Brawa za odwagę!

Maciej Burlikowski, "MMP": I znów przychodzi nam pochwalić Playa. Półżartem powiem, że to już trochę nudne.

Od 10 sierpnia P4, operator sieci komórkowej Play, prowadzi akcję "Testuj smartfona". Zamierza rozdać na dwutygodniowe testy 150 tys. smartfonów firmy Huawei.

Celem akcji jest przekonanie do nowoczesnych telefonów osób, które dotychczas posługiwały się prostszymi modelami lub obawiały się korzystania z transmisji danych (np. z bezprzewodowego internetu) m.in. ze względu na koszty. Każdy tester otrzymuje kartę z 1 GB na transfer danych. Właściciele smartfonów zużywają wielokrotnie więcej transferu danych niż posiadacze klasycznych telefonów (w których nie można np. instalować dodatkowych aplikacji). Operatorzy oczywiście na tym zarabiają. Szacuje się, że bezprzewodowa transmisja danych (w tym mobilny internet) będzie najszybciej rosnącym segmentem w rynku telefonii komórkowej w najbliższych latach.

To pierwszy tego typu projekt na naszym rynku i jak twierdzą przedstawiciele P4, jeden z większych dotychczas w Europie.

Aby rozpropagować ten program, Play zatrudnił do kampanii reklamowej popularnego prezentera i aktora Kubę Wojewódzkiego. Znanego, ale i kontrowersyjnego. Operator zapowiada, że kampania będzie "odważna". Kłóci się to z ugładzoną komunikacją, jaką Play prowadził przez ostatnie 2 lata. Bartosz Dobrzyński, szef marketingu Playa, przyznaje, że początkowo miał pewne obiekcje, ale wskazuje, że Wojewódzki nie został twarzą marki Play, tylko promotorem tego konkretnego programu.

Akcja okazała się skuteczna - w ciągu pierwszego tygodnia na testy zapisało się 50 tys. chętnych (czyli jedna trzecia puli zakładanej do końca roku). Udział w nich nie obliguje do podpisania umowy z operatorem. Za zgubienie telefonu tester zapłaci 400 zł, natomiast uszkodzenia operator będzie naprawiał na swój koszt.

Tymczasem w tym tygodniu w mediach pojawiły się informacje, że do operatorów, ale także do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (regulator rynku telekomunikacyjnego w Polsce) zgłaszają się osoby skarżące się na bardzo wysokie rachunki za używanie telefonów. Nowoczesne smartfony i zainstalowane na nich aplikacje mają to do siebie, że jeśli użytkownik nie zmieni ich domyślnych ustawień, to samodzielnie pobierają poprzez internet np. aktualizacje. W takiej sytuacji, jeśli klient nie ma wykupionego pakietu na transmisję danych lub ma pakiet, ale np. starego typu, to rachunek faktycznie nawet w ciągu doby może wynieść i tysiąc złotych.

Ta sytuacja nie dotyczy bynajmniej tylko Playa, ale wszystkich operatorów i użytkowników wszystkich sieci. Tyle że to właśnie Play znalazł się niejako pod pręgierzem opinii publicznej. No bo z jednej strony Kuba Wojewódzki zachęca do smartfonów i wygodnego surfowania po bezprzewodowym internecie, a z drugiej strony operator "nabija" klientom niebotyczne rachunki.

Sprawą zainteresował się UKE, a jego prezes Anna Streżyńska zapowiedziała projekt zmian, które zmuszą operatorów do informowania klientów o tym, że przekroczyli oni limit transferu danych (obecnie nie muszą tego robić).

Na forach telekomunikacyjnych zawrzało, na Facebooku klienci Playa skrzykiwali się w grupie Play - Oszukani, zawiązały się inicjatywy, by przeciw operatorowi wytoczyć pozew zbiorowy.

Wczoraj po południu Marcin Gruszka, rzecznik Playa, na swoim firmowym blogu poinformował, że operator postanowił, iż anuluje klientom wszystkie "zawyżone" rachunki za transmisję danych (te, które powstały w wyniku nieświadomego używania, np. właśnie poprzez pobieranie aktualizacji, a nie np. oglądania filmów na YouTube). Wszystkie sprawy mają być rozpatrywane indywidualnie. Operator stawia jednak warunek - klienci, którym anuluje rachunki, muszą przejść na nowe taryfy All Inclusive, które, jak przekonuje rzecznik, zabezpieczają przed takimi sytuacjami (czyli nieświadomym nabijaniem kosmicznych rachunków za transmisję) w przyszłości - po przekroczeniu limitu transmisji jej szybkość bardzo mocno spada i klient nie jest narażony na wysokie koszty.

Playowi należy się pochwała za odwagę, także biznesową. Wszak dobrowolnie rezygnuje z części należnych przychodów (jego sieć była używana, transmisje danych zostały "obsłużone"). P4 nie ujawnia, z jaką kwotą umorzonych rachunków się liczy. Niemniej jednak jakakolwiek by była - wizerunkowo na pewno się opłaci. A śmiem podejrzewać, że biznesowo także - jeśli jedna osoba, skarżąc się na rachunek "zawyżony" na 1 tys. zł, odstraszy od smartfonów i transmisji danych tysiąc potencjalnych klientów, to rachunek jest oczywisty.

Ciekaw jestem, czy pozostali operatorzy: Orange (TP SA/France Telecom), Plus i T-Mobile (PTC/Deutsche Telekom) pójdą w ślady swego młodszego, mniejszego, ale najwyraźniej odważniejszego konkurenta.

Maciej Burlikowski 1145 Artykuły

W "Media & Marketing Polska" od 2000 r. Zajmuje się m.in. branżą telekomunikacyjną, usług finansowych, samochodami i energetyką. Uwielbia podróże dalekie i bliskie.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.