiązanie, którego zasoby oraz informacje dostępne są pod zdefiniowanym URL. Zachowanie webowego charakteru przy dostępności z ekranu głównego urządzenia daje zdecydowanie większe możliwości dla działań marketingowych i SEM w porównaniu z natywnymi aplikacjami.

Statystycznie użytkownicy wracają trzy razy częściej do aplikacji mobilnych niż do stron internetowych. Dodatkowo czas spędzony w aplikacjach rośnie. Natomiast większość czasu zaangażowania użytkownika to aplikacje społecznościowe, które mogą posłużyć między innymi do promocji naszych treści. Dlatego połączenie natywnych funkcjonalności i infrastruktury sieciowej w ramach zainstalowanej na urządzeniu aplikacji PWA wydaje się rozwiązaniem idealnym. Świetnie podsumował to inżynier Google Alex Russell: „PWA zaciera granicę między treścią internetową a aplikacjami, z zachowaniem mocnych stron sieci”.

Ze względu na łatwość instalacji, późniejsze wsparcie i utrzymanie aplikacje webowe biją na głowę natywne. Instalacja PWA jest dostępna z poziomu przeglądarki z dowolnego URL w obrębie serwisu, bez konieczności przejścia do dedykowanego sklepu dla systemu operacyjnego użytkownika. Jest to maksymalne skrócenie procesu do jednego powiadomienia i kliknięcia w ramach tego samego serwisu. Dodatkowo stajemy się niezależni od procesu akceptacji w sklepach z aplikacjami, w których publikacja bądź aktualizacja może zająć chwilę. Dzięki utrzymaniu jednego źródła kodu tworzenie kolejnej wersji oraz aktualizacja sprowadzają się do modyfikacji na jednym serwerze produkcyjnym. Co więcej, aplikacja jest dostępna dla wszystkich użytkowników od momentu publikacji bez konieczności ciągłego pobierania aktualizacji.

Co nam daje PWA?

Do zbudowania webowej aplikacji progresywnej niezbędnych jest kilka elementów:

1. Certyfikat SSL – cały ruch między użytkownikiem a serwerem jest szyfrowany, znacząco zwiększając poziom bezpieczeństwa oraz chroniąc przesyłane dane.

2. Responsywność – content i szablon są dostosowywane do urządzenia użytkownika, dzięki temu wyświetlane informacje prezentowane są w optymalny sposób.

3. Manifest.json – jest to plik z ustawieniami i informacjami umożliwiającymi instalację na ekranie głównym urządzenia. To warunek konieczny, dzięki któremu możemy zasymulować działanie w formie aplikacji natywnej.

4. Service worker, silnik całej aplikacji – to tutaj dzieje się magia. Service worker odpowiada za pobieranie i synchronizację zasobów z wbudowanym cache, który daje możliwość korzystania z aplikacji w trybie offline. W zastosowaniu przy PWA jest to osobny plik z kodem JavaScript uruchamiany niezależnie od głównego wątku przeglądarki internetowej, daje to możliwość pracy w tle, a co za tym idzie m.in. obsługi powiadomień push.

Jedną z największych zalet aplikacji webowych jest optymalizacja serwisu pod kątem szybkości. Przekłada się to bezpośrednio na satysfakcję użytkowników. Cache'owanie i synchronizacja zasobów w tle oraz pobieranie tylko potrzebnych danych dla wyrenderowania danego widoku pozwalają na kilkukrotne skrócenie czasu ładowania strony, zmniejszenie liczby zapytań, a co za tym idzie obniżenie wykorzystania transferu. Ma to kluczowe znaczenie dla użytkowników w obszarach o słabszym zasięgu oraz umożliwia korzystanie z części funkcjonalności przy braku połączenia internetowego. W kontekście biznesowym rezultatem jest zwiększenie konwersji, redukcja współczynnika odrzuceń czy zwiększenie liczby użytkowników oraz czasu trwania sesji.

Jedno z pierwszych dużych wdrożeń PWA zrobiła marka Lancôme. W 2016 r. jej właściciele podjęli ryzyko i zainwestowali w nową technologię. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Czas ładowania strony Lancôme skrócił się o 50%, co przełożyło się m.in. na wzrost sprzedaży na urządzeniach mobilnych o 16% rok do roku. Z innych dużych wdrożeń dających spektakularne efekty należałoby wymienić Forbes, Twitter, AliExpress czy George.

Jeden serwis, by rządzić wszystkimi

Strona WWW, dedykowana wersja na urządzenia mobilne oraz aplikacje na systemy Android i iOS – brzmi znajomo? Architektura i ekosystem takiego rozwiązania są kosztowne zarówno na etapie wdrożenia, jak i utrzymania. Alternatywą jest budowa webowej aplikacji PWA. Dzięki jednemu serwisowi możemy obsłużyć użytkowników z aplikacji mobilnych oraz serwisu internetowego niezależnie od urządzenia, z jakiego korzystają. Dobrze zrealizowana i wpisująca się w strategię marketingową aplikacja jest rozwiązaniem win-win. Z jednej strony zapewniamy użytkownikowi jeden punkt wejścia do wszystkich kanałów komunikacyjnych jednocześnie uspójniające i optymalizując UI/UX na wszystkich platformach. Z drugiej strony marketer dostaje możliwość wykorzystania wielu touchpointów w komunikacji z użytkownikiem.

Jedną z możliwości wykorzystania dostępności aplikacji z adresu URL jest umieszczenie brandowanych plakatów z kodami QR (lub tagami NFC) w sklepach przy półkach produktowych. Do zachęcenia klientów można dodatkowo otagować zaszyte URL-e, dając użytkownikom prezent powitalny, np. zniżkę na kolejne zakupy online. Po zeskanowaniu kodu lub przyłożeniu telefonu do tagu użytkownik przenoszony jest na stronę WWW, gdzie ma możliwość instalacji aplikacji. Dzięki temu ma też szansę na zapoznanie się z rozszerzonymi informacjami o naszym produkcie i marce. Dla marketera jest to kolejny sposób na promocję strony aplikacji oraz brandu. Dodatkowo w połączeniu z ewentualnym programem lojalnościowym daje klientom dostęp do benefitów w obu kanałach, w tym użycie karty klienta w trybie offline w sklepach stacjonarnych. Mając bazę użytkowników posiadających aplikację, można skorzystać z funkcjonalności push notification. Jest to idealne narzędzie do optymalizacji liczby porzuconych koszyków, kampanii aktywizacyjnych oraz przypomnień o promocjach. Kampanie z użyciem powiadomień push charakteryzują się wysokim średnim CTR na poziomie 15-20%.

PWA w parze z SEO

Prędkość ma znaczenie. W przypadku PWA dzięki cache przy ponownym wczytaniu treści zmniejszamy do minimum time to content. W przeciwieństwie do natywnych aplikacji całość publicznych zasobów jest dostępna w internecie przez URL zarówno dla użytkowników, jak i search botów. Daje to ogromne możliwości marketerom i specjalistom SEO do promocji aplikacji i strony. Zarówno w Google Play, jak i w App Store twórcy aplikacji mają ograniczony wpływ na jej pozycję w sklepie, mogą jedynie przypisać ją do odpowiednich kategorii.

 Od dawna wiadomo, że „content is king” i to aplikacje PWA, w przeciwieństwie do natywnych, dają możliwość optymalizacji treści i struktury dokumentu. Wyszukiwarka Google zwraca uwagę m.in. na zawartość stron, czy są przydatne dla użytkownika i takie premiuje wyższą pozycją na stronie wyników wyszukiwania. Ostatnim atutem jest zachowanie webowego charakteru PWA i związanej z tym możliwości realizacji off-site SEO, czyli budowania wartościowych odnośników do strony.

 PWA nie dla wszystkich

O ile w urządzeniach z systemem Android aplikacja PWA może korzystać z wielu natywnych funkcji, o tyle w iOS jest to bardziej ograniczone. Z dostępnych funkcjonalności urządzeń w obu systemach Android i iOS mamy GPS, żyroskop, akcelerometr, mikrofon, kamerę i dostęp do plików. W systemie Apple nie ma wbudowanej obsługi pliku Manifest.json, który m.in. umożliwia dodanie ikony do ekranu startowego. Natomiast największym brakiem iOS, a jednocześnie bardzo pożądaną funkcjonalnością, jest możliwość wysyłania push notifications.

W przypadku aplikacji kontentowej, produktowej e-commerce lub ze względów marketingowych czy SEO PWA jest bardzo dobrym wyborem. Dzięki swoim funkcjonalnościom optymalizuje działanie serwisu, poprawiając wrażenia użytkownika. Natomiast dla aplikacji z rozbudowaną logiką, gier lub rozwiązań wykorzystujących natywne funkcje telefonu PWA może działać wolniej lub bardziej obciążać urządzenie. Dla takich projektów wskazana będzie aplikacja natywna.

Tekst: Jędrzej Marciniak, chief technology oficer, Kamikaze

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.