Michał Korczak: Nie będziemy dłużej siedzieć w agencyjnej szafie

O nowych i nieszablonowych projektach z "efektem wow" i roli AI w codziennej pracy opowiada Michał Korczak, managing & strategy director agencji Focus Nation.

MMP: W tym roku wyjątkowo dużo o was słychać, co się stało?

Michał Korczak: Po 20 latach postanowiliśmy wyjść z agencyjnej szafy i pokazać to, czym się zajmujemy. Przez prawie dwie dekady kierowaliśmy uwagę przede wszystkim na realizowane projekty, niekoniecznie dbając o to, na ile jesteśmy znani. Chcemy to zmienić, tym samym udowadniając, że w polskich niesieciowych agencjach reklamowych drzemie ogromny potencjał. Nasze współprace wykraczają daleko poza granice Polski czy Europy, co daje nam dodatkowego kopa do działania.

Czy jednym z takich projektów jest UNIQUE, za który otrzymaliście Kreaturę 2023?

Zgadza się. Co ciekawe, UNIQUE to projekt, który został zrealizowany na polskim rynku dla Banku Pekao SA i Mastercard, ale słychać o nim na całym świecie. Mówi się, że takiego projektu jeszcze nie było, i myślę, że jest w tym sporo prawdy... bo wyobraźcie sobie nasze zaskoczenie, kiedy niedługo po nagrodzie przyznanej przez "Financial Times" zgłosiła się do nas duża firma z sektora finansowego z USA ze swoim strategicznym projektem, bo tak bardzo przypadły im do gustu karty UNIQUEi koncepcja, która za nimi stała.

Czy to znaczy, że specjalizujecie się w sektorze finansowym?

Powiedziałbym raczej, że specjalizujemy się w projektach, które wykraczają poza ramy i wymagają od nas przełamania standardowego sposobu myślenia. Nie ukrywam, że lubimy czasami zawiesić system, zrestartować proces i zacząć od pustej kartki, mając jedynie na uwadze cel, który mamy za zadanie dowieźć. Mamy pełną świadomość, że takie podejście nie zawsze się sprawdzi, ale stosujemy je, wtedy, kiedy jest na to przestrzeń.

To brzmi bardzo odważnie. Czy to znaczy, że nie sięgacie po inne tematy?

Chyba nie o odwagę tu chodzi, ale o coś, co podsumowaliśmy jakiś czas temu jako nasz „efekt wow”. Wiem, brzmi jak irytująca sekwencja z briefu klienckiego, jednak bliskie jest temu, co staramy się urzeczywistniać podczas współprac z klientami – więcej niż dobre wrażenia w wielu wymiarach: kreatywnym, obsługowym, realizacji, wyników itd. Na tym zależy mi najbardziej, żeby przez cały czas pozytywnie zaskakiwać naszych klientów na różnych polach i nie zwalniać tempa.

Nawiązując do tempa: jak radzicie sobie na rynku reklamowym jako agencja niesieciowa?

Chyba wszyscy odczuliśmy lekkie spowolnienie na początku roku, na szczęście już od października „tempo” biznesowe powróciło do normy. Poza tym biznes zazwyczaj przychodzi do nas sam, bez potrzeby wytężonego działania i do dziś nasi najwięksi klienci to tacy, którzy przyszli do nas z polecenia, często na jeden projekt, a zostali z nami na dłużej. I nie jest to kwestia szczęścia, tylko dobrze wykonywanej pracy, chociaż szczęście też się przydaje.

Na dłużej, co masz na myśli?

Mamy na koncie współprace, które trwały ponad 15 lat i z reguły klienci, z którymi pracujemy, są na tyle zadowoleni, że zostają z nami na kolejne projekty lub przeobrażają je w stałą współpracę. Nie ukrywam, że zawsze dodaje nam to wiatru w żagle, kiedy w bezwzględnym procesie przetargowym jesteśmy wybierani na kolejne lata współpracy, często współzawodnicząc z dużymi sieciowymi brandami na rynku reklamowym. Żeby była jasność: zdarza się, że nie wygrywamy i o ile proces jest uczciwy, przyjmujemy to z honorem, wyciągamy wnioski i stajemy mądrzejsi w gotowości do podejmowania kolejnych wyzwań.

Powiedziałeś, że konkurujecie z dużymi brandami, czy to jest waszym celem?

Cytując klasyka, i tak, i nie. Do części procesów jako polska agencja niesieciowa nigdy nie zostaniemy dopuszczeni i jesteśmy z tym OK. To, o co konkurujemy, to skierowanie większej uwagi na mniejsze podmioty, które robią świetną robotę i mają do zaoferowania tak samo dużo jak potężne, międzynarodowe grupy reklamowe, w bardziej przestępnym wydaniu. W takich agencjach jak nasza liczy się elastyczność w sposobie działania i dostosowaniu się do tego, czego oczekuje druga strona. Nie zrozum mnie źle, nie mam złego zdania o „sieciówkach”. Wszędzie pracują naprawdę dobrzy i utalentowani ludzie, różni nas zaplecze i sposób działania.

Sposób działania – co masz na myśli?

Wspominałem o elastyczności… dziś wydaje mi się, że to słowo klucz do zrozumienia dobrze działającej struktury agencyjnej. Nadal zaskakuje mnie pytanie podczas rozmów rekrutacyjnych… jaką jesteście agencją „client service-centryczną” czy „kreacjo-centryczną”. Odpowiadam w takich przypadkach, że jesteśmy agencją elastyczną, w której każdy ma przypisaną swoją rolę, ale wspólnie jako zespół mamy wpływ na swoją pracę i potrafimy przy tym znaleźć wspólny mianownik. Nasza elastyczność to również coś, co staram się zaszczepić w naszych agencyjnych głowach jako sposób myślenia o relacjach, klientach, zadaniach czy problemach. Tak, problemach, bo poza wyzwaniami mamy też do rozwiązania problemy. Podążanie utartymi ścieżkami jest łatwe i miłe, ale ja nie lubię robić rzeczy łatwych i powtarzalnych. Uważam, że takie podejście rozwija nas wszystkich, choć wymaga znacznie więcej energii.

Kto dziś tworzy waszą agencję?

To zabrzmi jak laurka i niech nią będzie… mam na pokładzie świetny zespół. To bardzo dojrzali, zgrani i zaangażowani ludzie, którzy rozumieją, czym się zajmujemy i dają z siebie max. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to również opinia naszych klientów, którzy doceniają pozytywną energię i sposób, w jaki doprowadzamy projekty do końca. Wszyscy mamy otwarte głowy, chęć sięgania po więcej i takich osób cały czas poszukujemy. Jeśli ktoś tego nie ma, nie zagrzeje u nas długo miejsca. Dla równowagi chętnie dodam, że jest u nas dużo osób z długim stażem, jest też jedna osoba, która na pokładzie pracuje od czasu powstania agencji, co uważam za duże osiągnięcie.

Czym chcecie zaskoczyć rynek w przyszłym roku?

Prawdopodobnie liczycie na to, że powiem o superinnowacjach i ultranowoczesnych technologiach. Ale nie… moja odpowiedź brzmi – rzetelnymi realizacjami. Tym chcemy cały czas zaskakiwać rynek, dobrze wykonaną robotą, niezależnie od tego, czy będziemy do tego używać wykorzystywanych dotąd narzędzi, miksu rozwiązań, czy nowoczesnych technologii. Chcemy, żeby klienci czuli się z nami bezpiecznie. W tym roku „zatrudniliśmy” w naszej firmie 18 asystentów AI, których zadaniem jest wsparcie naszej codziennej pracy. Ale to jedynie narzędzie, które bez dobrych operatorów jest niewiele warte. Podobnie z technologiami i rynkowymi podjarkami, które na chwilę wywołują przyspieszenie tętna, ale nie dają wyników. Chcemy być kojarzeni z wynikami przede wszystkim, a technologie będą naszym orężem.

Co twoim zdaniem będzie miało wpływ na rynek reklamowy w przyszłym roku?

Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie w nowym wydaniu naszego trendbooka, gdzie zbierzemy przemyślenia na temat czekającej nas potencjalnie przyszłości. Podobnie jak w tym roku zaprosimy do niego niezależnych ekspertów, żeby zbudować merytoryczny i obiektywny materiał. Mamy jednak nieodparte wrażenie, że to będzie rok, gdzie w centrum znów stanie człowiek, nie jako grupa docelowa czy potencjalny nabywca, ale jako indywiduum, które ma potrzebę określenia swojej tożsamości, bardziej indywidualnych doświadczeń, od którego będzie oczekiwać się więcej, w związku z czym i on będzie miał większe oczekiwania w stosunku do otaczającego go świata oraz marek, z których korzysta.

Rozmowa ukazała się w styczniowym wydaniu "Media Marketing Polska", w którym publikujemy również Raport Specjalny Kreatura 2023 - do nabycia tutaj.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.