Ikona codzienności

Długopisy marki Bic obchodzą swoje 70-lecie. Przez pryzmat historii marki można opowiedzieć o tym, jak niskoprofilowy dizajn autentycznie zmienia naszą codzienność. Linię dłudopisów Cristal spokojnie można nazwać w tej kategorii ikoną, supergwiazdą, a nade wszystko ponadczasowym klasykiem.

Jeśli myślimy o produktach tzw. kultowych albo ikonicznych, rzadko przychodzą nam na myśl słowa "tani" i "jednorazowy". Niemniej to właśnie te dwie cechy sprawiły, że długopis wprowadzony na rynek przez Marcela Bicha dziś postrzegany jest jako ikona dizajnu i dumnie pręży się w zbiorach MoMy. Z oficjalniej informacji prasowej dowiadujemy się, że charakterystyczny przezroczysty jednorazowy długopis Bic Cristal, został zaprezentowany światu przez Marcela Bicha w 1951 r. Sukces marki można opisać za pomocą czterech haseł: przystępna cena, masowa produkcja, estetyka i ergonomia.

Rewolucja na masową skalę

Jak się okazuje, to Francuzi podarowani Europie długopis, ale i Węgrzy mieli swój istotny udział w jego stworzeniu.
To nieprawda, że Marcel Bich jako pierwszy i jedyny dostrzegł potrzebę zaprojektowania instrumentu piśmienniczego, który będzie nam towarzyszył na co dzień i nie sprawiał niepotrzebnych kłopotów. Dziennikarze nie tylko zwykli robić wokół siebie dużo zamieszania, czasem ich sugestie jako praktyków zawodu mogą wiele zmienić w historii naszej codzienności. W 1938 roku dziennikarz László Bíró poczuł frustrację z powodu nieustannej konieczności napełniania wiecznego pióra. To jego wymienia się wśród pierwszych wynalazców długopisu, bo umieścił w stalówce kulkę, która mogłaby pobierać atrament z dołączonego wkładu. To miało pozwolić na umiejętne dozowanie atramentu na papier bez konieczności uskuteczniania tanga z kałamarzem. Niestety, wybuch wojny przeszkodził we wdrożeniu do masowej produkcji wynalazku. Dopiero francuski przedsiębiorca Marcel Bich, dzięki wykorzystaniu infrastruktury swojej fabryki na obrzeżach Paryża, zdecydował się na nabycie patentu od Bíró. Kolejnym krokiem było wprowadzenie długopisu do masowej produkcji, przy okazji obniżenia jego ceny.  
Obudowa z taniego tworzywa sztucznego i proces produkcji przy pomocy formowania wtryskowego miały umożliwić sprzedaż jednego długopisu za 30 centów. A każdy długopis oznaczał możliwość wykonania dwóch kilometrów mniej lub bardziej kreatywnych gryzmołów.

Dane, do których dotarłam, mówią o tym, że do 2006 r. na całym świecie sprzedano ponad 100 miliardów długopisów marki w tempie około 57 na sekundę. Tym samym Bic stał się najlepiej sprzedającym się długopisem na świecie, prezentowanym w czołowych muzeach dizajnu na świecie.

Tempo rozwoju firmy jest zaskakujące. Fabrykę w Clichy we Francji Marcel Bich kupił wraz ze swoim wspólnikiem Édouardem Buffardem w 1944 r. - wówczas nastawił ją na produkcję części do instrumentów piśmienniczych.
Po debiucie i szybkim sukcesie długopisów na lokalnym rynku w 1950 r. już rok później firma weszła ze swoimi produktami na rynek belgijski, a w 1954 - do Włoch, Holandii, Austrii, Szwajcarii i Hiszpanii. W 1965 r. Bic wchodzi na rynek brazylijski, gdzie rok później zostaje uruchomiona fabryka, która zapoczątkowuje ekspansję Bic na Amerykę Południową.

W 1958 r. z kolei Bic rozpoczął podbój rynku północnoamerykańskiego, kupując Waterman Pen Company w Stanach. 1959 r. to data wejścia firmy na rynek skandynawski, a 1960 - do Afryki i na Bliski Wschód. Bez wątpienia przełomem jest rok 1965, kiedy to Bic debiutuje na rynku japońskim, kojarzonym z niezwykle restrykcyjną polityką wobec producentów przyborów piśmienniczych z uwagi na kulturowe dziedzictwo Azji.

Marcelowi Bichowi branża reklamowa zawdzięcza jeszcze jedno rewolucyjne posunięcie. Pomysł na wciąż niezwykle popularne dziś długopisy reklamowe narodził się w firmie Bic w 1973 r. Firma wyszła do innych przedsiębiorców z propozycją, żeby wykorzystywały ich długopisy do celów promocji swoich marek. Zatem szał wokół kolekcji obrandowanych długopisów bierze się właśnie od niego. 
W 1973 r. z Bic wszedł na rynek zapalniczek i wprowadził na rynek pierwszą pełnowymiarową zapalniczkę kieszonkową z regulowanym płomieniem. Jej niezawodność i jakość sprawiają, że jest to natychmiastowy rynkowy sukces, do którego zresztą firma Bic zdążyła się już przyzwyczaić. W 1975 r. Bic rozpoczął współpracę z firmą Violex, greckim producentem żyletek. W konsekwencji Bic ma w portfolio już długopisy, zapalniczki i maszynki do golenia.

Diabeł w szczegółach

Dyplomatyczny w swojej konstrukcji, praktyczny wygląd długopisu Bic wykorzystuje przezroczysty korpus wykonany z polistyrenu. Nie sposób odwrócić wzroku od niezmiernie istotnej kwestii, jaką jest konstrukcja obudowy długopisu. Idealnie owalne uciekają ze stołu – sześciokątny kształt, zbliżony do kształtu ołówka, pozwala na łatwe trzymanie długopisu i zmniejsza ryzyko jego sturlania się na ziemię. Przezroczysta konstrukcja pozwala na kontrolowanie zużycia atramentu, ale karmi też ośrodek nagrody w mózgu, bo widok wykorzystanego atramentu daje nam poczucie wykonanej pracy.
Dzięki koncepcji Bicha na rynku zadebiutował pierwszy jednorazowy przezroczysty długopis Bic Cristal. Nie tylko w obszarze produktu Bich był innowatorem - również w obszarze marketingu. W 1952 roku Bich wraz z Raymontem Savignac rozpoczęli słynną kampanię reklamową "Elle court elle court, la pointe BIC". Od 1960 r. symbolem marki jest chłopiec z głową w kształcie kulki, którego dziś nazwalibyśmy brand hero.

Jak przekonuje biuro prasowe, obecnie marka Bic Cristal jest najlepiej sprzedającym się długopisem na świecie. Jako koronny przykład sztuki użytkowej trafił do muzeum - można go zobaczyć na ekspozycjach w Museum of Modern Art / Centre George Pompidou w Paryżu, a także w Museum of Modern Art w Nowym Jorku (MoMA). Przez ostatnich 70 lat na rynku pojawiło się ponad 60 modeli długopisów marki oraz 15 kolorów, a kolekcja wciąż się rozrasta.

Na swoje 70. urodziny marka wprowadziła na rynek nowość - linię Bic Cristal Re'New. To metalowa, elegancka wersja długopisu, w którym można wymieniać wkłady.

Wyzwania i potrzeby

Jak jest awers, to jest i rewers. Niestety, w erze wszechobecnego plastiku i dramatycznej, niezwłocznej konieczności masowej walki z nim, Bic staje się zarówno ikoną, jak i chłopcem do bicia. (To zresztą jeden z wielu koncernów międzynarodowych, którym się obrywa i który stanął w obliczu konieczności wdrażania radykalnych, natychmiastowych zmian). Obecnie jednorazowe długopisy nadal zużywają nadmierną ilość plastiku, a mimo to istnieje bardzo niewielka świadomość o powodowanym zanieczyszczeniu. Firma nieustannie wprowadza zmiany - w swoim portfolio ma również szereg długopisów wykonanych w 74% z plastiku pochodzącego z recyklingu. Częściową odpowiedzią na plastikowy globalny problem jest właśnie metalowa obudowa. Na rynku istnieją już długopisy wyprodukowane przez manufaktury, które zawierają naturalne włókna w obudowie (od papieru po bambus), a także jadalny atrament na bazie wody, który ulega całkowitemu rozpadowi w ciągu sześciu miesięcy. To w oczywisty sposób przekłada się na cenę. Producenci zastępują plastikowe korpusy tekturą albo metalem. To samo uczynił Bic na swoje 70-lecie. Presja, jakiej podlegają obecnie wielkie koncerny wobec kryzysu klimatycznego, jest wyjątkowo demokratyczna i najprawdopodobniej w najbliższym czasie można się spodziewać kolejnych innowacji. Zważmy jednak, że ludzka kreatywność co prawda granic nie zna, ale linie każda linia produkcyjna ma już swoje realne ograniczenia względem materii. Dlatego, szczególnie z uwagi na wielkość firmy Bic na świecie, na rewolucyjne posunięcia przyjdzie nam zapewne chwilę poczekać. 

Neuropsycholodzy podkreślają dziś z kolei dużą zależność rozwoju sieci neuronalnej w mózgu człowieka od jego manualnej motoryki. Jak się okazuje, bezwiedne bazgranie długopisem (z ang. doodling) np. podczas wykładu, przedłużającego się spotkania czy rozmowy telefonicznej pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie i pamięć. Pomaga skoncentrować się, wycisza, relaksuje, a nawet rozwija twórczą ekspresję i kreatywność. Tak proste czynności jak pisanie, kreślenie, kolorowanie czy szkicowanie pozwalają odstresować się po ciężkim dniu i odpocząć od urządzeń elektronicznych, które zdominowały naszą codzienność. Pisanie ręczne może być więc dziś odpowiedzią na to, co naukowcy nazywają terrorem chwytnego kciuka.

Marzena Bala-Przybylska, szefowa Działu Marketingu Polska i Kraje Bałtyckie, Bic

Od samego początku, Bic oferuje proste, funkcjonalne produkty o długiej trwałości użytkowej "z tym, co niezbędne” w bardzo dobrej cenie. Niby oczywiste, ale jak na owe czasy rewolucyjne podejście założyciela marki, zapewniło jej światowy sukces. Bichowi udało się stworzyć coś dla każdego, w dodatku niezawodnego i dostarczyć proste rozwiązanie dla czynności, którą wykonują wszyscy. Ta wizja do dzisiaj leży w sercu każdej decyzji podejmowanej przez BIC. Każdy artykuł piśmienniczy projektuje się tak, aby działał jak najdłużej, spełniając potrzeby konsumenta w szkole, domu i w biurze. Produkty przechodzą rygorystyczny system kontroli jakości, a 100% kulek długopisów jest produkowanych w ściśle nadzorowanym procesie, dzięki czemu są doskonale sferyczne i twarde niemal jak diament. Oszczędność materiałów, innowacja oraz wykorzystanie możliwości, jakie proponuje gospodarka cyrkulacyjna dla dostarczania niedrogich, łatwo dostępnych, nowoczesnych produktów – to wciąż klucz do sukcesu Bic na całym świecie. Wszystko w myśl zasady "We create high quality, safe, affordable, essential products, trusted by everyone”.

Polski rynek produktów szkolno-biurowych jest bardzo rozdrobniony. Z powodzeniem funkcjonuje na nim kilku graczy polskich, kilku międzynarodowych i bardzo dużo tanich, głównie chińskich produktów. Marketing skupia się na działaniach w punktach sprzedaży i bazuje na wykorzystaniu materiałów POS, w tym "shop in shop” w dużych sklepach papierniczych w handlu tradycyjnym. Marki działają również w szeroko rozumianym digitalu, mediach społecznościowych, współpracują z influencerami, korzystają z narzędzi PR, a także prowadzą programy edukacyjne adresowane do nauczycieli. Rzadko ta kategoria wykorzystuje w komunikacji reklamę telewizyjną.

Katarzyna Woźniak 590 Artykuły

Absolwentka polonistyki na toruńskim UMK ze specjalnością filmoznawczą. Na co dzień zdaje relacje z przesunięć na półkach rynku FMCG. Po godzinach - czytelniczka. Najbardziej lubi pisać o filmach i książkach, choć właśnie o nich pisze najrzadziej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.