Maksym Lazebnyk: Niektórzy idą na front z bronią w rękach

O projekt AdAid i wsparcie dla branży reklamowej w Ukrainie pytamy Maksyma Lazebnyka.

Katarzyna Kacprzak: Jakiego wsparcia może udzielić polska branża reklamowa branży ukraińskiej?

Maksym Lazebnyk, chief executive officer All-Ukrainian Advertising Coalition: Przede wszystkim chcę nakreślić, jak dziś funkcjonuje teraz przemysł reklamowy Ukrainy. Rozmawiałem z wieloma menadżerami i właścicielami zarówno dużych holdingów reklamowych, jak i małych agencji. Wszystkie komercyjne projekty i budżety są teraz wstrzymane. Prawie wszystkim agencjom udało się w całości wypłacić pracownikom pensje za luty, ale nie wiedzą, jak będzie dalej. Obecnie wiele agencji i osób angażuje się w projekty informacyjne w ramach wolontariatu. Niektórzy idą na front z bronią w rękach. Życie zmieniło się dramatycznie. Dalej najprawdopodobniej nastąpią masowe zwolnienia personelu, a przynajmniej zawieszenie kontraktów. Agencje będą starać się zatrzymać najcenniejszych pracowników, wypłacając im obniżone pensje. Wielu klientów przesunęło płatności, a agencje nie mogą na nie czekać. Wydaje mi się, że wiele firm może nie przetrwać na rynku, przynajmniej w obecnej formie. Kwestia przetrwania agencji jest właściwie równoważna z przetrwaniem ludzi, po prostu. Dlatego wszelkie wsparcie teraz będzie docenione i zostanie przyjęte z wdzięcznością. Zaraz po rozpoczęciu wojny Polska jako pierwsza nie tylko ogłosiła, że w ogóle wspiera nasz kraj i jest gotowa do pomocy, ale także oferowała konkretne opcje takiej pomocy. To dla nas bardzo, bardzo cenne.

Jak oceniasz tempo wycofywania się międzynarodowych grup reklamowych z Rosji, czy to może być ważny element sankcji nałożonych na agresora?

Wycofanie grup reklamowych i ich klientów z Rosji to oczywiście właściwy krok, ale konsekwencje będą widoczne dopiero po pewnym czasie. Siła inercji jest tak duża, że dziś te i inne sankcje są mało widoczne. Rakieta leci kilka sekund i konsekwencje jej uderzenia są od razu oczywiste, z sankcjami ekonomicznymi jest to trudniejsze. Ale popieramy wszelkie sankcje, także te, które będą działać w przyszłości. W tym odejście grup reklamowych, a co najważniejsze, ich klientów z gospodarki kraju terrorystycznego.

Jak oceniasz projekt AdAid? Czy jeszcze jakieś tego typu inicjatywy są potrzebne teraz? Czy powinny mieć one raczej zasięg na obszarze Polski i krajów sąsiednich, czy szerszy - europejski

Kiedy dosłownie w pierwszych dniach wojny mój polski kolega Paweł Tyszkiewicz powiedział, że postanowiliście stworzyć stronę, na której będą oferować pracę ukraińskim twórcom reklam, zareagowałem, delikatnie mówiąc, „z powściągliwością”. Wydawało mi się wtedy, że ten ruch nie był we „właściwym kierunku” - na rynku ukraińskim w ostatnim czasie brakowało wykwalifikowanej kadry reklamowej, a moim zadaniem było między innymi przyciąganie kadr do reklamy ukraińskiej, a nie ich „rozdawanie”. Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie, więc ten projekt wygląda na niezwykle przydatny i trafny. Moim zdaniem powinno się to oczywiście stać się międzynarodowe. W Ukrainie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób bezpośrednio zajmuje się komunikacją reklamową i marketingową. Każda pomoc, która pomoże im pozostać w zawodzie, będzie mile widziana. Dlatego gdy koledzy pytają mnie, jak mogą pomóc ukraińskim reklamodawcom, kieruję ich na tę platformę.

Katarzyna Kacprzak 651 Artykuły

Zajmuje się agencjami reklamowymi i eventowymi. Ma na oku studia produkcyjne i branżę OOH. Gdyby mogła wybrać byłaby kopistką w Bibliotece Aleksandryjskiej.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.